REKLAMA

Morawiecki: Nie zamierzamy wyłączyć Turowa. KE: Musicie zapłacić

2021-09-21 13:20, akt.2021-09-21 18:20
publikacja
2021-09-21 13:20
aktualizacja
2021-09-21 18:20
Morawiecki: Nie zamierzamy wyłączyć Turowa. KE: Musicie zapłacić
Morawiecki: Nie zamierzamy wyłączyć Turowa. KE: Musicie zapłacić
fot. Adam Guz / / Kancelaria Prezesa Rady Ministrów

Decyzja TSUE ws. kary za niezastosowanie się do środków zapobiegawczych w sporze o działalność kopalni Turów jest "skrajnie agresywna i szkodliwa" - oświadczył we wtorek premier Mateusz Morawiecki. Jak dodał, "nie zamierzamy wyłączyć Turowa".

Morawiecki stwierdził, że wyłączenie kompleksu Turów pozbawiłoby miliony polskich rodzin prądu. Zarzucił jednocześnie stronie czeskiej zachowanie "absolutnie bez dobrej woli". Według niego, postawy Czechów nie usprawiedliwiają zbliżające się w Czechach wybory.

"Decyzja TSUE ws. kary za Turów skrajnie agresywna i szkodliwa"

Mateusz Morawiecki podkreślił, że z informacji, jakie uzyskał ze strony polskiego zespołu negocjacyjnego, wynikało, że Czesi w trakcie rozmów "zachowywali się w sposób absolutnie bez dobrej woli". Premier podkreślił, że Polska przedstawiła ofertę Czechom, która na początku negocjacji "jako taka" została przez nich przyjęta.

"Mieliśmy nadzieję i podstawę do tego, aby mieć nadzieję, że ten spór Czesi również będą chcieli zakończyć, ale w Republice Czeskiej przez wybory parlamentarne nie zależało niestety, aby ten spór zakończyć. Ja nad tym ubolewam i na pewno nie przejdziemy nad tym do porządku dziennego, ponieważ uważamy tę (TSUE - PAP) decyzję za skrajnie agresywną, skrajnie szkodliwą również w naszych relacjach polsko-czeskich" - powiedział Mateusz Morawiecki.

Dodał, że fakt wyborów w Czechach, które niedługo mają zostać tam przeprowadzone, nie usprawiedliwia naszych partnerów zza południowej granicy.

"Ja uważam, że ten wyrok jest skrajnie szkodliwy dla relacji polko-czeskich" - podkreślił premier dodając, że jest jasnym, że wzajemne relacje ulegną gwałtownemu pogorszeniu.

Grodzki: Problem Turowa można było załatwić

Marszałek Grodzki został zapytany przez dziennikarzy przed wtorkowym posiedzeniem izby, czy można było zrobić więcej w sprawie kopalni w Turowie.

"Z całą pewnością. Nie tak dawno gościliśmy delegację pod przewodnictwem Senatu Czech i rozmawialiśmy o tym. W opinii Czechów wygląda to tak, że od kilku lat prosili o niezbyt wielkie inwestycje, typu przegrody w gruncie, dodatkowe ujęcia wody. Nie mogli się doprosić, byli kompletnie lekceważeni, więc w końcu skończyła się im cierpliwość" - powiedział Grodzki.

Jego zdaniem "tę sprawę można było od paru lat załatwić polubownie bez żadnego większego problemu".

autor: Piotr Śmiłowicz

"To nieproporcjonalność działań UE"

"To, czy ostatecznie Polska będzie musiała zapłacić te środki, czy nie, to zobaczymy w związku z tym, że przedsięweźmiemy wszelkie możliwe środki prawne, aby wykazać ich ogromną nieproporcjonalność, ich arbitralność, także związane z tym gigantyczne szkody, które spowodowane zostałyby dla gospodarki, ale nie tylko dla gospodarki: dla dziesiątek tysięcy miejsc pracy, dla setek tysięcy gospodarstw domowych i bezpieczeństwa energetycznego kraju, które się wiąże bezpośrednio ze zdrowiem i życiem" - mówił premier Mateusz Morawiecki, pytany, kto w rządzie odpowiada za nałożenie na Polskę kary pieniężnej w związku z działalnością Turowa.

"Jeśli Unia Europejska i Trybunał Sprawiedliwości chcą ryzykować zdrowiem i życiem Polaków i za nic mają naszą kilkudziesięciostronicową argumentację, to ja uważam, że takie postawienie sprawy jest postawieniem sprawy na głowie" - dodał, podkreślając, że polski rząd się z tym nie zgadza.

Premier wskazał, że Polska wykorzysta wszystkie możliwe środki prawne, polityczne i społeczne, ponieważ "nie można dopuścić do tego", żeby taka "arbitralna decyzja" zagroziła zdrowiu i życiu Polaków.

"Dla każdego, kto przyjrzy się tej sprawie bliżej, jest jasne, że my musimy utrzymać funkcjonowanie całego naszego systemu, który nie ma ogromnych nadwyżek mocy, zwłaszcza tych pracujących w tzw. podstawie. W związku z tym nie możemy sobie pozwolić na jej wyłączenie. To jest dla mnie absolutnie oczywiste" - podkreślił.

Turów fundamentalny dla polskiego systemu elektroenergetycznego

"Nie zamierzamy wyłączyć z funkcjonowania kopalni Turów i elektrowni Turów. Są one fundamentalnie ważne dla funkcjonowania dla naszego systemu energetycznego" - mówił szef rządu we wtorek pytany o orzeczenie TSUE ws. Turowa.

Mateusz Morawiecki podkreślił, że Turów generuje od 4 do 7 proc. zapotrzebowania na energię, która zabezpiecza miliony obywateli.

"Organ wydający orzeczenia niewykonalne pozbawia powagi sam siebie, a takim jest to orzeczenie (TSUE - PAP). Trudno sobie wyobrazić żeby rząd PiS, społeczny, który dba o obywateli, rząd który patrzy każdego dnia jak pomóc obywatelom, aby nagle doprowadził do tego żeby mieszkańcy Bogatyni albo Zgorzelca zostali na zimę pozbawieni ciepła. Mają marznąć, bo taka jest decyzja TSUE? To nie jest sprawiedliwy wyrok" - kontynuował premier.

Odnosząc się do samej decyzji Trybunału o nałożeniu na Polskę pół miliona euro kary dziennie, Morawiecki stwierdził, że nikt, kto nie posiada legitymacji społecznej, nie może podejmować decyzji, które powodują, że miliony obywateli mogą pozostać "bez prądu i bez ciepła". Jak dodał, polski rząd nie zamierza wyłączyć kompleksu w Turowie, który ma - według niego - fundamentalne znaczenie dla polskiego systemu elektroenergetycznego.

Co na to Komisja Europejska?

Rzecznik KE pytany o tę kwestię wskazał, że KE zwróci się do Polski o zapłatę kar. "Jako część regularnych płatności do budżetu UE, Polska będzie musiała zapłacić środki. Jestem pewien, że jeśli oni nie zapłacą, oczywiście są możliwości podjęcia działań przez KE" - powiedział Mamer. Nie powiedział jednak, o jakie działania chodzi.

"Wydamy notę. Muszą zapłacić. To jest ich prawny obowiązek. Jeśli nie zapłacą, to zobaczymy" - dodał pytany, jak długo KE zamierza czekać na płatności kar.

Rzeczniczka KE Vivian Loonela wskazała, że KE chce, aby Polska natychmiast wstrzymała wydobycie węgla w Turowie. Powiedziała też, że KE podejmie wszelkie możliwości, którymi dysponuje, aby Polska zapłaciła dzienne kary, które nałożył TSUE.

Dopytywana, czy KE może wykorzystać na poczet kar środki unijne Polski, odpowiedziała: "Na ten moment będziemy monitorować wykonanie decyzji TSUE" - wskazała. Zaznaczyła, że informacje dot. terminów zapłaty zostaną wysłane w specjalnej nocie do Polski.

Mamer dodał, że KE zwraca się do Polski o zapłatę kar, a nie odliczenie sum na poczet kar ze środków unijnych, które otrzymuje Polska z budżetu UE.

Wznowienie rozmów z Czechami

Kurtyka, który był gościem Polsat News podkreślił, że sprawa Turowa "jest bez precedensu i jest wyjątkowa". Minister wyjaśnił, że po majowej dedycji TSUE strona polska przekazała do Trybunału obszerną analizę jak bardzo szkodliwe konsekwencje dla regionu będzie miało ewentualnie zamknięcia Turowa. "To nie tylko kilkadziesiąt tysięcy miejsc pracy, nie tylko bezpieczeństwo energetyczne regionu, ale też bezpośrednie źródło ciepła i wody pitnej dla samych mieszkańców Bogatyni i Zgorzelca" - podkreślił.

Tłumaczył, że Polska wysłała do TSUE 57-stronicowa analizę uzupełnioną 560 stronami załączników. Na to z Trybunału otrzymano 11 - stronicowy dokument, który nie odnosił się merytorycznie do polskiej argumentacji. Poinformowano w nim o kolejnym nałożeniu środka tymczasowego, tym razem w postaci kar finansowych.

Kurtyka mówił, że wiceprzewodnicząca TSUE nie zgodziła się też, by sprawę Turowa rozpatrzył szerszy skład orzekający. Nie było też zgody na ustne wysłuchanie strony polskiej.

Odnosząc się do rozmów z Czechami podkreślił, że od czerwca odbyło się w tej sprawie 12 spotkań. 24 maja podpisano protokół ws. wstępnego porozumienia, choć nadal ono się nie zmaterializowało.

Kurtyka poinformował, że kolejna tura rozmów z Czechami jest planowana na piątek. Z kolei w środę ma obradować zespół bezpieczeństwa energetycznego ws. Turowa.

Minister dodał, że ma nadzieję, że w Pradze zostaną usłyszane m.in. głosy samorządowców po obu stronach granicy, którzy chcą rozwiązania sporu. "Lokalna społeczność jest zawiedziona, zniecierpliwiona. Dla nas to jest kwestia egzystencjonalna, ale również po drugiej stronie granicy chcą, aby ten spór był polubownie rozwiązany" - powiedział.

Co, gdzie i jak?

Kopalnia i elektrownia Turów należą do spółki PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna, będącej częścią PGE Polskiej Grupy Energetycznej. W 2020 r. polski minister klimatu i środowiska Michał Kurtyka przedłużył koncesję na wydobywanie w Turowie węgla brunatnego na kolejne sześć lat, do 2026 r.

Pod koniec lutego Czechy wniosły skargę przeciwko Polsce ws. rozbudowy kopalni Turów do TSUE wraz z wnioskiem o zastosowanie środków tymczasowych, czyli o nakaz wstrzymania wydobycia. W maju TSUE nakazał Polsce wstrzymać wydobycie do czasu merytorycznego rozstrzygnięcia sprawy. Gdy Polska nie zastosowała się do decyzji, Czechy wystąpiły o nałożenie na nią kary. Domagały się 5 mln euro kary dziennie. W poniedziałek TSUE postanowił, że Polska ma płacić Komisji Europejskiej 500 tys. euro dziennie za niewdrożenie środków tymczasowych i niezaprzestanie wydobycia węgla brunatnego w kopalni Turów. (PAP)

Schetyna: Potrzebny jest "okrągły stół" ws. kopalni Turów

Potrzebny jest "okrągły stół" ws. kopalni Turów z udziałem przedstawicieli rządu, samorządu i załogi zakładu - powiedział w poniedziałek b. szef MSZ Grzegorz Schetyna. Były lider PO skrytykował też działania rządu dot. Turowa. Klasyczne państwo PiS - z tektury - ocenił Schetyna.

Były lider PO (obecnie szef dolnośląskich struktur Platformy) i były minister spraw zagraniczny Grzegorz Schetyna powiedział w poniedziałek w TVN24, że w sprawie przyszłości kopalni Turów powinien odbyć się "okrągły stół". "Trzeba przygotować okrągły stół energetyczny na miejscu, który powinien dotyczyć przyszłości elektrowni i kopalni Turów z udziałem rządu, samorządów i przedstawicieli załogi. Trzeba rozmawiać o systemie sprawiedliwej transformacji - w jaki sposób pozyskać pieniądze europejskie, żebyśmy mogli mówić o sprawiedliwej transformacji energetycznej tej części sektora energetycznego" - wskazał Schetyna.

Ocenił zarazem, że postanowienie TSUE to "nieszczęśliwa, katastrofalna decyzja" dla Polski, która - według niego - wynika "z zaniechania i dobrego samopoczucia" przedstawicieli rządu, a także z "braku poszukiwania partnerów po stronie czeskiej". "To taka polityka, która jest nieskuteczna, bo próbuje pokazywać to, że zawsze mamy rację. Nie rozmawialiśmy z Czechami, kiedy ten wniosek po raz pierwszy wpłynął najpierw do Komisji Europejskiej, potem kiedy ta sprawa stanęła w TSUE. Nie rozmawialiśmy na poziomie Grupy Wyszehradzkiej, nie rozmawialiśmy na poziomie Ministerstwa Środowiska czy MSZ" - powiedział Schetyna.

Przekonywał, że skargi ze strony Czechów można było uniknąć - było ku temu wiele okazji. "Więcej - kiedy ta skarga została złożona, to dalej widzieliśmy prężenie muskułów i pokazywanie, że mamy rację i nie zamkniemy produkcji energii w Worku Turoszowskim" - dodał b. szef Platformy.

Jego zdaniem "to jest klasyczne państwo PiS". "Zapowiedzi i prężenie muskułów, państwo z tektury" - ocenił Schetyna.

Przestrzegał, że kara finansowa oznacza ogromne straty dla budżetu i - jak zauważył - sprawa polsko-czeskiego sporu i tak musi zostać rozwiązana. "Nie wiem, jak premier Morawiecki wyobraża sobie brak inicjatywy w tej sprawie. (...) To kwestia miejsc pracy w elektrowni i w kopalni Turów i w ogóle systemu sprawiedliwej transformacji energetycznej, która powinna dotyczyć Worka Turoszowskiego, która miała miejsce na przykład wcześniej w Wałbrzychu, gdzie zaangażowane rządy przygotowały tą koncepcję. Tu rząd nie zrobił nic" - stwierdził polityk.

Ocenił też, że Czesi mieli prawo upomnieć się o swoje interesy w instytucjach UE. "Mówili o tym od lat. To jest kwestia ujęć wodnych w Kraju Libereckim, to jest kwestia tego wszystkiego, co musi zostać zainwestowane w Worku Turoszowskim, żeby koncesja była ważna i żeby kopalnia i elektrownia mogły normalnie funkcjonować" - powiedział Schetyna.

W postanowieniu wydanym przez wiceprezes Trybunału Rosario Silva de Lapuertę napisano m.in.: "Ze względu na niezaprzestanie wydobycia węgla brunatnego w kopalni Turów, Polska zostaje zobowiązana do zapłaty na rzecz Komisji Europejskiej okresowej kary pieniężnej w wysokości 500 tys. euro dziennie. Tego rodzaju środek należy uznać za konieczny do wzmocnienia skuteczności środka tymczasowego zarządzonego postanowieniem z dnia 21 maja 2021 r. i odwiedzenia tego państwa członkowskiego od opóźniania dostosowania swojego zachowania do tego postanowienia".

Kara będzie naliczana od dnia doręczenia Polsce postanowienia do chwili, w której "wspomniane państwo członkowskie zastosuje się do treści postanowienia wiceprezes Trybunału z dnia 21 maja 2021 r.". (PAP)

autor: Marta Rawicz

autorzy: Małgorzata Werner-Woś, Michał BorońZ Brukseli Łukasz Osiński

wkr/ drag/ luo/ tebe/

Źródło:PAP
Tematy
Sprawdź ile możesz zyskać z Kontem Jakie Chcę

Sprawdź ile możesz zyskać z Kontem Jakie Chcę

Advertisement

Komentarze (253)

dodaj komentarz
gcisoallse
Tusk zwycięża - w końcu obali rząd PiS rękoma TSUE i KE i Polska będzie kupować prąd z Niemiec. I we wszystkim stosować się do instrukcji z Berlina. Sieg Heil!
friedens
On w kółko gdzieś znajduje nowe miliardy złotówek. Ciemny lud nie wie, że drukuje mu je Gapa, gdy ma wolne i nie zasiaduje działki. A Gapa może drukować tylko złotowe, inflacyjne pińćset plusy dla patologii. Pięćset tysięcy twardego euro dziennie nie wydrukuje. Nawet jednego euro na podstawie jakichś śmieciowych On w kółko gdzieś znajduje nowe miliardy złotówek. Ciemny lud nie wie, że drukuje mu je Gapa, gdy ma wolne i nie zasiaduje działki. A Gapa może drukować tylko złotowe, inflacyjne pińćset plusy dla patologii. Pięćset tysięcy twardego euro dziennie nie wydrukuje. Nawet jednego euro na podstawie jakichś śmieciowych obligacji, emitowanych dla picu przez rządowe fundusze, nie da rady wydrukować. Dlatego też upadł PRL. Krajowi zabrakło twardej waluty i kredytu zaufania. Polska PiS zniszczyła to, co zbudował Balcerowicz. Jest krajem niegodnym zaufania i ze śmieciowym pieniądzem. Taka jest moja opinia.
demeryt_69
Miliardy złotówek? To musi być istna góra metalu :)
friedens odpowiada demeryt_69
Nie bądź taki prof. Miodek. Potocznie tak się mówi i pisze. Złotówek poza tym nie można drukować, Kiedyś się je biło. A dziś? Może są nowe, pisuarowe technologie? Może wylatują Pinokiowi z nosa, gdy kłamie?
anty12
Pinokio z Kartoflem zbawicie swiat. Wunglem.
demeryt_69
Z jakiego powodu Polska miałaby rzekomo płacić Brukseli mimo iż stroną w tym sporze są Czechy? The mind boggles!

demeryt_69
Premier Czech Andrej Babisz ma poważne kłopoty. Chodzi o rzekomy przekręt na €2 mln!

Czeska policja zaproponowała prokuraturze postawienie zarzutów premierowi kraju Andrejowi Babiszowi i jego byłej współpracowniczce Janie Mayerovej. Powodem jest rzekome wyłudzenie środków unijnych na kwotę 50 mln czeskich koron
Premier Czech Andrej Babisz ma poważne kłopoty. Chodzi o rzekomy przekręt na €2 mln!

Czeska policja zaproponowała prokuraturze postawienie zarzutów premierowi kraju Andrejowi Babiszowi i jego byłej współpracowniczce Janie Mayerovej. Powodem jest rzekome wyłudzenie środków unijnych na kwotę 50 mln czeskich koron (€2 mln) - szalom!

https://www.wprost.pl/polityka/10452342/andrej-babisz-ma-powazne-klopoty-chodzi-o-rzekomy-przekret-na-2-mln-euro.html
anty12
To i tak malo. U naj jak kradna to miliardy.
karbinadel
A ten pan ze zdjęcia twierdził ze dwa miesiące temu, że sprawa z Czechami jest załatwiona
demeryt_69
Kolejny dowód na to, że Babiszowi nie warto ufać :)

Powiązane: Kopalnia Turów - spór Polski i Czech

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki