Ceny za nocleg w amerykańskich hotelach, które liczyły na boom związany z Mistrzostwami Świata w Piłce Nożnej, gwałtownie lecą w dół. Okazuje się, że kibice nie palą się do przyjazdu do USA, ani podróży pomiędzy stanami.


Mistrzostwa organizowane wspólnie z Meksykiem miały dać zastrzyk gotówki branży hotelowej, która od zeszłego roku zmaga się z pierwszym poważnym spowolnieniem od czasów pandemii COVID-19. Jednak gorączka wokół dni meczowych wyraźnie opadła. Z kolei Stowarzyszenie Hotelowe Nowego Jorku kwituje sytuację wprost: "To nie będzie róg obfitości jak obiecywała FIFA". Stąd na hotelarzy padł blady strach. Scott Yesner z filadelfijskiej firmy Bespoke Stay zauważa, że na rynku zapanowała nerwowość:
Widzę, jak ludzie wpadają w panikę i masowo obniżają stawki.
Nawet sama FIFA zrezygnowała z rezerwacji tysięcy pokojów hotelowych, pierwotnie przeznaczonych dla personelu technicznego i drużyn. Choć zjawisko tzw. overbookingu (nadmiarowych rezerwacji blokowych) było spodziewane, branżę zaskoczyła skala, pozostawiająca hotelarzy z ogromną liczbą wolnych miejsc w kluczowych terminach.
Bilety droższe niż kiedykolwiek
Barierą trudną do przejścia okazują się koszty. Kibic, który chciałby towarzyszyć swojej drużynie od meczu otwarcia aż do finału, musi liczyć się z wydatkiem rzędu 6,9 tys. dolarów (ok. 27 tys. zł) na same bilety. To pięciokrotnie więcej niż podczas turnieju w Katarze.
Dla fanów z Europy dodatkowym obciążeniem są wysokie ceny lotów transatlantyckich. W efekcie wielu kibiców zadaje sobie pytanie: czy nie lepiej poczekać do 2030 roku na mundial w Hiszpanii, Portugalii i Maroku? I to właśnie tych turystów najbardziej brakuje amerykańskiemu rynkowi – goście z zagranicy zazwyczaj zostają dłużej i wydają więcej niż Amerykanie podróżujący lokalnie.

Polityka i wojna studzą zapał
Mundialowy magnes stracił moc przyciągania w obliczu globalnej niestabilności. Niezadowolenie z polityki administracji Donalda Trumpa, restrykcyjna polityka wizowa oraz niepokój, jaką wywołała wojna na Bliskim Wschodzie - są wymieniane wśród głównych czynników hamujących popyt. Ośrodek Tourism Economics, cytowany przez "Financial Times", obniżył prognozę wzrostu liczby zagranicznych turystów w USA z 3,9% na 3,4% w skali rok.
Hotelarze liczą jeszcze na kibiców "last minute", ale "jeśli hotele myślały, że mogą dyktować ceny znacznie wyższe niż zazwyczaj, to się mocno przeliczyły" - zaznaczają eksperci.
***
Popkultura i pieniądze w Bankier.pl, czyli seria o finansach "ostatnich stron gazet". Fakty i plotki pod polewą z tajemnic Poliszynela. Zaglądamy do portfeli sławnych i bogatych, za kulisy głośnych tytułów, pod opakowania najgorętszych produktów. Jakie kwoty stoją za hitami HBO i Netfliksa? Jak Windsorowie monetyzują brytyjskość? Ile kosztuje nocleg w najbardziej nawiedzonym zamku? Czy warto inwestować w Lego? By odpowiedzieć na te i inne pytania, nie zawahamy się zajrzeć nawet na Reddita.
opr. aw





























































