Analitycy podgrzewają panikę wywołaną sytuacją w Egipcie. Chociaż sam Egipt nie jest wielkim producentem ropy, to jednak kontroluje Kanał Sueski, który jest jedną z najważniejszych dróg morskich na świecie. Co się musi wydarzyć, aby paliwo kosztowało 6 zł i czy ten scenariusz jest realny?

Image licensed by Ingram Image
Obecnie baryłka kosztuje ponad 106 dolarów i wszystko wskazuje na to, że jeszcze podrożeje. W najbardziej gorącym okresie „arabskiej wiosny” cena ropy na rynkach światowych przekraczała 120 dolarów. Wówczas jednak za jednego dolara płaciliśmy mniej niż trzy złote. Cena na stacjach paliw oscylowała wtedy wokół 5 zł. Daleko nam było do 6 zł i teraz prawdopodobnie będzie podobnie.
By cena PB95 przekroczyła 6 zł, to przy obecnym kursie dolara cena baryłki ropy musiałaby osiągnąć pułap 120 dolarów. Zdaniem większości analityków kurs złotego powinien być stabilny m.in. dlatego, że niedawna obniżka stóp procentowych ma być ostatnią taką decyzją w tym roku. Jeżeli jednak złoty osłabi się względem amerykańskiej waluty, a jednocześnie podrożeje ropa, to 6 zł za PB95 zapłacimy już przy kursie 3,6 zł za 1 USD i 110 dolarach za baryłkę.
Jest raczej wątpliwe, by w najbliższym czasie doszło do tak niekorzystnej konfiguracji. Bardziej prawdopodobne jest to, że cena zarówno ropy, jak i dolara ustabilizuje się poniżej tych wartości. To co prawda oznacza wyższe ceny paliw, ale bez bicia rekordów na stacjach.
Rynki niepotrzebnie panikują
Naturalnie rynki zawsze negatywnie reagują na wydarzenia w okolicach Kanału Sueskiego, ale ten szlak jest raczej niezagrożony. To zbyt ważne źródło dochodów dla Egiptu i – niezależnie od rządzącej w tym kraju opcji politycznej – w jego żywotnym interesie leży dbanie o to, by nie było zakłóceń w dostawach ropy. Tak było w trakcie „arabskiej wiosny” i nie ma powodów do tego, by obecnie miało być inaczej.
Nie ma co sztucznie podgrzewać atmosfery na rynkach. Egipt jest krajem turystycznym i „tranzytowym” i nie może sobie pozwolić na utratę dochodów z obydwu gałęzi gospodarki naraz. To, że turyści nie będą tak tłumnie odwiedzać tego kraju, jest raczej pewne. Nie oznacza to równocześnie, że jedna z najważniejszych dróg morskich jest zagrożona. Kairu nie stać na to.
Na pewno zapłacimy więcej za bak. W wakacje zazwyczaj zwiększa się popyt na paliwo, a to wpływa na ceny. Jednak przekroczenie psychologicznej granicy 6 zł to wciąż bardzo odległy scenariusz.
Łukasz PiechowiakBankier.pl






























































