REKLAMA

Turcja odrzuca groźbę sankcji USA ws. zakupu rosyjskiego systemu S-400

2019-05-05 11:45
publikacja
2019-05-05 11:45

Turcja nie ulegnie groźbom sankcji ze strony USA w sprawie planowanego zakupu rosyjskich systemów przeciwlotniczych i antybalistycznych S-400 - zapowiedział w niedzielę wiceprezydent Fuat Oktay.

fot. Maxim Shemetov / / Reuters

"Grożenie sankcjami przez USA oznacza, że Waszyngton nie zna Turcji. Nikt nie może współpracować z Turcją używając gróźb. Decyzja w sprawie S-400 została podjęta. Po zawarciu porozumienia dane słowo obowiązuje. Turcja uszanuje je" - dodał.

Według Ankary do dostaw pierwszych nowoczesnych baterii S-0400 dojdzie latem - w czerwcu lub lipcu.

Stany Zjednoczone krytykują plany zakupu przez Turcję S-400, ostrzegając Ankarę, że system ten nie jest kompatybilny z systemami NATO. Waszyngton grozi Turcji zablokowaniem dostaw myśliwców F-35.

Na początku kwietnia wiceprezydent USA Mike Pence podkreślił, że USA "nie będą bezczynnie patrzeć, jak sojusznicy z NATO kupują broń u naszych wrogów". Zagroził, że jeśli Turcja ostatecznie zdecyduje się na S-400, może narazić się na wyłączenie z programu F-35. (PAP)

jo/

Źródło:PAP
Tematy
Zyskaj 300 zł i ciesz się kartą bez opłat

Zyskaj 300 zł i ciesz się kartą bez opłat

Komentarze (6)

dodaj komentarz
loosac
Turcja ma 8 armię na świecie pod względem siły a Polska 18stą, więc o czym mowa? Turcja może4 sobie pozwolić na wyjście z NATO bo to NATO potrzebuje Turcji a nie na odwrót jak u nas.
andiauae
Brawo Turcja! Rzad pisowski powinien brac przyklad z Turcji, jak prowadzic odwazne, suwerenna i niezalezna od jakichkolwiek wplywow polityke zagraniczna.
and00
Generalnie od USA broni nie powinno się kupować, bo pomimo że jest niby "twoja" to każdorazowo muszą wyrazić zgodę na jej użycie, a jak coś jest bardziej skomplikowane niż karabin, to po prostu mogą to zdalne zablokować
open_mind
Z cyklu dzielenie się wiedzą jest dbaniem o innych.
Dotyczy Wenezueli i pośrednio nas wszystkich w tym Turcji. Motto artykułu: „Każdy naród ma absolutnie nadane przez Boga prawo do złego zarządzania swoimi sprawami i wybierania własnych oszustów lub idiotów”.

Pewnie. Zaatakujmy Wenezuelę. Kolejna wesoła wojna. Jest pełna
Z cyklu dzielenie się wiedzą jest dbaniem o innych.
Dotyczy Wenezueli i pośrednio nas wszystkich w tym Turcji. Motto artykułu: „Każdy naród ma absolutnie nadane przez Boga prawo do złego zarządzania swoimi sprawami i wybierania własnych oszustów lub idiotów”.

Pewnie. Zaatakujmy Wenezuelę. Kolejna wesoła wojna. Jest pełna komunistów i ma morze ropy. Jedyną rzeczą, której brakuje kochającym Kubę Wenezuelczykom, jest broń masowego rażenia. W tym tygodniu czołowi amerykańscy neokomuniści otwarcie zagrozili, że jeśli ostatnie próby CIA do przeprowadzenia zamachu stanu w celu obalenia wenezuelskiego rządu Maduro nie powiodą się, Waszyngton może wysłać marines.

Cóż, zamach stanu był wielkim fiaskiem i armia wenezuelska nie obaliła prezydenta Maduro. CIA również nie zdołała obalić rządów w Moskwie, Teheranie i Damaszku. Jedynym „sukcesem” do tej pory było obalenie pro-moskiewskiego rządu Ukrainy i postawienie na jego miejscu bandy skorumpowanych klaunów za cenę blisko 10 miliardów dolarów.

Stany Zjednoczone nie prowadziły udanej wojny od czasu II wojny światowej - chyba że liczysz najechanie Grenady, Panamy i Haiti lub bombardowanie piekła z Iraku, Syrii, Somalii i Libii. To otrzeźwiająca myśl, biorąc pod uwagę niedawne oświadczenie Pentagonu, że ogranicza on małe wojny kolonialne (tzw. „Wojnę z terrorem”), by przygotować się do prawdziwych wielkich wojen z Rosją i Chinami, a nawet Koreą Północną.

Wenezuela jest w wielkim bałaganie gospodarczym dzięki brutalnej polityce gospodarczej rządów Chaveza i Maduro - i amerykańskiego sabotażu gospodarczego. Ale moje pierwsze prawo dotyczące spraw międzynarodowych brzmi: „Każdy naród ma absolutnie nadane przez Boga prawo do złego zarządzania swoimi sprawami i wybierania własnych oszustów lub idiotów”.

Teraz jednak szaleni neokonserwatyści administracji chcą rozpocząć wojnę z Wenezuelą, dużym, rozwiniętym narodem o 32,7 mln, jednocześnie grożąc wojną przeciwko Iranowi, ingerując w całą Afrykę i konfrontując się z Rosją, Chinami i być może Koreą Północną . Duże części Bliskiego Wschodu i Afganistanu leżą w gruzach dzięki US kampaniom „wyzwolenia”. Wezwanie Wenezueli nie stanowiłoby większego problemu dla amerykańskiej armii: połowa ludności nienawidzi obecnego rządu i może powitać Amerykanów. Wojsko Wenezueli ma tylko ograniczoną wartość bojową. Prawicowe reżimy w sąsiedniej Kolumbii i Brazylii mogą dołączyć do inwazji.

Ale co wtedy?

Przypomnij sobie Irak. USA przebiły się przez słabą armię iracką, której siła była szalenie przesadzona przez media. Kiedy siły amerykańskie i brytyjskie (Polskie też?) osiedliły się w służbie okupacyjnej, siły partyzanckie uczyniły swoje życie trudnym i krwawym. Opór Iraku trwa do dzisiaj, szesnaście lat później. To samo może się zdarzyć w Wenezueli.

W Ameryce Łacińskiej panuje głęboki antyamerykański sentyment, który istniał długo przed płk Chavezem. Przypomnijmy na przykład wielkie antyamerykańskie zamieszki, które powitały wizytę wiceprezydenta Nixona w Caracas w 1958 roku.

„Yankees Go Home” to rajdowy krzyk dla większości Ameryki Łacińskiej. Wpadanie na Wenezuelę, inny naród, o którym administracja Trumpa wie lub rozumie niewiele, pobudzi następne szerszenie. Ich wysiłki zmierzające do ukarania Kuby i pobudzenia skrajnie prawicowego kubańsko-amerykańskiego głosowania na Florydzie pobudziłyby antyamerykański gniew w Ameryce Łacińskiej. Uważaj na ducha Fidela.

Trwają rozmowy o Wenezueli między Waszyngtonem a Moskwą. Żaden kraj nie ma większego zainteresowania Wenezuelą. Moskwa pobudza tam do odwetu za rosnące zaangażowanie USA na podwórku Rosji i Syrii. Zarówno USA, jak i Rosja powinny wydostać się z Wenezueli i mieć na uwadze własny biznes.

Zamiast tego słyszymy szalone propozycje wysłania 5000 najemników, aby obalili reżim Maduro. Jak dobrze wykorzystano na szeroką skalę finansowanych przez USA najemników w Iraku i Afganistanie? Kompletny wtop. Jedyne, co robili kompetentnie, to mycie naczyń w naszych bazach, mordowanie cywilów i granie w Rambo.

Dla tych, którzy nie lubią amerykańskiego Raju, amerykańska inwazja na Wenezuelę oznaczałaby krok naprzód w rozpadzie imperium. Więcej bezcelowego imperialnego zasięgu, więcej braku strategii, więcej wygenerowanych wrogów.

Wielkim zwycięzcą byłby oczywiście Pentagon i wojskowy kompleks przemysłowy. Więcej miliardów wydanych na naród, którego większość Amerykanów nie może znaleźć na mapie, jeśli od tego zależało ich życie, więcej zamówień na broń „przeciw-powstańczej”, więcej promocji wojskowych i wiwaty od Fox News i fanów zapasów wojskowych.

Serdeczne pozdrowienia do US Army w Polsce ?
trollmaster
o, można prowadzić politykę niezależną od US?
może powiedzieć to naszym klęczącym przed usraelem?

oj, błąd. oni nie klęczą, oni leżą na plecach z odsłoniętym brzuchem.

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki