Środa, 29 czerwca, jest sto dwudziestym piątym dniem inwazji Rosji na Ukrainę. Od początku inwazji na Ukrainę wojsko rosyjskie straciło około 35 450 żołnierzy, w tym około 200 w ciągu ostatniej doby - podał w środę Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy.


» Relację z wtorku, 28 czerwca, zapisaliśmy tutaj.
Największa dotychczas wymiana jeńców; do domu wróciło 95 obrońców Azowstalu
144 żołnierzy ukraińskich, w tym 95 obrońców kombinatu metalurgicznego Azowstal w Mariupolu, wróciło do domu w wyniku największej jak dotąd wymiany jeńców z Rosją – poinformował ukraiński wywiad wojskowy (HUR) w środę na Facebooku.
Ministerstwo obrony Ukrainy powiadomiło, że wśród zwolnionych jeńców było 43 żołnierzy pułku Azow, który bronił Azowstalu, ostatniego ukraińskiego punktu oporu w portowym mieście Mariupol nad Morzem Azowskim.
HUR podał, że najmłodszy zwolniony żołnierz ma 19 lat, a najstarszy 65.
„Większość zwolnionych Ukraińców ma poważne obrażenia: rany postrzałowe i odłamkowe, obrażenia po wybuchach, poparzenia, złamania, amputowane kończyny. Wszystkim udzielana jest niezwłocznie odpowiednia pomoc medyczna i psychologiczna” – napisano w komunikacie. (https://tinyurl.com/37xe69zz)
Obrońcy Mariupola po niemal trzech miesiącach bardzo ciężkich walk, w tym w oblężonym przyczółku na terenie zakładów Azowstal, w maju trafili do rosyjskiej niewoli po decyzji dowództwa, że „ma zostać uratowane życie żołnierzy”. Ewakuacja z terenów kombinatu odbywała się w dniach 16-20 maja.
Według strony ukraińskiej do niewoli trafiło ponad 2,5 tys. osób, w tym żołnierze pułku Azow, 36. Samodzielnej Brygady Piechoty Morskiej, a także przedstawicieli innych formacji.
Rząd Ukrainy zapowiedział, że jeńcy mają zostać wymienieni na rosyjskich żołnierzy i zapewniał, że sprawę traktuje priorytetowo.
Dyrektor Wywiadu Narodowego: Rosja nadal chce zająć większość Ukrainy, ale jej się to nie uda
Nadal oceniamy, że celem Rosji jest zajęcie większości Ukrainy, jednak rosyjscy żołnierze będą w stanie poczynić jedynie niewielkie postępy - oświadczyła w środę Dyrektor Wywiadu Narodowego USA Avril Haines, cytowana przez agencję Reutera. Dodała, że według służb żadna ze stron nie będzie w stanie dokonać przełomu w wojnie, a Ukraina może odzyskać małą część terytorium na południu.
Haines sformułowała te oceny podczas zamkniętej konferencji, zorganizowanej przez Biuro Przemysłu i Bezpieczeństwa Ministerstwa Handlu.
Jak podaje Reuters, urzędniczka ta, nadzorująca wszystkie służby wywiadowcze USA, stwierdziła, że według służb cel Rosji jest taki sam, jak na początku wznowionej inwazji, czyli przejęcie kontroli nad większością Ukrainy.
Haines przedstawiła też trzy możliwe scenariusze dalszego rozwoju sytuacji, z czego za najbardziej prawdopodobny uznała kontynuowanie osiągania przez wojska rosyjskie niewielkich postępów, lecz bez osiągnięcia przełomu.
Dodała, że Ukraina może liczyć na ustabilizowanie frontu w Donbasie i odzyskanie niewielkiej części terytorium na południu. "Krótko mówiąc, sytuacja wygląda dość ponuro" - stwierdziła.
Haines oceniła też, że uzupełnienie strat w rosyjskich siłach zbrojnych może zająć lata, zaś w międzyczasie - jej zdaniem - Rosja w większym stopniu będzie polegać na innych instrumentach w swojej polityce, w tym cyberatakach, używaniu źródeł energii do celów politycznych, a nawet broni jądrowej.
Sztab Generalny: siły rosyjskie próbują zablokować Lisiczańsk i opanować trasę do Bachmutu
Siły rosyjskie usiłują zablokować Lisiczańsk w obwodzie ługańskim i przejąć kontrolę nad trasą z tego miasta do Bachmutu w obwodzie donieckim – poinformował w środę Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy na Facebooku. Lisiczańsk to ostatnie duże miasto w obwodzie ługańskim, kontrolowane przez siły ukraińskie.
Wojska rosyjskie ostrzelały cywilną i wojskową infrastrukturę w okolicach m.in. Lisiczańska i Siewierska, a także przeprowadziły atak lotniczy w rejonie lisiczańskiej rafinerii. (https://tinyurl.com/4ra6s2xa)
Na kierunku charkowskim siły rosyjskie ostrzeliwały z czołgów, moździerzy i artylerii okolice Charkowa, a także kilku innych miejscowości, m.in. Pryszybu i Iwanówki. Na kierunku słowiańskim wojska rosyjskie przegrupowywały siły i ostrzeliwały m.in. Bohorodiczne, Hruszuwachę i Dowheńke. Przeprowadziły też atak lotniczy w pobliżu Husariwki. Na kierunku bachmuckim siły rosyjskie ostrzeliwały pozycje wojsk ukraińskich w pobliżu kilku miejscowości.
Pozycje sił ukraińskich były także ostrzeliwane na kierunku awdijiwskim, kurachowskim, nowopawliwskim i zaporoskim. Żołnierze rosyjscy przeprowadzili ataki lotnicze na cywilną infrastrukturę w okolicy Orichiwa i Szczerbaków.
Siły ukraińskie zneutralizowały rosyjskie grupy dywersyjno-zwiadowcze na kierunku bachmuckim w pobliżu miejscowości Berestowe oraz na kieruniu donieckim.
Sztab podkreśla, że na zajętych przez siły rosyjskie terenach władze okupacyjne kontynuują wprowadzanie reżimu administracyjno-policyjnego i trwa gromadzenie danych osobowych mieszkańców, przymusowe wydawanie rosyjskich paszportów oraz zakaz wyjazdu na tereny będące pod kontrolą władz ukraińskich.
W ostatnich dniach z terytorium Białorusi trwały zmasowane ostrzały Ukrainy, określane przez wywiad ukraiński jako prowokacja, mająca na celu wciągnięcie Białorusi do wojny przeciw Ukrainie. Według ukraińskiego ministerstwa obrony na razie nie zauważono formowania rosyjskich ugrupowań ofensywnych na terytorium Białorusi, ale sytuacja jest uważnie obserwowana.
Brytyjska szefowa MSZ: najpierw pokonanie Rosji, potem negocjacje
Negocjacje z prezydentem Rosji Władimirem Putinem nie przyniosą pokoju i najpierw należy doprowadzić do jego porażki na Ukrainie, a dopiero potem można negocjować - oświadczyła w środę minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii Liz Truss.
"Jest absolutnie konieczne, abyśmy doprowadzili do porażki Rosji na Ukrainie. Jest to konieczne ze względu na europejskie bezpieczeństwo, wolność i demokrację, i jest to jedyny sposób na osiągnięcie trwałego pokoju w Europie" - powiedziała Truss podczas jednego z paneli w ramach odbywającego się w Madrycie szczytu NATO.
"Są tacy, którzy twierdzą, że mogłaby być możliwość negocjacji teraz, gdy Rosja wciąż jest na Ukrainie, ale moim zdaniem takie rozwiązanie przyniosłoby fałszywy pokój i doprowadziłoby do dalszej agresji w przyszłości. Musimy wyciągnąć wnioski z przeszłości, na przykład z niepowodzeń protokołu mińskiego, jeśli chodzi o zapewnienie trwałego pokoju w tym regionie. Tak więc moje bardzo mocne przesłanie jest takie, że najpierw musimy pokonać Rosję, a negocjować później" - podkreśliła.
Doradca prezydenta Zełenskiego: liderzy NATO stanowczy jak nigdy dotąd
Można dziś powiedzieć, że liderzy zachodni są stanowczy jak nigdy dotąd; Rosja spotka się ze zdecydowanym odporem - tak skomentował środowy szczyt NATO w Madrycie doradca prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, Mychajło Podolak.
W krótkim komentarzu na Twitterze Podolak ocenił, że na szczycie NATO dominują opinie, iż "Rosja zagraża całemu światu", zaś "Ukraina powinna zwyciężyć drogą militarną".
"Pierwszym fatalnym błędem Putina było niedocenianie Ukrainy, a drugim - niedocenianie Europy" - dodał.
"Dziś można orzec z pewnością, że liderzy zachodni są stanowczy, jak nigdy dotąd. Rosja spotka sie ze zdecydowanym odporem" - napisał Podolak.
Aktywiści wysyłają wegańskie paczki żywnościowe żołnierzom na froncie
Promująca weganizm fundacja "Every Animal" w Kijowie dostarcza paczki żywnościowe około 200 ukraińskim żołnierzom-weganom, pomagając im pogodzić przekonania o niespożywaniu produktów odzwierzęcych ze służbą dla kraju - informuje AFP.
"Przesyłki, które im wysyłamy, pozwalają żołnierzom uzupełniać przez dwa lub trzy tygodnie to, co otrzymują od wojska, by zapewnić im zbilansowaną dietę" – powiedziała Tamara Humań kierująca organizacją zrzeszającą około sto osób.
Większość jedzenia używanego przez ekipę Human pochodzi z Ukrainy, głównie ze Lwowa, gdzie najłatwiej je znaleźć.
"Na początku było to bardzo skomplikowane, ludzie mówili mi, że nie wytrzymam, bo nie ma specjalnego menu" – powiedział AFP żołnierz Ołeksandr Żuhan, który walczy w obwodzie mikołajowskim.
Jednak Żuhan, 37-letni dramatopisarz i reżyser teatralny, który zaciągnął się do wojska dzień po tym, jak Moskwa zaatakowała Ukrainę, nie miał zamiaru rezygnować ze ściśle roślinnej diety na linii frontu i znalazł w internecie sieć aktywistów pomagających wegańskim żołnierzom.
"Napisałem do nich i w kwietniu przybyła pierwsza paczka, jak cud. Był tam pasztet i wegańskie kiełbaski, hummus, mleko sojowe… i to wszystko za darmo" – cieszy się żołnierz.
Rosyjski jeniec: nikogo na Ukrainie nie wyzwalamy, tylko krzywdzimy ludzi
Podczas tej strasznej wojny nikogo na Ukrainie nie wyzwalamy, lecz wyłącznie krzywdzimy ludzi i jesteśmy szabrownikami; przychodziły do mnie dzieci z prośbą o coś do jedzenia i picia, ponieważ zburzono sklepy i domy tych osób - zeznał rosyjski jeniec w nagraniu opublikowanym w środę przez Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU).
W połowie kwietnia żołnierz brał udział w misji ratunkowej na krążowniku Moskwa, zatopionym przez ukraińskie siły na wodach Morza Czarnego. Następnie otrzymał dwie propozycje - kontynuować służbę na jednym z rosyjskich okrętów wojennych lub trafić do oddziałów piechoty. Marynarz wybrał drugą możliwość i po trzytygodniowym szkoleniu, przeprowadzonym przez najemników z tzw. grupy Wagnera (prywatnej firmy wojskowej związanej z Kremlem - PAP), został wysłany na front w Donbasie.
"Na krążowniku Moskwa było dużo trupów, a cała misja ratunkowa przedstawiała bardzo smutny obraz. Okręt przepadł, zatonął, nie dało się go odholować. Napatrzyłem się na to, co działo się na pokładzie Moskwy, dlatego nie chciałem więcej widzieć, jak umiera się na środku morza. To przerażające. Odmówiłem" - opowiadał jeniec, nawiązując do swojej decyzji o odejściu ze służby w marynarce wojennej..
Udział w walkach pod Wołnowachą w obwodzie donieckim zakończył się dla jego oddziału tragicznie. Żołnierze wpadli w zasadzkę, a z 30-osobowej formacji przeżyły zaledwie trzy osoby.
"Lała się ze mnie krew. Pierwszej pomocy udzielili mi ukraińscy wojskowi, bo nas nawet tego nie nauczono" - zeznał rosyjski marynarz, pospiesznie "przekwalifikowany" na żołnierza piechoty.
Moskwa była flagową jednostką Floty Czarnomorskiej i jednym z najważniejszych okrętów wojennych Rosji. Jak poinformowało 14 kwietnia rosyjskie ministerstwo obrony, krążownik zatonął podczas holowania w warunkach sztormu. Wcześniej armia ukraińska podała, że okręt został trafiony dwiema rakietami manewrującymi Neptun. Wersję tę potwierdziły Stany Zjednoczone.
Według strony rosyjskiej na krążowniku zginął zaledwie jeden członek załogi, a 27 uznano za zaginionych. Faktyczna liczba poległych była prawdopodobnie znacznie wyższa. W ocenie rosyjskiego opozycjonisty Ilji Ponomariowa potwierdzono informacje o uratowaniu tylko 58 osób spośród 510-osobowego personelu okrętu.
Władze obwodowe: walki w Lisiczańsku przypominają to, co działo się w Siewierodoniecku
Walki w Lisiczańsku przypominają to, co działo się ponad miesiąc temu w Siewierodoniecku, kiedy trwały zmagania o każdy dom; okupanci nie cofają się przed niczym i rujnują miasto - zaalarmował w środę na Telegramie szef władz obwodu ługańskiego Serhij Hajdaj.
"Tylko na kierunek lisiczański najeźdźcy rzucili dwie batalionowe grupy taktyczne, wyposażone w ciężki sprzęt. Przeciwnik ma kilkukrotną przewagę pod względem liczby żołnierzy i uzbrojenia, ale nasi obrońcy mają wyższe umiejętności na polu walki" - ocenił gubernator (https://t.me/s/luhanskaVTSA).
Jak podkreślił Hajdaj, mieszkańców Lisiczańska może czekać to, co wcześniej wydarzyło się w pobliskim Siewierodoniecku. "Kiedy Rosjanie przez dłuższy czas nie mogli posunąć się naprzód, wystrzelili w kierunku jednego ze skrzyżowań prawie 200 różnego rodzaju pocisków. W rezultacie obrócili w popiół kilka okolicznych domów" - ostrzegł szef regionalnej administracji.
Hajdaj poinformował również, że lekarze w szpitalach w różnych regionach Ukrainy walczą o życie mieszkańców Lisiczańska, którzy przed dwoma dniami zostali zaatakowani bronią kasetową. Trzy osoby przewieziono na leczenie do Kramatorska, dwoje nastolatków trafiło do szpitala w Dnieprze, niektórzy poszkodowani znaleźli się też we Lwowie. "Ponad 20 cywilów doznało poważnych obrażeń" - przekazał szef władz obwodu.
W poniedziałek rosyjskie wojska ostrzelały w Lisiczańsku grupę mieszkańców oczekujących na dostawę wody. W wyniku ataku zginęło osiem osób, a 21 zostało rannych.
23 czerwca regionalne władze i ukraiński sztab generalny potwierdziły doniesienia o opanowaniu przez siły wroga miejscowości Raj-Ołeksandriwka i Łoskutiwka, co przybliżyło wojska najeźdźcy do okrążenia Lisiczańska. Niemniej ukraińskie oddziały wciąż odpierają ataki przeciwnika na południowych przedmieściach.
Zdobycie Lisiczańska - największego kontrolowanego przez rząd ukraiński miasta w obwodzie ługańskim - pozostaje obecnie głównym celem inwazji Kremla na wschodzie Ukrainy. 25 czerwca rosyjskie siły opanowały Siewierodonieck. W rezultacie walk, trwających tam od pierwszych dni maja, zburzono lub uszkodzono około 90 proc. budynków.
Media: nagranie obnaża kłamstwa Rosji w sprawie ataku na centrum handlowe w Krzemieńczuku. "Chcieli zabić tak wielu ludzi"
Na nagraniu z kamer monitoringu widać, że poniedziałkowe eksplozje w Krzemieńczuku w obwodzie połtawskim w środkowej części Ukrainy spowodowane były przez dwa nadlatujące pociski. Jeden z nich uderzył w budynek centrum handlowego, a drugi w jego garaż – przekazała agencja Ukrinform, opisując ustalenia telewizji internetowej Nastojaszczeje Wremia.
„Nagranie monitoringu w Krzemieńczuku obala oświadczenie ministerstwa obrony Rosji. Moskwa twierdzi, że wybuch w centrum handlowym (…) nie był spowodowany rosyjską rakietą, która w niego trafiła, lecz eksplozją w składzie zachodniej amunicji” – napisała stacja na telegramie.
Wiceszef biura prezydenta Ukrainy Kyryło Tymoszenko informował we wtorek, że w ataku zginęło „ponad 20” osób, a 59 odniosło obrażenia. Telewizja Nastojaszczeje Wremia pisze o co najmniej 25 ofiarach śmiertelnych. Agencja Reutera podała w środę, powołując się na władze, że za zaginione uznano 36 osób.
Według władz Ukrainy Rosja celowo uderzyła w centrum handlowe w Krzemieńczuku z zamiarem zabicia cywilów. „Rosyjska rakieta uderzyła precyzyjnie w to miejsce. Celowo. To jasne, że rosyjscy zabójcy otrzymali dokładnie te współrzędne (…) Chcieli zabić tak wielu ludzi” – powiedział prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.
Fogiel: Morze Bałtyckie staje się morzem NATO-wskim
We wtorek na konferencji prasowej w Madrycie sekretarz generalny Sojuszu Jens Stoltenberg poinformował, że Turcja zgodziła się poprzeć członkostwo Finlandii i Szwecji w NATO w zamian za obietnicę wsparcia w walce z kurdyjską organizacją terrorystyczną PKK. Dodał, że Turcja, Finlandia i Szwecja podpisały memorandum, które odpowiada na obawy Turcji, w tym te związane z eksportem broni i zwalczaniem terroryzmu. Dodał, że w środę przywódcy państw NATO podejmą oficjalną decyzję o zaproszeniu Szwecji i Finlandii do członkostwa w NATO.
W Radiu ZET rzecznik PiS był m.in. pytany o znaczenie zgody na członkostwo Szwecji i Finlandii w NATO i o to, czy "paradoksalnie ojcem tego sukcesu jest Władimir Putin. "To jest rzeczywiście duża rzecz. Widziałem już komentarze, być może lekko przesadzone, chociaż z drugiej strony, jeśli chodzi o zmianę układu sił czy zmianę sojuszy, to jest to jedno z ważniejszych wydarzeń XXI wieku z punktu widzenia światowej polityki i światowego bezpieczeństwa" - podkreślił Fogiel.
Podkreślił również, że "Morze Bałtyckie staje się de facto morzem NATO-wskim". Przypomniał, że "te kraje przez lata twierdziły, że zachowują neutralność, odrębność od NATO". "Finlandia, która nie ze swojej winy, ale przez lata istnienia Związku Sowieckiego, była jednak krajem sfinlandyzowanym właśnie" - dodał.
"To jest rzeczywiście wielka zmiana dla Sojuszu i przede wszystkim bardzo ważna, ogromna zmiana dla Polski i dla krajów naszego regionu, bo obecność NATO będzie zwiększona" - podkreślił Fogiel. "Czy ojcem sukcesu jest Władimir Putin? Cóż, akcja powoduje relację" - zaznaczył
ISW: Ukraińcy zadają Rosjanom straty w Donbasie; kolejne przetasowania w rosyjskiej armii
'W raporcie przytoczono również doniesienia o kolejnych przetasowaniach wśród rosyjskich dowódców. Według rosyjskiego zespołu dziennikarzy śledczych Conflict Intelligence Team (CIT) dowódca Zachodniego Okręgu Wojskowego Aleksandr Żurawlow, który nadzorował ostrzały amunicją kasetową w Charkowie, a wcześniej w Syrii, został zastąpiony przez byłego dowódcę 8. Armii Ogólnowojskowej Andrieja Syczewoja. Szef sztabu tego okręgu Aleksiej Zawizjon miał natomiast zostać zwolniony.
Siły ukraińskie mogą w najbliższej przyszłości wycofać się z Lisiczańska i obwodu ługańskiego. Wcześniejszy zaciekły opór w Siewierodoniecku zadał Rosjanom duże straty, a Kijów może kontynuować takie podejście aż do kulminacji rosyjskiego ataku, lub do momentu, gdy siły ukraińskie znajdą się na łatwiejszych do obrony pozycjach wzdłuż prostszej linii z ufortyfikowanymi miastami – twierdzi ISW.
Tempo i wynik kolejnej fazy rosyjskiej kampanii może zależeć po części od zdolności Rosjan do regeneracji siły bojowej wojsk, które uczestniczyły w bitwie o Siewierodonieck. By wziąć udział w dalszej ofensywie, wojska te muszą również przekroczyć rzekę Doniec, a to może być utrudnione, ponieważ Rosjanie wysadzili trzy najważniejsze mosty w pobliżu miasta.
Rosyjska armia wciąż poszukuje dodatkowych rezerw, by uzupełnić straty w ludziach poniesione na Ukrainie. Sięgnięcie po te rezerwy raczej nie umożliwi jednak rotacji żołnierzy ani nie dostarczy Rosji sił gotowych do walki – twierdzi ISW.
Anonimowy urzędnik Pentagonu ocenił, że siły rosyjskie w dalszym ciągu ponoszą znaczne straty w walce o niewielkie zdobycze terytorialne, a grupy, które walczyły w Siewierodoniecku straciły żołnierzy i sprzęt. Położenie i siła tych wojsk są obecnie niejasne, ale nie pojawiły się oznaki, że Rosji udało się już przemieścić wszystkie wojska z Siewierodoniecka – napisano w raporcie.
Rosjanie przeprowadzili tymczasem nieskuteczne działania ofensywne na północ od Słowiańska oraz niszczące ataki na miejscowości na zachód od Iziumu, prawdopodobnie w celu zakłócenia ukraińskiej kontrofensywy. Rosjanom nie udało się również poczynić postępów wzdłuż drogi z Biełgorodu do Charkowa i wciąż usiłowali spowolnić postęp Ukraińców w kierunku granicy państwowej oraz Iziumu.
Na południu Ukrainy siły ukraińskie w dalszym ciągu prowadziły kontrofensywę na północ od Chersonia i pojawiły się informacje o wyzwoleniu przez nich dwóch miejscowości. Rosyjskie władze okupacyjne na zajętych terenach wciąż podejmują natomiast nieskuteczne działania w celu wprowadzenia rubla jako waluty i przygotowania gruntu pod fałszywe referendum – dodano.
Doradca mera Mariupola: 11 września ma się odbyć nielegalne referendum w sprawie przyłączenia obwodu donieckiego do Rosji
Okupacyjne władze w Donbasie otrzymały polecenia dotyczące organizacji tzw. głosowania w sprawie przyłączenia obwodu donieckiego do Rosji; bezprawne referendum ma zostać przeprowadzone 11 września - poinformował na Telegramie doradca mera Mariupola Petro Andriuszczenko.
Samozwańczym jednostkom administracyjnym z nadania Kremla nakazano już przygotować odpowiednie lokale i utworzyć komisje wyborcze. Według wytycznych Moskwy szczególną rolę podczas tzw. referendum powinny odgrywać "oddolne inicjatywy społeczne" - powiadomił we wtorek samorządowiec (https://t.me/s/andriyshTime).
"(Pseudoreferendum) ma się odbyć równolegle ze świętowaniem +wyzwolenia Donbasu z rąk nazistowskich okupantów+ (propagandowe określenie ukraińskich władz w obwodzie donieckim - PAP) i obchodami sowieckiego Dnia Mariupola. Symbolizm we wszystkim" - napisał Andriuszczenko.
Doniesienia o tzw. referendach w regionach donieckim i ługańskim, sankcjonujących przyłączenie tych terytoriów do Rosji, pojawiają się od ponad dwóch miesięcy. Jak informował 27 kwietnia niezależny rosyjski portal Meduza, organizację tych przedsięwzięć planowano pierwotnie na połowę maja - prawdopodobnie zakładając, że do tego czasu wojska najeźdźcy opanują cały obszar Donbasu.
W poprzednich latach Dzień Mariupola był cyklicznie obchodzony w drugiej połowie września na pamiątkę założenia miasta w 1778 roku. 11 września to z kolei data powszechnie kojarzona z rocznicą zamachu terrorystycznego na nowojorskie World Trade Center w 2001 roku.
W okupowanym przez rosyjskie wojska Mariupolu, na południowym wschodzie Ukrainy, panuje katastrofalna sytuacja humanitarna. Pomoc zapewniana przez samozwańczą miejską administrację (dostawy żywności, wody, środków higienicznych) wystarcza tylko dla niewielkiej liczby osób; utrzymuje się również zagrożenie wybuchem epidemii chorób zakaźnych, m.in. cholery.
Lojalny wobec władz w Kijowie mer Mariupola Wadym Bojczenko wyraził 3 czerwca obawy, że szacowana wcześniej na około 22 tys. liczba mieszkańców miasta zabitych przez rosyjskie wojska może być znacznie zaniżona.
Ekspert OSW: napięcie rośnie wzdłuż całej linii styku Rosja-NATO. Incydenty z udziałem rosyjskich samolotów i okrętów w rejonie Bałtyku
Incydenty z udziałem rosyjskich samolotów i okrętów w rejonie Bałtyku należy oceniać jako presję Rosji na Zachód, by przestał wspierać Ukrainę; napięcie rośnie na całej linii styku Rosja-NATO - mówi PAP Witold Rodkiewicz, ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich.
Rodkiewicz, główny specjalista Zespołu Rosyjskiego OSW, nie uważa, by incydenty należało uważać za sygnały ze strony Rosji przed szczytem NATO w Madrycie. Postrzega je raczej jako element ogólnej napiętej sytuacji w relacjach Rosja-NATO.
W Madrycie przywódcy państw NATO mają wysłać mocny sygnał potępiający rosyjską inwazję na Ukrainę. Jako obserwatorzy zaproszeni zostali przywódcy Szwecji i Finlandii, które w połowie maja wystąpiły o członkostwo w NATO.
Tymczasem Dania poinformowała, że w nocy z 16 na 17 czerwca korweta rosyjska dwukrotnie w ciągu kilku godzin naruszyła duńskie wody terytorialne na północ od wyspy Christianso. Po wezwaniach radiowych wystosowanych przez duńską marynarkę wojenną jednostka opuściła terytorium Danii. Szef duńskiego MSZ Jeppe Kofod nazwał incydent "głęboko nieodpowiedzialną, rażącą oraz niedopuszczalną prowokacją rosyjską". Minister obrony Morten Bodskov ocenił, że zdarzenie to należy postrzegać jako reakcję Rosji na wejście Szwecji oraz Finlandii do NATO.
O eskalowanie napięć oskarżyła Rosję w ostatnich dniach Estonia. "Widzimy, że Federacja Rosyjska zaostrza swoją retorykę i intensyfikuje swoje działania przed szczytem w Madrycie" – powiedział rzecznik estońskiego MON Thomas Mell. Rosja - według jego słów - "symuluje ataki na cele znajdujące się w krajach bałtyckich", a jej śmigłowce naruszają granice państw bałtyckich.
Minister odniósł się w ten sposób do incydentu z 18 czerwca, gdy rosyjski śmigłowiec MI-8 wleciał w przestrzeń powietrzną Estonii w południowo-wschodniej części kraju w rejonie wsi Koidula, położonej tuż przy granicy. Maszyna znajdowała się w estońskiej przestrzeni powietrznej przez prawie dwie minuty, miała wyłączony transponder i nie utrzymała łączności radiowej z estońskimi służbami żeglugi powietrznej.
Wobec Litwy Rosja zareagowała gwałtowną retoryką, gdy Wilno wprowadziło w życie unijne sankcje na eksport stali rosyjskiej. Wdrożenie sankcji sprawiło, że Litwa nie przepuszcza tranzytu towarów objętych sankcjami (wyrobów metalowych, cementu i materiałów budowlanych) drogą kolejową, pomiędzy kaliningradzką eksklawą i pozostałą częścią Rosji. Choć Litwa podkreśla, że dostawy do Kaliningradu podstawowych towarów pozostają niezakłócone, to Moskwa obarcza Wilno całkowitą odpowiedzialnością za sankcje. Były prezydent Dmitrij Miedwiediew, obecnie wiceszef Rady Bezpieczeństwa Rosji oświadczył, że odpowiedź Moskwy będzie "bardzo ostra" i zagroził "odcięciem tlenu bałtyckim sąsiadom" Rosji. Po ostrą retorykę sięgnęła też Białoruś: Alaksandr Łukaszenka porównał działania Litwy do "wypowiedzenia wojny".
Ukraina ocenia, że przed szczytem NATO wzrosła częstotliwość rosyjskich ostrzałów rakietowych. Zbieżności takich jest jednak więcej: na przykład, ostrzał Kijowa 27 czerwca, najpoważniejszy od dwóch miesięcy, nastąpił w czasie, gdy w Niemczech trwał szczyt G7. Obserwatorzy i eksperci uznali oba zdarzenia za powiązane. "Trudno jest ocenić dzisiejszy ostrzał dzielnic mieszkalnych Kijowa inaczej, jak umyślną eskalację ze strony Rosji i sygnał dla spotkania G7" - oświadczył na Twitterze były premier Szwecji Carl Bildt.
Ekspert OSW zwraca uwagę, że "mamy do czynienia z rosnącym napięciem wzdłuż całej linii styku między Rosją i Białorusią a państwami NATO i UE", w tym Finlandią i Szwecją. Napięcie to - jak podkreśla Rodkiewicz - wywołane jest "agresją Rosji wobec Ukrainy i zwiększaniem przez Rosję w ostatnich latach potencjału wojskowego w regionie".
Pytany o znaczenie incydentów przed spotkaniem w Madrycie, ekspert zastrzegł, że nie widzi "potrzeby określenia, czy działania rosyjskie są akurat sygnałem przed szczytem NATO".
"Niewątpliwie, ich celem jest demonstracja siły i determinacji strony rosyjskiej w celu wywarcia psychologicznej presji na zachodnie rządy i społeczeństwa, aby powstrzymały się od popierania Ukrainy, a zwłaszcza kontynuowania i zwiększania dostaw broni" - powiedział Rodkiewicz.
Demonstracje te - zdaniem eksperta - "mają zwiększyć obawy na Zachodzie, że poparcie Ukrainy może doprowadzić do bezpośredniego starcia zbrojnego między Rosją i NATO".
Sztab Generalny: Rosjanie rozmieścili baterię S-300 na kierunku Mikołajewa
Na kierunku Mikołajewa, na południu Ukrainy, wojska rosyjskie rozmieściły dodatkową baterię systemów przeciwlotniczych S-300WM, by osłonić zgrupowanie sprzętu i uzbrojenia w tym rejonie - podał w środę Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy.
W komunikacie opublikowanym na Facebooku sztab poinformował, że Rosjanie "wzmocnili swoje pozycje na kierunkach: Bachmutu, Nowej Pawliwki i Krzywego Rogu". Rosjanie kontynuują natarcie na Lisiczańsk (obwód ługański), zmierzając do jego okrążenia. Na kierunku Bachmutu wojska rosyjskie "odniosły częściowy sukces", umacniając się w północnej części miejscowości Kłynowe - relacjonuje sztab.
Rosjanie starają się teraz stworzyć warunki do dalszego szturmu na Słowiańsk i Barwinkowe. Ostrzeliwują pozycje ukraińskie w tym rejonie i przerzucają do niego sprzęt i uzbrojenie - poinformował sztab.
Media: Rosjanie zaatakowali rakietami Charków
We wtorek wieczorem Rosjanie ponownie przypuścili atak rakietowy na Charków w wyniku którego na południu miasta wybuchł pożar, jedna osoba została ranna, poinformowały w Telegramie lokalne media.
Późnym wieczorem we wtorek rosyjscy okupanci wystrzelili w Charków dwie rakiety powodując pożar w południowej części miasta, poinformował portal "Publiczny Charków". Po ataku, przed północą, władze miasta odwołały alarm lotniczy.
Doradca przewodniczącego rady obwodowej w Charkowie napisał w Telegramie o ataku dwiema rakietami,poinformował, że jedna osoba został ranna.
We wtorek Rosjanie zabili dwóch mieszkańców we wsi Cyrkuny w obwodzie charkowskim. W wyniku ostrzału artyleryjskiego na przemysłową dzielnicę Charkowa rannych zostało 5 cywilów – poinformowały lokalne media.
Minister obrony: nasi żołnierze szkolą się na Zachodzie
Minister obrony Ukrainy Ołeksij Reznikow powiedział we wtorek ukraińskim mediom, że tysiące ukraińskich obrońców już opanowało posługiwanie się bronią przekazaną przez zachodnich partnerów, a szkolenia nadal trwają. Ukraińscy żołnierze szybko się uczą, a każda broń w ich rękach staje się jeszcze skuteczniejsza, cytuje ministra Ukraińska Prawda.
W tym tygodniu, przy wsparciu Wielkiej Brytanii, ruszył kolejny projekt - kurs podstawowego ogólnego przeszkolenia wojskowego żołnierzy Sił Zbrojnych Ukrainy, pierwszych kilkuset żołnierzy już pojechało na szkolenie - powiedział minister obrony Ukrainy Ołeksij Reznikow.
Główny nacisk położony jest na szkolenie specjalistów w zakresie stosowania: wielkokalibrowych systemów artyleryjskich, samobieżnych i ciągniętych; granatników ; środków rozpoznania artyleryjskiego, w szczególności radarów; sprzętu obrony powietrznej; różnego typy pojazdów kołowych i gąsienicowych; systemów rozminowywania, w szczególności podwodnego; obługi różne typy okretów i ich systemów uzbrojenia.
Szkolenia odbywają się w Wielkiej Brytanii, Włoszech, Litwie, Polsce, Słowacji, Słowenii, Francji i Niemczech.
Minister podkreślił, że od kwietnia tysiące żołnierzy Sił Zbrojnych Ukrainy zostało przeszkolonych za granicą w zakresie użycia i obsługi broni i sprzętu wojskowego zagranicznej produkcji. Do tej pory nasi żołnierze opanowali systemy artyleryjskie 155 mm M777, FH-70, ACS M109, "Caesar" i PzH 2000, MLRS M142 HIMARS, ACS "Crab", a także znaczną liczbę bojowych wozów opancerzonych M1 i Wolfhound.
Według ministra, kolejna grupa ukraińskich żołnierzy zdobywa podstawy obsługi systemów artyleryjskich 155 mm M777, dział przeciwlotniczych Crab, wyrzutni rakietowych M142 HIMARS, M270 i MARS II.
„Uczymy się. Szybko się uczymy. Tak samo szybko opanujemy samoloty i inną zaawansowaną technologicznie broń. Ci, którzy w to wątpili, już zmienili zdanie. Każda broń w rękach naszych żołnierzy staje się jeszcze skuteczniejsza. Wypędzimy okupującego terrorystę z naszej ziemi. „Zwycięstwo należy do nas” – podkreślił Reznikow.
Prokuratura generalna: zarejstrowaliśmy ponad 20 tysięcy przestępstw i zbrodni wojennych
Od początku inwazji rosyjskiej na pełną skalę ukraińskie organy ścigania zarejestrowały ponad 20 tys. przestępstw związanych z rosyjska agresją i zbrodni wojennych, poinformowała w środę w Telegramie służba prasowa Prokuratury Generalnej, donosi Ukrinform.
Według opublikowanego zestawienia prokuratura generalna zarejestrowała 20 010 przestępstw agresji i zbrodni wojennych, z czego 19 276 spraw dotyczących naruszenie praw i zwyczajów wojennych, 73 planowania, przygotowania i prowadzenie wojny agresywnej, 18 dotyczących prowadzenia propagandy wojennej.
Ponadto zarejestrowano 9973 przestępstwa przeciwko bezpieczeństwu narodowemu, w tym, 6972 spraw za naruszenie integralności terytorialnej Ukrainy, 1201 za zdradę, 1361 za kolaborację, 68 za pomoc państwu agresorowi, 64 za sabotaż.
Prezydent Zełenski wezwał Radę Bezpieczeństwa do uznania Rosji za państwo terrorystyczne
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zwrócił się we wtorek do członków Rady Bezpieczeństwa ONZ, by sformułowali prawną definicję "państwa terrorystycznego" i ukarali Rosji za jej działania przeciwko ludności cywilnej. Dodał, że Rosja codziennie popełnia akty terroru.
"Niestety obecnie ONZ nie posiada definicji państwa terrorystycznego, co do której zgadzają się wszystkie państwa członkowskie, ale ta wojna pokazuje konieczność zdefiniowania tego konceptu (...) na poziomie ONZ i ukarania takich państw" - powiedział Zełenski podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa dotyczącego rosyjskich ataków na ukraińskich cywilów.
Ukraiński przywódca zaznaczył, że Rosja "codziennie" dokonuje aktów terroru i wymienił długą listę wymierzonych w cywilów ataków, w tym ostatni ostrzał galerii handlowej w Krzemieńczuku i zabicie przez rosyjskie rakiety grupy ludzi stojących w kolejce po wodę w Lisiczańsku. Powiedział też, że jeśli Kreml zaprzeczy, by śmierci ludzi w Krzemieńczuku była efektem ostrzału rosyjskich rakiet, opowiada się za przysłaniem specjalnego wysłannika sekretarza ONZ do zbadania sprawy.
"Jeśli jakakolwiek organizacja w jakiejkolwiek części świata działałaby tak jak Rosja, która zabija Ukraińców, zabija pokojowo nastawionych ludzi, zdecydowanie zostałaby uznana za organizację terrorystyczną i wroga całej ludzkości" - mówił Zełenski. Wezwał przy tym do wykluczenia Rosji z Rady Bezpieczeństwa.
"Rosja nie posiada prawa do pozostania w Radzie Bezpieczeństwa ONZ (...) to jest jedyny logiczny sposób na to, by Karta Narodów Zjednoczonych mogła działać" - przekonywał prezydent. Dodał, że jest to konieczne, by "pozbawić rosyjską delegację szansy manipulowania ONZ".
Wezwał też do ustanowienia międzynarodowego trybunału ds. zbrodni wojennych na Ukrainie, zaznaczając, że trybunał sądzący zbrodnie w Rwandzie został powołany już 6 miesięcy po rozpoczęciu ludobójstwa.
Wtorkowe posiedzenie Rady zostało zwołane przez sprawującą w niej przewodnictwo Albanię na wniosek Ukrainy, a jego bezpośrednią przyczyną był atak na centrum handlowe Amstor w Krzemieńczuku.
Wiceszef biura prezydenta Ukrainy Kyryło Tymoszenko, odnosząc się do poniedziałkowego ataku na Amstor, poinformował we wtorek, że "wiadomo już o ponad 20 zabitych i 59 rannych, z których 25 hospitalizowano". Ostateczna liczba ofiar nadal nie jest znana.
Wojna na Ukrainie prowadzi do zmian energetycznego porządku świata; niewidzialna ręka rynku już nie wystarczy
Po inwazji Rosji na Ukrainę świat wygląda jakby znalazł się punkcie zwrotnym, zmiany będą prawdopodobnie zachodzić w wielu obszarach, ale jednym z priorytetów rządów będzie zmiana porządku energetycznego - piszą na łamach "Foreign Affairs" eksperci z Uniwersytetu Harvarda i Columbii.
Po ataku na Ukrainie ekonomiści ostrzegają przed deglobalizacją, groźbą inflacji i kryzysem, a politolodzy przed powrotem polityki podbojów i konfrontacji. Najbardziej pewnym wyzwaniem będzie jednak kwestia bezpieczeństwa energetycznego, która zmieni sposób myślenia o roli rządu w regulowaniu rynku i zapewnianiu tego bezpieczeństwa - piszą Jason Bordoff z Uniwersytetu Columbia, szef Centrum ds. Globalnej Polityki Energetycznej oraz Meghan O’Sullivan, ekspertka ds. energii i profesor Uniwersytetu Harvarda.
Elementem odwrotu od globalizacji będzie zapewne łączenie się państw w strategiczne bloki energetyczne, co przerwie trwający do dziesięcioleci proces tworzenia coraz ściślejszych połączeń energetycznych na świecie. Co więcej, po 40 latach deregulowania sektora energii zachodnie rządy zaczynają sobie teraz zdawać sprawę, że w obecnej sytuacji nie mogą go już pozostawić wyłącznie pod kontrolą "niewidzialnej ręki rynku" - prognozują O'Sullivan i Bordoff.
Teraz rządy państw Zachodu zaczynają zdawać sobie sprawę z tego, że będą musiały odgrywać bardziej istotną rolę w wielu obszarach dotyczących bezpieczeństwa energetycznego, od budowania bądź wyłączania z użytku stosownej infrastruktury, przez stwarzanie zachęt dla firm prywatnych dotyczących zwiększenia produkcji, po efektywną politykę przygotowującą transformację energetyczną - oceniają autorzy.
"To jak rządy odpowiedzą na te wyzwania, które są pochodną inwazji Rosji na Ukrainę, ukształtuje nowy energetyczny porządek świata na nadchodzące dekady" - podkreślają.
Będzie to wymagało wiele rozwagi, ponieważ zbyt daleko idące interwencje na rynku ropy w USA, począwszy od limitów importu wprowadzonych w 1959 roku za prezydenta Dwighta Eisenhowera, przyniosły wiele kłopotów. Tymczasem "kryzys energetyczny zapoczątkowany przez inwazję Rosji na Ukrainę może stać się najgorszym kryzysem od półwiecza" - przypominają O'Sullivan i Bordoff.
Zważywszy, że Rosja jest dominującym producentem ropy, gazu, węgla i nisko wzbogaconego uranu, kłopoty z dostępem do źródeł energii mogą być tak poważne, że przyspieszą inflację, wymuszą racjonowanie energii i doprowadzą do upadku wielu firm - piszą eksperci.
Ceny ropy są bardzo wysokie, ale nie osiągnęły poziomów rekordowych, ponieważ na razie sytuację na rynku łagodzą dwa czynniki: uwolnienie ogromnych ilości surowca z rezerw strategicznych USA oraz stosunkowo mały popyt w Chinach, spowodowany lockdownami, które rząd wprowadza ze względu na pandemię.
Wojna na Ukrainie, sankcje nałożone na Rosję zmuszają Europę do przestawienia się na inne źródła zaopatrzenia w surowce energetyczne, a to wymaga stworzenia właściwej infrastruktury, jak porty i terminale LNG dużej pojemności. "Sektor prywatny ma zbyt mało zachęt, by inwestować w taką infrastrukturę (...). Muszą się tym zająć rządy" - piszą autorzy.
Dlatego też "nadchodzący porządek energetyczny będzie zdefiniowany przez interwencje rządowe na niespotykaną ostatnio skalę" - oceniają.
Dyplomacja również może być taką formą działań rządu, która pomoże zapewnić bezpieczeństwo krajom zagrożonym niedoborem paliw. USA wysyłały już swych dyplomatów do między innymi Japonii, Korei Południowej, by przekonać je do zrezygnowania z pewnych dostaw i przekierowania transportów surowca do Europy. Również posłańcy USA skłonili Katar do sprzedaży gazu państwom europejskim.
Inwestycje rządu mogą być też nieodzowne do budowy infrastruktury dostosowanej do transformacji energetycznej czy nawet takiej, która po odejściu do paliw kopalnych stanie się bezużyteczna - piszą eksperci. Taka konieczność wynika z niedostatków gospodarki ściśle rynkowej, ponieważ prywatni przedsiębiorcy nie zdecydują się na finansowanie projektów, które zwrócą zainwestowane środki dopiero w odległej przyszłości lub po pewnym czasie przestaną być rentowne - zwracają uwagę O'Sullivan i Bordoff.
Siły rynkowe nie wystarczą też, by jednocześnie walczyć ze skutkami kryzysu energetycznego związanego w wojną na Ukrainie i dbać o postępy w rozwoju alternatywnych źródeł energii.
"Bez interwencji rządu, umiarkowanej i dostosowanej do potrzeb, ale tym niemniej zwiększonej, świat będzie ponosił konsekwencje załamania bezpieczeństwa energetycznego lub fatalne skutki zmiany klimatu - albo jednego i drugiego" - konkludują autorzy.






















































