To nic dziwnego, że bank centralny - instytucja zajmująca się w dużej mierze regulacjami i ingerencją w podstawowy element życia gospodarczego, jakim jest pieniądz i jego obieg - przyznaje nagrodę ekonomiście specjalizującemu się w opracowywaniu nowych regulacji. Z pewnością w kolejnych dniach czeka nas wysyp publikacji opisujących rzekomo negatywny wpływ firm o dużym udziale w rynku na światową gospodarkę i portfele klientów.
Nic to, że autorzy tych tekstów najpewniej zupełnie dobrowolnie korzystać będą z systemu operacyjnego Microsoftu czy wyszukiwarki Google’a. Wskazywanie „błędów rynku” jest obecnie w modzie, co dobitnie pokazuje nagroda dla Tirole’a.
Na mapie współczesnej wiedzy ekonomicznej teoria monopolu to jeden z punktów, w którym nauka w niebezpieczny sposób często miesza się z polityką. „Błędy rynku”, o których wspomina komitet, to również jeden z najbardziej spornych tematów wśród samych ekonomistów. Przyznana dziś nagroda jasno wskazuje, której ze stron sprzyja środowisko stojące za ekonomicznym Noblem. Tymczasem współczesny świat nie cierpi z powodu braku regulacji. Owszem, dobre regulacje są lepsze od złych, lecz często brak regulacji jest lepszy nawet od najlepszych rozwiązań opracowanych przez polityków i ekonomistów. Jak mówił Stefan Kisielewski: „koń to wielbłąd zaprojektowany przez komisję”.
Pozostaje mieć nadzieję, że Jean Tirole nie ulegnie przemożnej pokusie i nie podąży ścieżką, którą kroczy wielu poprzednich laureatów (Krugman, Stiglitz i inni) oraz nie ogłosi się autorytetem we wszystkich dziedzinach ekonomii. W dniu przyznawania ekonomicznych Nobli każdy powinien przypomnieć sobie słynne przemówienie Friedricha Augusta von Hayeka – jednego z pierwszych laureatów, a zarazem przeciwnika ustanowienia ekonomicznego Nobla.
































































