Marek Zuber
25.10.2005
Cezary Szymanek: Gościem Radia PiN 102 FM jest Marek Zuber, dziś w roli członka zespołu negocjacyjnego z ramienia Prawa i Sprawiedliwości. Witam serdecznie.
Marek Zuber: Dzień dobry, witam.
CS: Zanim o rozmowach, to wszyscy tak naprawdę zastanawiają się, co pan tam robi, w tym zespole negocjacyjnym?
MZ: Pan też, panie redaktorze?
CS: Ja jestem odzwierciedleniem tego, co się mówi na rynku.
MZ: Ok. Jestem częścią doradczą zespołu, jeśli można tak powiedzieć, w kwestii wszystkiego tego, co związane jest z rynkami finansowymi, kapitałowymi, prognozami dotyczącymi wielkości makroekonomicznych i nazwijmy to ocenami dotyczącymi wielkości wpływów wydatków w najbliższych latach. To jest zespół do spraw makroekonomii i budżetu, nie do spraw reformy mieszkalnictwa, nie do spraw infrastruktury itd. A to są te rzeczy, którymi się zajmuję od początku swojej pracy zawodowej.
CS: Ale wie pan jaka jest reakcja ludzi na rynku, jeżeli pojawia się pana nazwisko? Jest to uśmiech na twarzy, taki pobłażliwy z lekka.
MZ: Ale ja nie rozumiem. Jeśli mógłby mi pan wytłumaczyć dokładniej o co chodzi z tym uśmiechem?
CS: Że…
MZ: Że się nie znam, mówiąc krótko?
CS: Mówiąc krótko.
MZ: Byłem ekonomistą w banku, byłem ekonomistą w funduszu inwestycyjnym. Dzisiaj jestem ekonomistą Internetowego Domu Maklerskiego, głównym ekonomistą. Prowadzę swoją firmę, która m.in. zajmuje się audytem, czyli ocenami przedsiębiorstw. Prognozy robię właściwie od początku tego swojego spotkania z rynkami finansowymi i z gospodarką. W związku z tym wydaje mi się, że odpowiednie doświadczenie mam. Zresztą nie pamiętam, żeby któraś z firm, w której pracowałem, miała jakiekolwiek wątpliwości co do moich kwalifikacji i nie pamiętam, żeby któryś z moich klientów miał jakieś problemy ze względu na moje prognozy, ze względu na moją ocenę dotyczącą sytuacji itd. Jeszcze jest bardzo istotna rzecz: Ja nie jestem członkiem PiS. Nie jestem też członkiem PO, Samoobrony, LPR itd. Ja jestem ekonomistą, który postanowił w pewnym momencie włączyć się w pracę zespołu, który ma stworzyć jakieś tam podstawy tak naprawdę…
CS: I dostać stanowisko w rządzie?
MZ: Nie, absolutnie nie. Jeśli chodzi o …
CS: Proszę mi nie mówić, że nie chce pan zostać np. wiceministrem finansów? O czym się mówi.
MZ: Mówię, że nie chcę zostać wiceministrem finansów.
CS: A kim?
MZ: Nie chcę zostać ministrem finansów. Doszliśmy wspólnie z moimi kolegami z pracy, z prezesem, wiceprezesem Internetowego Domu Maklerskiego, że najwyższy czas żeby również włączyć się jakoś pozytywnie w to, co się w Polsce dzieje. W jakiś pozytywny sposób spróbować wpłynąć na tę rzeczywistość i swoją rolę widzę właśnie w taki sposób. Jeżeli będzie kontynuowana praca tego zespołu, bo na dzisiaj nie jest to pewne, to po zakończeniu tej pracy. To jest tyle jeśli chodzi o moją….
CS: Już zostawmy ten wątek, wątek osobisty. Chociaż z drugiej strony ten pozytywny wpływ nie za bardzo widzieliśmy wczoraj na rynkach finansowych.
MZ: Ale pozytywny wpływ czego?
CS: Pozytywny wpływ PiS- u.
MZ: Panie redaktorze, trzeba dwie rzeczy rozróżnić. Niech pan zobaczy jak się nazywa ten zespół. To nie jest zespół polityczny, tylko to jest zespół ekspertów, którzy mają do czegoś dojść. Oczywiście, że w kluczowych kwestiach dotyczących choćby rozwiązań podatkowych, to będzie tak naprawdę decyzja polityczna, na które rozwiązanie się przyszły rząd zdecyduje, jeżeli będzie rząd koalicyjny. Natomiast kwestia polityczna to jedno, kwestia policzenia rozwiązań itd., to jest zupełnie inna kwestia.
CS: Dobrze, to skupmy się w takim razie na merytoryce, budżet na rok 2006. Będzie autopoprawka, rozumiem ze strony PiS -u?
MZ: O to trzeba zapytać polityków PiS - u. Jeszcze raz powtarzam..
CS: Ale rozmawialiście o niej w trakcie rozmów zespołu? Co ta autopoprawka zakłada?
MZ: Rozmawialiśmy, ale nie chcę mówić za bardzo o szczegółach dotyczących naszych rozmów.
CS: Może czas najwyższy już.
MZ: Ja mogę powiedzieć tyle, że akurat jeżeli chodzi o 2006 rok bardzo dużych rozbieżności nie było. Jeżeli chodzi o kwestię deficytu, czyli 30 mld zł, rozbieżności dotyczyły tylko cięć, tzn. w nieco innych miejscach „cięło” PO, w nieco innych miejscach ciął PiS, ale tak naprawdę …
CS: No właśnie, bo do ucięcia jest 2 mld zł. Gdzie PiS chce uciąć te 2 mld zł w przyszłym roku?
MZ: Kierunek jest podobny, czyli administracja. Jeszcze raz powtarzam, nie chcę na razie mówić dokładnie np. o funduszach, które dostaną mniej itd. Nie chcę o tym w tej chwili mówić, dlatego że myślę, że nie jesteśmy na tym etapie. Być może, ja wciąż mam nadzieję, że będą rozmowy kontynuowanie. Bo chyba lepszym rozwiązaniem jest koalicja niż rząd mniejszościowy. Myślę, że nikt nie ma co do tego wątpliwości. Jeszcze raz powtarzam, ja nie chcę się wypowiadać w kwestiach politycznych, nie jestem politykiem, to mnie nie interesuje.
CS: W takim razie rozmawiamy o merytoryce.
MZ: Jeżeli będzie PiS i PO, będzie w przyszłym roku deficyt na poziomie 30 mld zł, będą cięcia głównie w administracji. Nie będzie zmian dotyczących CIT -u, PIT- u, także stawek VAT - u. Natomiast będą zmiany dotyczące szczegółów np. związanych z ustawą o VAT, i to właściwie z grubsza tyle. W przypadku PiS -u będzie początek programów, czyli program mieszkalnictwa, program infrastruktury.
CS: No właśnie, rusza program budowy tych już słynnych tanich mieszkań. Skąd pieniądze na to?
MZ: Jeśli przeczytałby pan program PiS- u, to tam jest wszystko dokładnie opisane. Ale generalnie założenia są takie, że pierwszy rok, to jest rok, w którym budżet na tym zyskuje ze względu na to, że cały program opiera się głównie na dopłatach do oprocentowania kredytu. Czyli jeżeli mają być dopłaty, muszą być mieszkania. Czyli te mieszkania trzeba najpierw wybudować, tego się w kilka miesięcy nie da zrobić. Zakłada się nawet jakiś tam wzrost przychodów. Oczywiście można go różnie szacować.
CS: O ile?
MZ: Program PiS- u zakłada 2 mld zł. Można polemizować czy to będzie tyle, czy to będzie mniej.
CS: To jest tylko stawka na przyszły rok?
MZ: Jest to związane głównie z oczekiwanym przyspieszenia prac w budownictwie, a więc zwiększonymi wpływami np. z VAT- u, czy z PIT -u, od pracowników związanych z tym, itd. Tutaj zresztą było jakieś niedowierzanie ze strony PO czy rzeczywiście można liczyć na tak duże wpływy. Tak jak mówię, można polemizować na ten temat. Pamiętajmy, że to jest kwestia prognoz i tak na sto procent nie jesteśmy w stanie tego ocenić. Natomiast naszym zdaniem tak to będzie, to mogą być wpływy na tym poziomie.
CS: Mówiliśmy o deficycie na poziomie 30 mld zł na rok 2006, a co w kolejnych latach?
MZ: Jeśli chodzi o następny okres tutaj stanowiska nie były zbieżne, jeśli można tak powiedzieć, tzn. strona PiS -u zakładała właściwie jedynie to na dzisiaj, że ma być kotwica na poziomie 30 mld zł, jeżeli chodzi o deficyt budżetowy.
CS: Do którego roku?
MZ: Do końca kadencji, bo potem oczywiście nie wiadomo, co będzie za cztery lata, więc trudno to w tej chwili zakładać na poziomie 30 mld zł. I pytanie jeśli chodzi o poziomy wpływów, o poziomy wydatków, to: Czy będzie koalicja? Jeżeli będzie koalicja, to następne pytanie: Jakie programy będą realizowane? Jeżeli np. PiS to oczywiście to inaczej wpływa na wysokość dochodów i wydatków. Jeżeli Platformy, to również inaczej to wpływa. Platforma jak zresztą prasa się już rozpisuje ma nieco inny pomysł na rozwiązania podatkowe. I muszę powiedzieć, że to był chyba tak naprawdę największy problem. Myśmy się o to nie pokłócili, bo na dobrą sprawę nie było za bardzo dyskusji w kwestii negocjacji. Po prostu na dzisiaj jedna strona i druga strona stoi przy swoich rozwiązaniach, jeżeli chodzi o podatki. I myślę, że tutaj musi być jakaś decyzja polityczna, co wybieramy.
CS: Ja jeszcze wrócę do deficytu budżetowego. Tu padło stwierdzenie, że owa kotwica czyli 30 mld zł na cały czas trwania kadencji, liczona według jakich metod? Unii Europejskiej czy naszej?
MZ: Takich jak w tej chwili, czyli bez uwzględnienia. Bo do tego zmierza pana pytanie, bez uwzględnienia OFE. Bez uwzględnienia środków, które są wpłacane na fundusz emerytalny.
CS: Czy nie boicie się konsekwencji ze strony Brukseli z tego powodu?
MZ: Mamy oczywiście w takiej sytuacji wyższy deficyt budżetowy. Ja myślę, że jest to kwestia tak naprawdę oddalenia pewnych decyzji. Dlatego że my na razie wiemy tyle, że do marca 2007 roku mamy taki system liczenia deficytu jak w tej chwili. Co będzie za półtora roku? Nie wiemy. W związku z tym na dzisiaj takie są założenia, więc jeszcze raz powtarzam. Proszę mnie nie traktować tutaj, jako polityka odpowiedzialnego za decyzje …
CS: Dobrze, to w takim razie potraktuję pana jako analityka rynków kapitałowych. Zdziwił się pan tym wczorajszym załamaniem na rynku walutowym i na giełdzie?
MZ: Nie, absolutnie nie. Zresztą nie wiem czy pan pamięta, rozmawialiśmy w tym studio, chociaż o innej godzinie. Mniej więcej 2 miesiące temu..
CS: I w innej roli.
MZ: I w innej roli, na razie przynajmniej. Rozmawialiśmy na temat ewentualnej reakcji rynków finansowych. Mówiliśmy jednoznacznie…
CS: I ten czarny scenariusz się sprawdził.
MZ: Sprawdził się. Nie, nie dziwię się absolutnie i myślę, że było to jasne. Inwestorzy zagraniczni zakładali, że będzie koalicja PO z PiS -em, i to tak na dobrą sprawę wszystko jedno, czy PiS - PO ,czy PO -PiS. To jest dla nas najważniejsze, o czym zresztą mówiłem przez ostatnie 3 tygodnie. Tak naprawdę to nie chodziło o to, czy pan Tusk będzie prezydentem czy pan Kaczyński będzie prezydentem. Nie chodziło o to, jakie będzie nazwisko ministra finansów, ministra gospodarki itd. Chodzi tylko i wyłącznie o to, jaki program gospodarczy będzie w tym kraju realizowany. Program, który będzie miał wpływ na finanse publiczne, na wszystko. Jeżeli będzie to program, który będzie gwarantował poprawę sytuacji, tak to bardzo ogólnie nazwę, nie będzie odpływu kapitału zagranicznego z Polski.
SC: Na razie mamy odpływ kapitału z Polski.
MZ: Na razie mamy reakcję na niewiadomą.
CS: Ponieważ jest świadomość, że będzie realizowany tylko i wyłącznie program PiS -u, więc idąc dalej we wnioskach można stwierdzić, że program PiS-u, jest niebezpieczny dla rynków finansowych, czego dowodzą uciekający inwestorzy.
MZ: Na razie mamy reakcję, która wynika przede wszystkim z tego, że …
CS: Na chwilę dzisiejszą nie ma koalicji.
MZ: Dokładnie tak, to po pierwsze. Po drugie możemy mieć rząd mniejszościowy, który w ogóle może nie być w stanie nic zrobić.
CS: Dobrze, to w takim razie inaczej. Jeżeli rzeczywiście nie będzie koalicji z Platformą Obywatelską, będzie rząd mniejszościowy, rząd koalicyjny PiS -u, ale z innymi partiami. Czyli z LPR-em, Samoobroną, PSL-em, to wtedy kurs złotego…
MZ: Myślę, że będzie pogłębienie tego, co obserwujemy w tej chwili.
CS: Do jakich poziomów, jeżeli chodzi o kurs złotego możemy dojść?
MZ: Myślę, że spokojnie możemy przekroczyć poziom 4,10 - 4,15 za euro. Natomiast co będzie dalej, to będzie wszystko zależało…to będzie taka pierwsza reakcja. I myślę, że zupełnie uzasadniona z analitycznego punktu widzenia. Natomiast po tym, wszystko będzie zależało, co się stanie. Nie mamy na papierze dzisiaj żadnego programu, który będzie realizowany. Nie wiemy, co będzie realizowane.
CS: Ze strony PiS - u również?
MZ: Mamy program gospodarczy PiS, ale nie wiemy czy to będzie program, który będzie realizowany. Bo jeżeli PiS wejdzie w koalicję z LPR-em czy z Samoobroną być może nie da się realizować takiego programu, ani pan tego nie wie dzisiaj, ani ja. To jest zresztą również mój problem jako analityka, abstrahując od mojej roli, jak pan powiedział dzisiaj.
CS: To jest tak naprawdę nas wszystkich problem.
MZ: Dokładnie tak. Jeżeli się coś wyjaśni i będzie to ruch w dobrym kierunku, kapitał będzie wracał, ale też nie ma co liczyć, że w ciągu trzech dni złoty się umocni.
CS: No tak, ucieka się zwykle szybciej niż się wraca. Dziękuję bardzo, gościem Radia PiN 102 FM był dziś Marek Zuber - członek zespołu negocjacyjnego z ramienia PiS. Dziękuję bardzo.
MZ: Dziękuję.





























































