Nasze baterie Patriot i służą do ochrony polskiego nieba i wschodniej flanki NATO, nigdzie nie planujemy ich przemieszczać - oświadczył wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. Z kolei rzecznik rządu Adam Szłapka przekazał, że nie ma żadnych informacji o opóźnieniach dostaw sprzętu z USA.


„Rzeczpospolita” napisała we wtorek, że USA chcą pomocy Polski na Bliskim Wschodzie. Według publikacji „Rz” Waszyngton „sugeruje, by jedna z polskich baterii systemu Patriot została przerzucona na Bliski Wschód. Chce też pocisków, które już są nad Wisłą. Na dodatek możemy się spodziewać opóźnień w kolejnych dostawach uzbrojenia. Kar umownych z tego tytułu nie będzie”.
Szef MON podkreślił, że „nasze baterie Patriot i ich uzbrojenie służą do ochrony polskiego nieba i wschodniej flanki NATO”. - Nic w tej kwestii się nie zmienia i nigdzie nie planujemy ich przemieszczać - oświadczył we wpisie na platformie X.
Jak dodał, „nasi sojusznicy dobrze wiedzą i rozumieją jak ważne mamy tu zadania”. - Bezpieczeństwo Polski jest absolutnym priorytetem - zaznaczył minister. Wiceszef MON Cezary Tomczyk napisał z kolei, że „polskie Patrioty zostają w Polsce, mają swoje zadanie w kraju - to obrona Polski i wschodniej flanki NATO”.
Później na konferencji prasowej rzecznik rządu został zapytany o doniesienia o możliwych opóźnieniach dostaw sprzętu wojskowego zamówionego USA, w tym zamówionych Patriotów i pocisków do nich. - Nie ma żadnych informacji, żeby któreś z kontraktów były opóźniane - powiedział Szłapka.

Ocenił jednak, że samo pojawienie się w przestrzeni publicznej takich rozważań podkreśla znaczenie europejskiego programu SAFE, w ramach którego państw UE otrzymają pożyczki o łącznej wartości 150 mld zł na szybki zakup sprzętu produkowanego w Europie. Polska ma otrzymać niemal 44 mld euro z tej kwoty.
Systemy Patriot odgrywają kluczową rolę w powstającym polskim systemie obrony powietrznej. W ramach programu Wisła - obejmującego systemy o najdalszym zasięgu - wojsko kupuje od USA 8 baterii Patriotów (łącznie 64 wyrzutni), wyposażonych w system IBCS, nowoczesne radary dookólne LTDAMS czy nowoczesne pociski PAC3-MSE.
Pierwsze dwie baterie Patriotów dostarczone do Polski trafiły do 3. Brygady Rakietowej Obrony Powietrznej w Sochaczewie (woj. mazowieckie) i w grudniu 2025 r. ogłoszono ich pełną gotowość operacyjną.
W latach 2027-2029 do Polski trafić ma kolejnych 48 wyrzutni Patriot, czyli kolejne 6 baterii. Poza jednostką w Sochaczewie mają one wejść na wyposażenie dywizjonów obrony powietrznej w Bytomiu, Gdyni oraz Skwierzynie w woj. lubuskim.
W ostatnich tygodniach analitycy i media wskazują, że trwający na Bliskim Wschodzie konflikt i regularne ostrzały Izraela i państw arabskich w regionie - w tym baz amerykańskich - przez Iran powodują szybkie zużywanie posiadanych przez USA zapasów pocisków przeciwlotniczych, przede wszystkim tych do systemów Patriot.
Patrioty poza USA wykorzystywane są przez szereg państw współpracujących z Amerykanami - nie tylko te na Bliskim Wschodzie, ale również np. przez Japonię, Koreę Południową i wiele państw europejskich, w tym broniącą się przed Rosją Ukrainę oraz np. Polskę, Niemcy i Rumunię. Powoduje to, że produkcja systemów i pocisków do nich obecnie nie jest w stanie sprostać zapotrzebowaniu, wielokrotnie zwiększonemu poprzez konflikty na Bliskim Wschodzie i Ukrainie.
Obecnie najbardziej zaawansowane pociski do Patriotów - PAC-3 MSE - produkowane są przez amerykański koncern Lockheed Martin w liczbie zaledwie kilkuset rocznie; firma zadeklarowała już zwiększenie zdolności produkcyjnych do ok. 2000 rakiet w 2030 roku.(PAP)
ero/ mml/ mok/































































