Niemcy rozważają zainwestowanie w „Trident”, brytyjski program odstraszania nuklearnego - informuje w czwartek „Daily Telegraph”. Miałoby to pomóc w uniezależnieniu się Europy od USA.


Według źródła brytyjskiej gazety rządzący w Berlinie nie chcą rozwijać własnej broni nuklearnej, m.in. ze względów historycznych, a jednocześnie są przekonani, że w obliczu rosyjskiej agresji i zmiany podejścia USA należy pilnie wzmocnić obronność Starego Kontynentu. Stąd pomysł, by przekazywać pieniądze na rozwijanie programu „Trident”.
Podobne rozmowy toczyć się mają także z Paryżem.
„Zdecydowanie w naszym interesie jest, by istniejące europejskie mocarstwa nuklearne rozszerzały swoje zdolności” - podkreślił rozmówca „Daily Telegraph”. „Decydenci każdego ranka zadają sobie pytanie: »Co, do diabła, Amerykanie zrobią jutro?«” - przekazał kolejny.
Jak relacjonuje dziennik, niemieccy wojskowi są też zdania, że Berlin mógłby dostarczyć siły konwencjonalne, wspierające funkcjonowanie brytyjskiego systemu odstraszania. „Telegraph” pisze, że Niemcy mogliby - na przykład - rozmieścić Patrioty w szkockiej bazie okrętów podwodnych Faslane koło Glasgow.
Gazeta oceniła, że obawy dotyczące europejskiego bezpieczeństwa wzrosną jeszcze bardziej po niezapowiedzianej wizycie szefa CIA Johna Ratcliffe'a w Moskwie.

Trident - to brytyjski system odstraszania nuklearnego oparty na okrętach podwodnych z pociskami balistycznymi. Londyn sam decyduje o użyciu broni, ale system pozostaje technicznie zależny od USA. Pociski, stanowiące część wspólnej amerykańsko-brytyjskiej puli, są produkowane i serwisowane w USA.
Z Londynu Adam Dąbrowski (PAP)
ada/ mal/




























































