Trochę niżej, ale relatywnie mocno względem innych giełd
W minionym tygodniu indeks WIG20 kontynuował trend spadkowy. W dalszym ciągu negatywny był wpływ sytuacji światowych giełd, choć nasz rynek i tak zachowywał się relatywnie mocno w porównaniu z tym co działo się na głównych giełdach w Europie i USA. W poniedziałek WIG20 stracił 0.5%, ale notowania wtorkowe przyniosły odbicie o 0.9%. Inwestorzy liczyli na zakończenie trendu spadkowego, kupującym sprzyjało wyższe otwarcie indeksów amerykańskich. W środę indeks WIG20 uległ jednak cofnięciu o 0.4%. Wydawało się, że do momentu poprawy sytuacji na innych giełdach rynek utrzyma się lekko poniżej poziomu 2900 pkt. Tak się jednak nie stało - w czwartek WIG20 zszedł do okolic 2850 pkt. Później inwestorzy liczyli jednak znów na zmianę trendu, a indeks spadł tylko o 0.4%. Podobne wahania obserwowaliśmy w piątek, ale w końcówce tygodnia bardziej zdecydowaną przewagę uzyskali sprzedający - WIG20 spadł do tygodniowego minimum 2847.86 pkt., zamykając się na poziomie 2851.16 pkt. Względem zamknięcia poprzedniego piątku oznacza to zmianę -31.7 pkt. (-1.1%).
Warszawski rynek akcji tracił więc na wartości, ale strona popytowa
może być zadowolona z uwagi na relatywną siłę względem sytuacji światowych giełd
. W USA wygląda to na duże załamanie cen - głównym negatywnym czynnikiem był
wysyp słabych danych makro sprzed tygodnia, m.in. dużo gorsze od oczekiwań dane
dotyczące liczby nowych miejsc pracy. Negatywnym czynnikiem jest także
utrzymujący się kryzys zadłużeniowy państw europejskich - sytuacja wciąż bez
klarownego rozwiązania, a dla rynków finansowych niepewność jest największym
"straszakiem". Po mocnej przecenie światowych giełd widać u nas bardzo mieszane
opinie co do przyszłości. Oczywiście w przypadku wyraźnego odbicia innych giełd
nie będzie można wykluczyć wariantu powrotu w kierunku szczytów hossy, ale
trudno ocenić co stanie się wtedy gdy spadki innych giełd nie ulegną zatrzymaniu
lub po prostu nie będzie odbicia, a indeksy znajdą się w płaskiej korekcie -
konsolidacji przed kolejnym ruchem w dół. Kontynuacja trendu spadkowego indeksu
WIG20 przypominałaby wtedy "wspinanie po ścianie strachu" w trakcie hossy -
byłaby stopniowym opadaniem przepełnionym nadziejami na zmianę trendu. Do tej
pory trudno mówić o negatywnych sygnałach średnioterminowych. Obecne poziomy
(strefa 2850-2900 pkt.) indeks WIG20 pierwszy raz osiągnął w trakcie mocnej
sesji i wybicia w górę z kilkumiesięcznej konsolidacji - 1 kwietnia. Żartobliwie
można stwierdzić, że był to pewnego rodzaju rynkowy "prima aprilis", bo po
lekkiej kontynuacji i utworzeniu aktualnego szczytu hossy 2942.39 pkt. (8
kwietnia), przez dwa miesiące nasz rynek wahał się w zakresie ok. 2800-2950 pkt.
W trakcie większej części ubiegłego tygodnia wahania te przebiegały praktycznie
dokładnie w połowie tego zakresu. W krótkim terminie prawdopodobnym wariantem
wydaje się lekkie pogłębienie piątkowej przeceny - po słabym zakończeniu
tygodnia na giełdzie amerykańskiej. Prawdopodobnie wystarczą jednak dodatnie
zmiany amerykańskich kontraktów terminowych by znów zapanował mniej lub bardziej
trwały optymizm. W najbliższy piątek rozliczane będą serie instrumentów
pochodnych, co może mieć stabilizujący wpływ - inwestorzy zamykać będą m.in.
kontrakty terminowe na wygasającej serii czerwcowej i otwierać nowe na serii
wrześniowej. w20intra w20day w20tyg w20long





























































