W sieci kwitnie handel punktami karnymi

W sieci pojawił się serwis, który wygląda jak portal randkowy, a w rzeczywistości służy do wymiany punktów karnych pomiędzy jego użytkownikami. Udział w takim przedsięwzięciu to jednak nie najlepsze wyjście. Jeśli źle skalkulujesz ryzyko wpadki, konsekwencje mogą być znacznie bardziej bolesne niż dodatkowe punkty na koncie.

Kolejne punkty karne, które wyczerpują limit na koncie kierowcy w danym roku, mogą być wyjątkowo bolesne – wiążą się wtedy z utratą prawa jazdy. Czemu by więc nie spróbować obejść systemu i znaleźć kogoś, kto ma czyste konto i chętnie je przyjmie na siebie? Dla takiej osoby nie będzie to problem, szczególnie że ich stan zeruje się po upływie roku. Choć proceder legalny nie jest, okazuje się, że bez większych problemów można jeszcze na tym zrobić internetowy biznes.

(fot. Marcin Bielecki / FORUM)

Poznam Pana, Panią bez… punktów karnych

Zamiast szukać partnera w zbrodni na własną rękę, serwis Punkciki.com postanowił znacznie uprościć proces i zebrać wszystkich zainteresowanych w jednym miejscu. Jak sam się reklamuje, to miejsce dla wszystkich, którzy szukają osoby podobnej do siebie, mieszkającej w okolicy i dzielącej… pasję do motoryzacji.

Portal dostępny jest tylko dla osób pełnoletnich. Wystarczy podać podstawowe cechy wyglądu, lokalizację, wiek i kategorie prawa jazdy, do których posiada się uprawnienia. Potem określić, jakiej osoby do transakcji się poszukuje – „biorcy” czy „dawcy” punktów. Przy chęci przejęcia czyichś „punkcików”, mamy prawo wycenić transakcję według własnych preferencji.

Cały mechanizm nie działa jednak tak, że koszty ponosi tylko oddający „punkciki”. Choć założenie konta i jego prowadzenie przez serwis jest dla każdego darmowe, Punkciki.com pobierają opłatę od każdego przyjmującego punkty – wynosi ona 29,99 zł.

Handel punktami karnymi - zbrodnia doskonała?

Choć nigdzie w serwisie nie zostało napisane wprost, czym są owe „punkciki”, kontekst jest oczywisty. Policja jednak ma związane ręce, bo serwis służy jedynie do poznawania osób „o podobnych zainteresowaniach motoryzacyjnych”, a grafiki prezentujące mandaty i fotoradary z pewnością są tylko ozdobą i znalazły się tam przypadkiem. Sprawdziłem regulamin serwisu i już tam założyciele zadbali o odpowiednie zabezpieczenia – administrator ma prawo usunąć konto użytkownika, który korzystając z serwisu, łamie prawo. Nie brakuje również okolicznościowego zapisu: „Administrator w szczególności przestrzega, że handel punktami karnymi jest przestępstwem ściganym z oskarżenia publicznego na mocy art. 272 k.k.”.

To wystarczająco zabezpiecza interesy założycieli, którzy przecież nikogo do założenia konta nie nakłaniają, a ewentualna wymiana „punkcików” jest ich prywatną sprawą, na którą właściciele nie mają wpływu – jeśli to nie wypłynie, nie ma pobudek do usunięcia czyjegoś konta i przejęcia za niego odpowiedzialności prawnej.

Związki przykre w skutkach

I w tym właśnie tkwi cały szkopuł. O ile firma nie zostanie pociągnięta do odpowiedzialności, o tyle osoba, której handel punktami zostanie udowodniony, już tak. Konsekwencje z tego tytułu mogą być znacznie bardziej opłakane niż tylko terminowe odebranie prawa jazdy lub odesłanie kierowcy na dodatkowe przeszkolenie z zasad ruchu drogowego.

– Oferowanie zapłaty za przyjęcie punktów karnych jest nielegalne i za taki proceder grozi odpowiedzialność karna – tłumaczy w rozmowie z Bankier.pl Agnieszka Grzywka, adwokat z kancelarii Agnieszka Grzywka Kancelaria Adwokacka. – Osoby „handlujące” punktami karnymi najczęściej umieszczając tego typu oferty w internecie, prawdopodobnie nie zdają sobie sprawy z karalności swojego postępowania. Tymczasem należy wiedzieć, iż zachowanie sprawcy organy ścigania mogą próbować zakwalifikować jako wykroczenie z art. 65 § 1 (kodeks wykroczeń), zagrożone karą grzywny, a nawet jako przestępstwo z art. 271 § 3 k.k., zagrożone znacznie surowszą karą, bo pozbawieniem wolności do 8 lat – ostrzega.

Utrata prawa jazdy może być bolesna, ale z pewnością nie tak, jak utrata wolności na kilka lat. Idea serwisu staje się wybawieniem dla osób z „cięższą nogą”, ale może jednak lepiej jest stosować się do przepisów niż potem ryzykować.

Mateusz Gawin

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 ~Magda

ten Mateusz to chyba jako jedyny mi sie podoba <3

! Odpowiedz
0 2 ~redw

Dzieki za info.

! Odpowiedz
0 2 ~plazowicz

Po pierwsze nie kwitnie, tylko powstała jedna niszowa strona. O całej reszcie możemy się tylko domyślać. Po drugie - jeśli coś kwitnie to handel farmaceutykami. Wystarczy wejść na pierszą lepszą lokalną stronę z ogłoszeniami. Policja jest na to ślepa i głucha, a kodeksowe kary są raczej wysokie. W każdym razie większe niż za finansowy przewał na 100 milionów.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 1 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
0 14 ~energetykon

Hej dajcie go do sekcji Start-up. Udany startup! Jest na plusie i może jakiś vanture capital w niego zainwestuje.

! Odpowiedz
6 0 ~pol7

Gdzie jest rzad

! Odpowiedz
0 4 ~lipow

co chcesz od rządu ? Im zależy tylko na tym aby płacić mandaty - a kto to robi to inna sprawa.

! Odpowiedz
6 3 ~WD40

Nie kumam, jak można handlować tymi punktami? Przecież jak pyty złapią to spisują i wszystko mają w swoich danych. Umie to ktoś wyjaśnić?

! Odpowiedz
0 14 ~Perlon

Jak ci przyjdzie ci fota z fotoradaru to możesz wskazać sąsiada że jechał twoim samochodem i wtedy punkciki idą na jego konto.

! Odpowiedz
0 4 ~Misia odpowiada ~Perlon

Jeśli sąsiad potwierdzi, a z pewnością nie potwierdzi. No chyba że mu zapłaciłeś.

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne