Transformacja ustrojowa na przełomie lat 80. i 90. ubiegłego stulecia nie tylko odmieniła nasz kraj, ale także nas samych. Jak pokazują dane GUS, w ciągu ostatniego ćwierćwiecza polskie społeczeństwo uległo głębokiej przemianie. Prezentujemy 10 wykresów, które to pokazują.


1. Żyjemy coraz dłużej
Najbardziej widocznym aspektem przemian gospodarczych w Polsce było wydłużenie oczekiwanej długości życia. Jeszcze w 1990 roku przeciętny Polak mógł liczyć na przeżycie przeciętnie 66,2 lat, a Polka 75,2. Wartość ta od tego czasu wzrosła o 7,7 roku dla mężczyzn i 6,7 roku dla kobiet. Co prawda średnia długość trwania życia rośnie, odkąd GUS publikuje wyniki badań w tym zakresie, jednak od połowy lat 70. dynamika mocno przyhamowała. Dopiero po transformacji gospodarczej widać powrót na ścieżkę wzrostu.
Choć żyjemy coraz dłużej, to nadal problemem pozostaje stan zdrowia Polaków na starość, co określa wskaźnik przeciętnego trwania życia w zdrowiu, który opisuje średnią długość życia bez niepełnosprawności. Według badań Eurostatu w 2013 r. wyniósł on 77 proc. (63 lata) dla kobiet i 81 proc. (59 lat) dla mężczyzn. Służba zdrowia wciąż stoi przed licznymi wyzwaniami w zakresie pomocy osobom starszym.
2. Polaków nie przybywa
Choć liczba zgonów utrzymuje się w Polsce od lat na względnie stałym poziomie 350-400 tys. rocznie, to z liczbą urodzeń nie jest już tak dobrze. Jeszcze w 1985 r. urodziło się w Polsce 680 tys. dzieci, co oznacza, że liczba ludności naszego kraju rosła. Na początku lat 90. jednak liczba urodzeń zrównała się z liczbą zgonów i skutek jest taki, że liczba Polaków przestała rosnąć, a w niektórych latach wręcz spadała.
3. Polki rodzą coraz mniej dzieci...
Jednym z najbardziej wyraźnych współczynników wskazujących na zmianę stylu życia i priorytetów Polaków jest spadek wskaźnika dzietności, czyli liczby dzieci przypadających na kobiety w wieku rozrodczym. Jeszcze w 1990 r. wynosił on 2, czyli był tuż poniżej wartości gwarantującej prostą zastępowalność pokoleń (2,1). W następnych latach zaczął jednak systematycznie spadać, osiągając minimum na poziomie 1,22 w 2003 r. W następnych latach delikatnie odbił, kiedy rodziny zaczęli zakładać przedstawiciele wyżu demograficznego lat 80.
W 2016 r. wskaźnik dzietności kobiet wyniósł 1,36 i choć widać jego poprawę w stosunku do roku poprzedniego, to szanse na osiągnięcie w najbliższych dekadach wartości gwarantującej utrzymanie liczby ludności na stałym poziomie jest bardzo niewielka, co oznacza, że nadal będzie nas coraz mniej.
4. ... i coraz dłużej zwlekają z macierzyństwem
Polki coraz później decydują się na dziecko, co również wpływa na liczbę urodzeń. Jeszcze w 1990 r. niemal 37 proc. matek zostawało nimi, będąc w przedziale wiekowym 20-24 lata. W 2016 r. było to już niecałe 15 proc. Zwiększył się za to odsetek kobiet rodzących dzieci w wieku 30-34 lat - z 17 proc. na początku transformacji do 34 proc. obecnie.
Kobiety coraz dłużej zwlekają też z decyzją o pierwszym dziecku. Średni wiek Polki mającej swój pierwszy poród zwiększył się z 23 lat do 27,8 lat. To także ma znaczący wpływ na wskaźniki dzietności, ponieważ im później urodzi się pierwsze dziecko, tym większa szansa, że pozostanie ono jedynakiem.
Z drugiej strony następuje spadek odsetka ciąż wśród nastolatek z 8 proc. w 1990 r. do około 3 proc. obecnie.
5. Zwlekamy też ze ślubem
Decyzja o urodzeniu dziecka nie jest jedyną, którą odwlekamy, w porównaniu do sytuacji sprzed kilkunastu lat. Średni wiek zawierania małżeństw wynosi dziś 29 lat i jest wyższy o prawie 5 lat niż na początku transformacji.
Odkładanie ślubu na później jest silnie związane z coraz późniejszym macierzyństwem. Według GUS ponad połowa dzieci urodzonych w każdym roku przychodzi na świat w ciągu pierwszych trzech lat trwania małżeństwa rodziców. Z drugiej strony rośnie odsetek urodzeń pozamałżeńskich. Na początku lat 90. wynosił on 6-7 proc., natomiast w ostatnich latach przekracza 25 proc., co ma związek z samotnym macierzyństwem, ale też coraz większą liczbą związków nieformalnych.
6. Rośnie liczba rozwodów
Ślub bierzemy nie tylko coraz później, ale także coraz rzadziej. Jeszcze w 1990 r. zanotowano w Polsce 255,4 tys. zawartych małżeństw, a w 2016 r. było ich jedynie 193,4 tys. Zmiana ta ma jednak charakter w dużej mierze demograficzny, o czym świadczy wzrost liczby zawieranych małżeństw w ubiegłej dekadzie, kiedy do urzędów stanu cywilnego szły roczniki urodzone podczas wyżu demograficznego lat 80.
Rośnie natomiast liczba małżeństw rozwiązywanych. W 1990 r. udzielono 42,4 tys. rozwodów, natomiast w ubiegłym roku prawie o połowę więcej – 63,5 tys.
7. Społeczeństwo się starzeje
Od początku transformacji widzimy niepokojące tendencje w zmianach struktury demograficznej polskiego społeczeństwa - jest w nim coraz mniej dzieci. Jeszcze w 1990 r. ludność w wieku przedprodukcyjnym (0-17 lat) stanowiła 29 proc. społeczeństwa. Dziś ten wskaźnik spadł do poziomu 17,9 proc. Zwiększył się natomiast udział w społeczeństwie osób w wieku poprodukcyjnym (60/65+) z 12,8 proc. w 1990 r. do 20,2 proc. obecnie. Natomiast nieznacznie wzrósł w tym czasie odsetek osób w wieku produkcyjnym, z 58,2 proc. do 61,9 proc., co oznacza, że obciążenie pokolenia pracującego jest względnie niższe. Zmieniła się natomiast jego struktura, a osoby pracujące utrzymują dziś raczej nie pokolenie swoich dzieci, których mają coraz mniej, ale pokolenie swoich rodziców, które coraz liczniej zasila szeregi emerytów. Trzeba bowiem podkreślić, że w repartycyjnym systemie emerytalnym to osoby pracujące i płacące składki na ZUS utrzymują osoby pobierające świadczenia emerytalne.
8. Niepewna przyszłość
To, jak niebezpieczne są tendencje demograficzne występujące w Polsce, pozwala ocenić rzut oka na piramidę płci i wieku ludności. Widać wyraźnie, że podstawa tej piramidy, czyli liczebność młodego pokolenia, na którym opiera się przyszłość nas wszystkich, jest bardzo wąska, w porównaniu do ciężaru, który ona podtrzymuje.
9. Polacy wracają
Na pewno na plus należy odnotować zmianę w migracjach zagranicznych. W tradycyjnie emigrującym polskim społeczeństwie w 2016 r. po raz pierwszy zanotowano nadwyżkę imigrantów nad emigrantami. Nie wynika ona co prawda ze znaczącego wzrostu imigracji, ale raczej spadku emigracji, co oznacza, że Polacy coraz rzadziej chcą wyjeżdżać na stałe za granicę. Warto także zwrócić uwagę, że 73,6 proc. osób przyjeżdżających do naszego kraju to Polacy wracający głównie z Wielkiej Brytanii i Niemiec.
Z drugiej strony metodologia GUS dotycząca migracji jest bardzo wadliwa i opiera się na zameldowaniach i wymeldowaniach, przez co zarówno dane dotyczące imigracji, jak i emigracji mogą być niedoszacowane.
10. Jak umieramy
Nieznacznej zmianie po transformacji uległy główne przyczyny śmierci Polaków. Nadal umieramy głównie z powodu chorób krążenia, jednak udział tej kategorii od 1990 r. zmniejszył się z 52,2 proc. do 45,7 proc. Więcej Polaków umiera natomiast z powodu nowotworów złośliwych, tutaj wzrost w tym samym czasie wyniósł z 18,7 proc. do 25,5 proc.
W ciągu ostatnich 27 lat bardziej bezpieczne stały się nasze drogi. Podczas gdy w 1990 r. w wypadkach komunikacyjnych ginęło 2,45 proc. Polaków, to w 2015 r. było to już tylko 0,89 proc. Zmniejszył się także odsetek osób umierających z powodu pozostałych urazów i zatruć. Natomiast względnie stały pozostaje współczynnik samobójstw, choć wskaźnika tak niskiego, jak w 1990 r. (1,27%) nie zanotowaliśmy już nigdy potem.






























































