REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Tak zmienili się Polacy na przestrzeni lat

Robert Szklarz2017-06-09 06:00redaktor
publikacja
2017-06-09 06:00

Transformacja ustrojowa na przełomie lat 80. i 90. ubiegłego stulecia nie tylko odmieniła nasz kraj, ale także nas samych. Jak pokazują dane GUS, w ciągu ostatniego ćwierćwiecza polskie społeczeństwo uległo głębokiej przemianie. Prezentujemy 10 wykresów, które to pokazują.

Tak zmienili się Polacy na przestrzeni lat
Tak zmienili się Polacy na przestrzeni lat
/ YAY Foto

1. Żyjemy coraz dłużej

Najbardziej widocznym aspektem przemian gospodarczych w Polsce było wydłużenie oczekiwanej długości życia. Jeszcze w 1990 roku przeciętny Polak mógł liczyć na przeżycie przeciętnie 66,2 lat, a Polka 75,2. Wartość ta od tego czasu wzrosła o 7,7 roku dla mężczyzn i 6,7 roku dla kobiet. Co prawda średnia długość trwania życia rośnie, odkąd GUS publikuje wyniki badań w tym zakresie, jednak od połowy lat 70. dynamika mocno przyhamowała. Dopiero po transformacji gospodarczej widać powrót na ścieżkę wzrostu.

fot. / / GUS
fot. / / GUS

Choć żyjemy coraz dłużej, to nadal problemem pozostaje stan zdrowia Polaków na starość, co określa wskaźnik przeciętnego trwania życia w zdrowiu, który opisuje średnią długość życia bez niepełnosprawności. Według badań Eurostatu w 2013 r. wyniósł on 77 proc. (63 lata) dla kobiet i 81 proc. (59 lat) dla mężczyzn. Służba zdrowia wciąż stoi przed licznymi wyzwaniami w zakresie pomocy osobom starszym.

2. Polaków nie przybywa

fot. / / GUS

Choć liczba zgonów utrzymuje się w Polsce od lat na względnie stałym poziomie 350-400 tys. rocznie, to z liczbą urodzeń nie jest już tak dobrze. Jeszcze w 1985 r. urodziło się w Polsce 680 tys. dzieci, co oznacza, że liczba ludności naszego kraju rosła. Na początku lat 90. jednak liczba urodzeń zrównała się z liczbą zgonów i skutek jest taki, że liczba Polaków przestała rosnąć, a w niektórych latach wręcz spadała.

3. Polki rodzą coraz mniej dzieci...

fot. / / GUS

Jednym z najbardziej wyraźnych współczynników wskazujących na zmianę stylu życia i priorytetów Polaków jest spadek wskaźnika dzietności, czyli liczby dzieci przypadających na kobiety w wieku rozrodczym. Jeszcze w 1990 r. wynosił on 2, czyli był tuż poniżej wartości gwarantującej prostą zastępowalność pokoleń (2,1). W następnych latach zaczął jednak systematycznie spadać, osiągając minimum na poziomie 1,22 w 2003 r. W następnych latach delikatnie odbił, kiedy rodziny zaczęli zakładać przedstawiciele wyżu demograficznego lat 80.

W 2016 r. wskaźnik dzietności kobiet wyniósł 1,36 i choć widać jego poprawę w stosunku do roku poprzedniego, to szanse na osiągnięcie w najbliższych dekadach wartości gwarantującej utrzymanie liczby ludności na stałym poziomie jest bardzo niewielka, co oznacza, że nadal będzie nas coraz mniej.

4. ... i coraz dłużej zwlekają z macierzyństwem

fot. / / GUS

Polki coraz później decydują się na dziecko, co również wpływa na liczbę urodzeń. Jeszcze w 1990 r. niemal 37 proc. matek zostawało nimi, będąc w przedziale wiekowym 20-24 lata. W 2016 r. było to już niecałe 15 proc. Zwiększył się za to odsetek kobiet rodzących dzieci w wieku 30-34 lat - z 17 proc. na początku transformacji do 34 proc. obecnie.

Kobiety coraz dłużej zwlekają też z decyzją o pierwszym dziecku. Średni wiek Polki mającej swój pierwszy poród zwiększył się z 23 lat do 27,8 lat. To także ma znaczący wpływ na wskaźniki dzietności, ponieważ im później urodzi się pierwsze dziecko, tym większa szansa, że pozostanie ono jedynakiem.

Z drugiej strony następuje spadek odsetka ciąż wśród nastolatek z 8 proc. w 1990 r. do około 3 proc. obecnie.

5. Zwlekamy też ze ślubem

fot. / / GUS

Decyzja o urodzeniu dziecka nie jest jedyną, którą odwlekamy, w porównaniu do sytuacji sprzed kilkunastu lat. Średni wiek zawierania małżeństw wynosi dziś 29 lat i jest wyższy o prawie 5 lat niż na początku transformacji.

Odkładanie ślubu na później jest silnie związane z coraz późniejszym macierzyństwem. Według GUS ponad połowa dzieci urodzonych w każdym roku przychodzi na świat w ciągu pierwszych trzech lat trwania małżeństwa rodziców. Z drugiej strony rośnie odsetek urodzeń pozamałżeńskich. Na początku lat 90. wynosił on 6-7 proc., natomiast w ostatnich latach przekracza 25 proc., co ma związek z samotnym macierzyństwem, ale też coraz większą liczbą związków nieformalnych.

6. Rośnie liczba rozwodów

fot. / / GUS

Ślub bierzemy nie tylko coraz później, ale także coraz rzadziej. Jeszcze w 1990 r. zanotowano w Polsce 255,4 tys. zawartych małżeństw, a w 2016 r. było ich jedynie 193,4 tys. Zmiana ta ma jednak charakter w dużej mierze demograficzny, o czym świadczy wzrost liczby zawieranych małżeństw w ubiegłej dekadzie, kiedy do urzędów stanu cywilnego szły roczniki urodzone podczas wyżu demograficznego lat 80.

Rośnie natomiast liczba małżeństw rozwiązywanych. W 1990 r. udzielono 42,4 tys. rozwodów, natomiast w ubiegłym roku prawie o połowę więcej – 63,5 tys.

7. Społeczeństwo się starzeje

fot. / / GUS

Od początku transformacji widzimy niepokojące tendencje w zmianach struktury demograficznej polskiego społeczeństwa - jest w nim coraz mniej dzieci. Jeszcze w 1990 r. ludność w wieku przedprodukcyjnym (0-17 lat) stanowiła 29 proc. społeczeństwa. Dziś ten wskaźnik spadł do poziomu 17,9 proc. Zwiększył się natomiast udział w społeczeństwie osób w wieku poprodukcyjnym (60/65+) z 12,8 proc. w 1990 r. do 20,2 proc. obecnie. Natomiast nieznacznie wzrósł w tym czasie odsetek osób w wieku produkcyjnym, z 58,2 proc. do 61,9 proc., co oznacza, że obciążenie pokolenia pracującego jest względnie niższe. Zmieniła się natomiast jego struktura, a osoby pracujące utrzymują dziś raczej nie pokolenie swoich dzieci, których mają coraz mniej, ale pokolenie swoich rodziców, które coraz liczniej zasila szeregi emerytów. Trzeba bowiem podkreślić, że w repartycyjnym systemie emerytalnym to osoby pracujące i płacące składki na ZUS utrzymują osoby pobierające świadczenia emerytalne.

8. Niepewna przyszłość

fot. / / GUS

To, jak niebezpieczne są tendencje demograficzne występujące w Polsce, pozwala ocenić rzut oka na piramidę płci i wieku ludności. Widać wyraźnie, że podstawa tej piramidy, czyli liczebność młodego pokolenia, na którym opiera się przyszłość nas wszystkich, jest bardzo wąska, w porównaniu do ciężaru, który ona podtrzymuje.

9. Polacy wracają

fot. / / GUS

Na pewno na plus należy odnotować zmianę w migracjach zagranicznych. W tradycyjnie emigrującym polskim społeczeństwie w 2016 r. po raz pierwszy zanotowano nadwyżkę imigrantów nad emigrantami. Nie wynika ona co prawda ze znaczącego wzrostu imigracji, ale raczej spadku emigracji, co oznacza, że Polacy coraz rzadziej chcą wyjeżdżać na stałe za granicę. Warto także zwrócić uwagę, że 73,6 proc. osób przyjeżdżających do naszego kraju to Polacy wracający głównie z Wielkiej Brytanii i Niemiec.

Z drugiej strony metodologia GUS dotycząca migracji jest bardzo wadliwa i opiera się na zameldowaniach i wymeldowaniach, przez co zarówno dane dotyczące imigracji, jak i emigracji mogą być niedoszacowane.

10. Jak umieramy

fot. / / GUS

Nieznacznej zmianie po transformacji uległy główne przyczyny śmierci Polaków. Nadal umieramy głównie z powodu chorób krążenia, jednak udział tej kategorii od 1990 r. zmniejszył się z 52,2 proc. do 45,7 proc. Więcej Polaków umiera natomiast z powodu nowotworów złośliwych, tutaj wzrost w tym samym czasie wyniósł z 18,7 proc. do 25,5 proc.

W ciągu ostatnich 27 lat bardziej bezpieczne stały się nasze drogi. Podczas gdy w 1990 r. w wypadkach komunikacyjnych ginęło 2,45 proc. Polaków, to w 2015 r. było to już tylko 0,89 proc. Zmniejszył się także odsetek osób umierających z powodu pozostałych urazów i zatruć. Natomiast względnie stały pozostaje współczynnik samobójstw, choć wskaźnika tak niskiego, jak w 1990 r. (1,27%) nie zanotowaliśmy już nigdy potem.

Źródło:

Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (70)

dodaj komentarz
norbert_norbert
Po co udawac myslenie o zabezpieczeniu emerytalnym skoro Państwo juz pozwala dobijac klase pracujaca i pozwala na wyplyw kapitalu z Polski zagranice. Szczyt absurdu. Zabrac łopate, dac łyżke. A przez brak ustawowego rozwiazania finansowego przekretu ""na franka"" znanego na świecie od 40 lat cała Polska traci Po co udawac myslenie o zabezpieczeniu emerytalnym skoro Państwo juz pozwala dobijac klase pracujaca i pozwala na wyplyw kapitalu z Polski zagranice. Szczyt absurdu. Zabrac łopate, dac łyżke. A przez brak ustawowego rozwiazania finansowego przekretu ""na franka"" znanego na świecie od 40 lat cała Polska traci BEZPOWROTNIE rocznie 20 mld zł (wg badań NISS z 2016 r.) jako kapitał wywyożony przez zachodnie banki w postaci dywident. Wszyscy jestesmy frankowiczami czy chcemy czy nie. Dla porownania caly program 500+ to 19 mld zł, pozyczony od tych bankow na procent, ktory wszyscy Polacy beda musieli splacic.
--
http://niss.org.pl/negatywny-wplyw-pseudokredytow-frankowych-na-wzrost-gospodarczy-i-dochody-budzetowe/"

Ubytek PKB z tytułu zaniechań legislacyjnych wobec banków udzielających kredyty pseudofrankowe, nie licząc spreadów, wynosi 21,97 mld zł co równa się stracie na poziomie 1,22% PKB. Natomiast ubytek podatkowy budżetu państwa z tego tytułu wynosi 3,85 mld zł czyli równowartość np. 500+ również na pierwsze dziecko.
~Olo
Żyjemy dłużej? Tylu ludzi chorujących na nowotwory, cukrzyce, nadciśnienie, serce jeszcze nie było co teraz. A każda z tych chorób znacząco skraca życie. Że nie wspomne o chorobach psychicznych. Skoro każda z tych chorób nazywana jest epidemią, to znaczy, że mase ludzi na nie choruje, a długość ich życia skraca się, a nie wydłuża.Żyjemy dłużej? Tylu ludzi chorujących na nowotwory, cukrzyce, nadciśnienie, serce jeszcze nie było co teraz. A każda z tych chorób znacząco skraca życie. Że nie wspomne o chorobach psychicznych. Skoro każda z tych chorób nazywana jest epidemią, to znaczy, że mase ludzi na nie choruje, a długość ich życia skraca się, a nie wydłuża. Pokolenie moich dziadków żyło ponad 90 lat. Ich dzieci już nie dożyły takiego wieku
~mca
i jeszcze w drugiej połowie lat 90-tych namnożyło się psedo- szkół wyższych tzw. WSSP (wyższych szkół smażenia popcornu) i zaczęły robić szkoły średnie już istniejące masowe pranie mózgu młodym że muszą mieć więcej papierków ukoczenia tej czy innej wykształtowaciuszonej uczelni bo jak nie to bedą kopać rowy, a teraz jak ktoś nie i jeszcze w drugiej połowie lat 90-tych namnożyło się psedo- szkół wyższych tzw. WSSP (wyższych szkół smażenia popcornu) i zaczęły robić szkoły średnie już istniejące masowe pranie mózgu młodym że muszą mieć więcej papierków ukoczenia tej czy innej wykształtowaciuszonej uczelni bo jak nie to bedą kopać rowy, a teraz jak ktoś nie ma znajomości albo konkretnej więdzy to se może cieciować, na 3 zmiany, soboty, niedziele, nadgodziny, produkcja inne śmieciowe robótki w kolonii ue a jak nie to wyjazd za granice i o to właśnie chodziło zrobić z Polski rezerwuar taniej siły roboczej, montownie, supermarkety, rynek zbytu dla produktów z zachodu i żeby Polacy byli niewolnikami
~oko
Ale niewolnik po studium, nowa jakość.
~mca
autor różne mało istotne rzeczy pisze, a nie podaje ważnych:
1) jak tylko polska "teoretycznie" się wyzwoliła z sowieckiej niewoli to zaraz ją dorwał zachód w swoje szpony i tak po trochu wszystkie rządy co się przewinęły po 89 rozwaliły jakieś 8000 zakładów przemysłowych a wiadomo że oprócz tego że miliony na bruk to
autor różne mało istotne rzeczy pisze, a nie podaje ważnych:
1) jak tylko polska "teoretycznie" się wyzwoliła z sowieckiej niewoli to zaraz ją dorwał zachód w swoje szpony i tak po trochu wszystkie rządy co się przewinęły po 89 rozwaliły jakieś 8000 zakładów przemysłowych a wiadomo że oprócz tego że miliony na bruk to jeszcze w dłuższej perspektywie uzależnienie od zagranicznych, zachodnich firm.
2) został zaszczepiony zachodni konsumpcjonistyczny model życia na kredyt i nie ważne że nie stać ale trzeba zgrywać bogacza
3) po wejściu do ue Polska traciła suwerenność coraz bardziej i liczy się więcej co powie brukselka niż Warszawa
4) dług kraju wzrósł niewyobrażalnie do takiego poziomu że już spłacić się go nie da raczej bo stale się powiększa
5) a najważniejsze że jeszcze nie było takiej sytuacji żeby w PL rządziła partia co reprezentuje interesy Polaków tylko ruskich, boshów albo obecnie usraelitów
~ms
Masz racje , wtedy dla,,bezpieczeństwa "stacjonowały wojska radzieckie dzisiaj USA . Niestety społeczeństwo nie potrafi samodzielnie myśleć , moje zdanie jest takie że głód albo wojna powinna nastąpić aby Polacy się zjednoczyli i wywalili całe tą polityczną bandę . Dają teraz tym niby walczącym o godność po 400 zł do emerytury Masz racje , wtedy dla,,bezpieczeństwa "stacjonowały wojska radzieckie dzisiaj USA . Niestety społeczeństwo nie potrafi samodzielnie myśleć , moje zdanie jest takie że głód albo wojna powinna nastąpić aby Polacy się zjednoczyli i wywalili całe tą polityczną bandę . Dają teraz tym niby walczącym o godność po 400 zł do emerytury a Nam każą samemu oszczędzać bo nie są w stanie Nam zapewnić w przyszłości emerytury taki to dobrobyt wywalczyli
~Polskie_Zoo
Oczywiście, te 8000 zakładów to była nasza potęga, produkująca to, czego nikt nie chciał kupować. A w Niemczech, Francji i UK mają cały czas te same fabryki, które tam stały w 1989 roku. Weź się chłopie ogarnij.
~Świadomy_głos
Blokowiska i internet dały Polakom poczucie względnej anonimowości, a co za tym idzie bezkarności w tłumie. W efekcie poziom mowy nawet nie tyle nienawiści, co pogardy wystrzelił w ostatnich latach w kosmos. W efekcie mamy ludzi, którzy zamiast ulżyć swoim frustracją stają się co raz bardziej neurotyczni i paranoidalni, a społeczeństwo Blokowiska i internet dały Polakom poczucie względnej anonimowości, a co za tym idzie bezkarności w tłumie. W efekcie poziom mowy nawet nie tyle nienawiści, co pogardy wystrzelił w ostatnich latach w kosmos. W efekcie mamy ludzi, którzy zamiast ulżyć swoim frustracją stają się co raz bardziej neurotyczni i paranoidalni, a społeczeństwo zmuszone do ekspozycji na niekontrolowaną powódź psychotycznych zachowań swoich członków staje się co raz bardziej wrogie, jednostkowe, rozdrobnione i nie potrafiące już nawiązywać wartościowych kontaktów międzyludzkich. Tacy ludzie nie widzą korzyści płynących z posiadania rodziny i przyjaciół, ponieważ informacja zwrotna otrzymywana od społeczeństwa jest niemal całkowicie negatywna.
~wey
Tak, bo przecież w małych miasteczkach czy wsiach nie ma nienawiści, wrogości, ludzie nie wywołują konfliktów. Internet to jeden z największych osiągnięć ludzkości, a blok czy duża kamienica, różnica tylko w typie zabudowy. Mała dzietność nie dotyczy tylko Polski.

Powiązane: Demografia

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki