Bardzo często, szczególnie w medialnym przekazie, stawia się znak równości pomiędzy sprawą WGI DM S.A. a tzw. aferą Amber Gold. Tyle że co innego powierzać pieniądze firmie, której wizytówką były tanie linie lotnicze i syn premiera, a co innego inwestować w licencjonowanym przez organy państwa domu maklerskim, którego działalność firmowali byli ministrowie i doradcy prezydenta.

Sędzia podczas rozpoczęcia procesu karnego przeciwko trzem członkom zarządu WGI Dom Maklerski przed Sądem Okręgowym w Warszawie, wrzesień 2013 r.; PAP/Jakub Kamiński
Ponad tysiąc pokrzywdzonych
Około dwie godziny zajęło prokuratorowi odczytanie listy nazwisk osób i nazw podmiotów, które utraciły swoje pieniądze powierzając je WGI DM S.A. Proces przeciwko kierownictwu tej firmy rozpoczął się niedawno przed Sądem Okręgowym w Warszawie. Lista pokrzywdzonych liczy dobrze ponad tysiąc pozycji, a łączna kwota utraconych przez nich pieniędzy to setki milionów złotych. Bardzo często osoby widniejące na tej liście porównywane są do poszkodowanych w wyniku działania Amber Gold. W sprawie WGI DM S.A. można usłyszeć czy przeczytać (szczególnie w wypowiedziach na forach internetowych), iż podobnie jak w wypadku Amber Gold, pokrzywdzeni sami są sobie winni, bo przecież nie powierza się byle komu swoich pieniędzy - jest to jednak nieprawda...
Zobacz także
Wiara w państwo, jego władzę i wymiar sprawiedliwości
Klienci WGI DM S.A. nie uwierzyli bowiem w to, że wartość złota (a co za tym idzie ich oszczędności) będzie stale rosła co roku o kilkanaście procent. Pokrzywdzeni stracili swoje pieniądze, bo uwierzyli w nasze państwo, jego władze, a szczególnie w wymiar sprawiedliwości. Historia rozpoczęła się z chwilą udzielenia przez Komisję Papierów Wartościowych i Giełd (KPWiG) zezwolenia na działalność maklerską dla WGI DM S.A. Pomimo zawiłych procedur, spółka otrzymała akceptację i pozwolenie od KPWiG, co dla wielu obywateli było rękojmią bezpieczeństwa ich pieniędzy - bo jak się wszystkim wtedy wydawało, nie było podstaw do jakichkolwiek obaw przed inwestycjami prowadzonymi przez podmiot nadzorowany przez państwo. Tymczasem Amber Gold nie miała zezwolenia Komisji Nadzoru Finansowego (KNF - dawniej KPWiG) na wykonywanie czynności bankowych, a klienci lokowali swoje pieniądze nawet wówczas, gdy podmiot ten znajdował się już na "czarnej liście".
Pozory gwarancji
Dużym błędem klientów WGI DM S.A. była wiara, że choć w minimalnym stopniu ich środki gwarantowane będą przez Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych (KDPW). Tymczasem wielu poszkodowanych, mimo stoczonej batalii sądowej, nie zostało uwzględnionych na listach osób uprawnionych do wypłat. Ponadto przegrywając swoje procesy byli oni zobowiązani pokryć koszty wynagrodzeń pełnomocników KDPW - nawet kilka tysięcy złotych. Na marginesie chciałbym tylko zapytać (nie wchodząc w meritum sprawy), czy takie wnioski o zwrot kosztów ze strony KDPW były konieczne mając na względzie kim są i co przeżyły osoby będące pod drugiej stronie sali sądowej? Klienci Amber Gold nie mieli aż takich gwarancji instytucjonalnych, chociaż i oni inwestowali w podmiot, którego wizytówką były tanie linie lotnicze (któż mógł wówczas przypuszczać, że były "tanie", bo finansowano je za pieniądze inwestorów ?), opierając swoją inwestycję na wierze w przepastne sejfy firmy Amber Gold zapełnione złotem.
Zaufali ekspertom
Pokrzywdzeni w sprawie WGI zaufali także wcale nie małemu zastępowi osób o znanych nazwiskach, którzy własną obecnością w organach spółek, zajmując eksponowane stanowiska uwiarygodniali całość postępowania kierownictwa WGI. Wszystkie te osoby do dziś doradzają publicznie i zawodowo ministrom, prezesom zarządów, czy zwykłym telewidzom lub radiosłuchaczom jak zainwestować skutecznie pieniądze, jak zmniejszyć dziurę budżetową czy krytykują kolejne pomysły rządzących i opozycji. Grono szeroko rozumianych "doradców" Amber Gold spośród osób znanych medialnie, tak naprawdę firmował jedynie syn premiera, o którym pewnie wiele dobrych rzeczy można powiedzieć, ale nie to, że jest finansowym autorytetem.
| »Co się dzieje w sprawie Amber Gold? |
Jeśli więc komuś z Państwa, śledząc relację z procesu kierownictwa WGI DM S.A., przyjdzie do głowy myśl - "a dobrze im tak za lekkomyślność" - to proszę sięgnąć do gazety czy internetu i spróbować zweryfikować wyniki finansowe swojego banku, gdzie ulokowaliście oszczędności, rozwikłać politykę inwestycyjną funduszu inwestycyjnego, gdzie macie jednostki uczestnictwa, skutecznie zbadać wyniki domu maklerskiego, na którego koncie macie zapisane przysługujące wam akcje, czy w końcu sprawdzić rzetelność przewidywań ekspertów doradzających wam właśnie w telewizji. Tym wszystkim, którzy się poddadzą tego samego wieczoru, radzę trzymać kciuki za przenikliwość i mądrość sędziów Sądu Okręgowego w Warszawie.
Robert Nogacki
radca prawny, pełnomocnik Instytutu Edukacji Konsumentów na Rynku Kapitałowym w procesie WGI

























































