REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Premier May oskarża liderów UE o ingerencję w brytyjskie wybory

2017-05-04 05:30
publikacja
2017-05-04 05:30

Brytyjska premier Theresa May oskarżyła w środę unijnych przywódców o "specjalnie wymierzone" groźby pod adresem Wielkiej Brytanii, które jej zdaniem mogą być próbą wpłynięcia na wynik czerwcowych, przedterminowych wyborów parlamentarnych.

fot. Dylan Martinez / / Reuters

Przemawiając na Downing Street krótko po złożeniu wizyty u królowej Elżbiety II i formalnym rozwiązaniu parlamentu, May wzmocniła antyunijną retorykę używaną dotychczas w kampanii. Oceniła, że "brytyjska pozycja negocjacyjna została fałszywie przedstawiona przez kontynentalną prasę, pozycja negocjacyjna Unii Europejskiej się usztywniła, a pod adresem Wielkiej Brytanii kierują groźby europejscy politycy i urzędnicy". "Te działania są podejmowane teraz w celu wpłynięcia na wynik wyborów parlamentarnych 8 czerwca" - dodała May.

Sygnalizując dalsze zaostrzenie relacji pomiędzy Wielką Brytanią a Unią Europejską, brytyjska premier zaznaczyła, że jej zdaniem "wydarzenia ostatnich kilku dni pokazują, iż niezależnie od naszych życzeń i tego, jak rozsądne może być podejście niektórych europejskich liderów, są w Brukseli tacy, którzy nie chcą, żeby te negocjacje (w sprawie Brexitu - PAP) się powiodły".

Jednocześnie szefowa brytyjskiego rządu ostrzegła, że niepowodzenie rozmów "może zagrozić bezpieczeństwu i dobrobytowi" Brytyjczyków, a także "bezpiecznym i dobrze płatnym miejscom pracy, których chcemy dla naszych dzieci i wnuków". "Jeśli pozwolimy biurokratom w Brukseli nami rządzić, stracimy szansę na budowę uczciwego społeczeństwa z rzeczywistymi możliwościami rozwoju dla wszystkich" - podkreśliła.

Komisja Europejska przedstawiła w środę projekt mandatu do negocjacji warunków wyjścia Wielkiej Brytanii z UE. Główny negocjator ze strony UE Michel Barnier rozwiewał iluzje Brytyjczyków, że Brexit będzie bezbolesny. Podobnie jak sobotnie wytyczne przyjęte przez szczyt 27 państw unijnych, zaproponowany przez KE mandat wytycza ramy, w jakich będą się mogli poruszać negocjatorzy. Ograniczony jest on jednak tylko do pierwszej fazy rozmów, podczas której UE chce rozwiązać kwestie m.in. praw obywateli i rozliczeń finansowych z W. Brytanią.

Wakacje na giełdzie

Wystąpienie May, która konsekwentnie w kampanii wyborczej przedstawia się jako osoba gwarantująca "silne i stabilne przywództwo" oraz chwali się tym, że będzie "cholernie trudna dla Europy", zostało skrytykowane przez przedstawicieli innych brytyjskich ugrupowań.

Lider opozycyjnej Partii Pracy Jeremy Corbyn zaatakował May za "prowadzenie partyjnych gierek w nadziei na zysk polityczny dla Partii Konserwatywnej". "Przez eskalowanie publicznej konfrontacji z Brukselą premier chce owinąć swoją partię brytyjską flagą i odciągnąć uwagę od gospodarczych niepowodzeń i upadku naszych służb publicznych" - ocenił.

"Brexit jest zbyt istotny, żeby używać go do politycznych rozgrywek w tych wyborach. To kluczowe negocjacje dla każdej osoby w Wielkiej Brytanii i przyszłości naszego kraju, ale Theresa May przedkłada interes partii nad interes narodu" - oświadczył Corbyn.

W podobnym tonie wypowiedziała się pierwsza minister Szkocji i liderka Szkockiej Partii Narodowej Nicola Sturgeon. "Przy całej brawurze, fakty są takie, że zdolność wywierania nacisku przez brytyjski rząd w tych negocjacjach jest bardzo ograniczona. Świadome działanie Theresy May napędzane przez bardzo wąską, partyjną motywację - aby zatruć relacje - sprawi, że te negocjacje będą jeszcze trudniejsze" - powiedziała Sturgeon.

"Ten nieodpowiedzialny, bezcelowy atak na naszych europejskich partnerów ma odciągnąć uwagę od katastrofalnych działań Partii Konserwatywnej w kwestii systemu ochrony zdrowia, gospodarki, cięć budżetowych, przedstawić Unię Europejską jako winną wszelkiego zła" - podkreśliła Sturgeon, dodając, że "premier ogłosiła wybory nie w interesie narodowym, lecz wąsko pojętym interesie politycznym i jest jasne, że będzie używała Brexitu do tego samego celu".

Brytyjskie media zaskoczone wystąpieniem May

Brytyjscy dziennikarze z zaskoczeniem przyjęli środowe wystąpienie premier Theresy May, w którym oskarżyła ona unijnych polityków i urzędników o próbę wpłynięcia na wynik czerwcowych wyborów parlamentarnych poprzez zaostrzanie pozycji negocjacyjnej UE.

"To było poważne oświadczenie i oskarżenie. Wygląda na to, że premier chce wykorzystać kartę Brexitu w tych wyborach najmocniej jak to możliwe. (...) Nie jest zbiegiem okoliczności, że Partia Konserwatywna chce, aby każdy wyborca Partii Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (UKIP) zaczął ich popierać, (...) a w 71 okręgach wyborczych, gdzie (w poprzednich wyborach) triumfowała Partia Pracy, jej przewaga (nad kandydatami torysów) była mniejsza niż poparcie dla UKIP" - analizowała Laura Kuenssberg z BBC.

Jak dodała, "publiczny atak brytyjskiej premier na +brukselskich biurokratów+ nie jest przesadnie oryginalny, (...) ale słów takich, nie da się cofnąć". "Co może bardziej zaskakujące to fakt, że May zdecydowała się na taki ruch na tak wczesnym etapie i w sytuacji, w której sondaże dają jej wyraźne prowadzenie" - podkreśliła.

Z kolei George Eaton z magazynu "New Statesman" ocenił, że "nowa retoryka May utrudni jej osiąganie kompromisów, o których wcześniej twierdziła, że są nieuniknione" w procesie negocjacji.

"Myślałem, że główną historią tych wyborów będą gwałtowne zarzuty dotyczące rosyjskiego wpływu na wybory, ale nigdy nie spodziewałem się, że będzie chodziło o Belgów" - żartował Jim Waterson z serwisu BuzzFeed.com. Wtórowała mu redakcyjna koleżanka Marie Le Conte, która napisała, że "wystąpienie May było zapowiedzią Brexitu, który jest tylko nieco mniej twardy od fizycznego odsuwania się Wysp Brytyjskich od wybrzeży Europy".

Szef działu dyplomatycznego dziennika "Guardian" Patrick Wintour ironizował, że wygląda na to, iż zwolennicy wyjścia z UE zebrali się ponownie, aby poprowadzić kampanię wyborczą May". "Stwierdzenia z sufitu, które robią wrażenie; jedyny problem to posprzątanie późniejszego bałaganu" - napisał na Twitterze.

Komentatorzy byli także zdziwieni sugestią May, że europejscy liderzy mieliby interes w osłabieniu wyniku wyborczego Partii Konserwatywnej.

"Jestem wciąż skonsternowany tym, w jaki sposób zwycięstwo wyborcze Theresy May miałoby zaimponować sali pełnej przywódców, którzy też wygrali wybory" - zastanawiał się Duncan Robinson z "Financial Times".

Korespondent "The Economist" w Berlinie Jeremy Cliffe ocenił, że wypowiedzi May są "oderwane od rzeczywistości i żałośnie zaściankowe". "Unijne instytucje nie mogłyby być mniej zainteresowane tym, jaka będzie przewaga Partii Konserwatywnej (w Izbie Gmin)" - podkreślił.

Dziennikarz "The Daily Telegraph" Ben Riley-Smith zwrócił z kolei uwagę, że w dość długim przemówieniu May ani razu nie wspomniała nazwy swojej partii, skupiając się wyłącznie na kwestii znaczenia negocjacji dotyczących wyjścia z UE dla wyborów parlamentarnych.

Przedterminowe wybory parlamentarne w Wielkiej Brytanii odbędą się 8 czerwca. Zgodnie z prognozami Partia Konserwatywna może spodziewać się znacznego wzmocnienia swojej pozycji i zwiększenia samodzielnej większości parlamentarnej, co dałoby mocniejszą pozycję premier May w negocjacjach w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej.

Według aktualnej średniej z sondaży, obliczonej przez serwis Britain Elects, Partia Konserwatywna może liczyć na 46,1 proc. poparcia (+8,3 pkt. proc. w porównaniu z wyborami w 2015 roku), czyli o blisko 20 pkt. proc. więcej niż Partia Pracy (27,3 proc., spadek o 3,9 pkt. proc.). Na trzecim miejscu plasują się prounijni Liberalni Demokraci, na których głos chce oddać 10,5 proc. Brytyjczyków (wzrost o 2,4 pkt. proc.), a na czwartym - eurosceptyczna Partia Niepodległości Zjednoczonego Królestwa - UKIP)(7,2 proc. - spadek o 5,7 pkt. proc.).

Wielka Brytania rozpoczęła proces wyjścia z Unii Europejskiej 29 marca i powinna opuścić wspólnotę w ciągu dwóch lat, do 29 marca 2019 roku.

Z Londynu Jakub Krupa

jakr/ mmp/ ap/

Źródło:PAP
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (1)

dodaj komentarz
~bandit
UE zdycha, czy się to komu podoba, czy nie. Jeszcze więcej kretynów takich jak jej liderzy i akcja serca UE zgaśnie. Tylko co wtedy z IV rzeszą urzędasów, politykierów i przydupasów wszelkiej maści???

Powiązane: Wielka Brytania

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki