Stopa bezrobocia podawana przez GUS zwykle nie różni się od tej prezentowanej przez resort pracy. GUS podaje dane pod koniec miesiąca, a resort pracy na jego początku (zwykle w okolicach 7. dnia miesiąca). Rejestrowana stopa bezrobocia, jak nazwa wskazuje, to stosunek łącznej liczby zarejestrowanych bezrobotnych przez ogół ludności aktywnej zawodowo (pracujących - ok. 16 mln).


W teorii nie ma problemu z ustaleniem liczby osób zarejestrowanych w urzędach pracy, bo to są twarde dane, które wystarczy przekopiować z arkusza kalkulacyjnego i wysłać do GUS-u lub resortu pracy. Kłopot pojawia się z liczbą aktywnych zawodowo Polaków. Jest to informacja podawana rzadziej (kwartalnie) i uzyskiwana na podstawie próby (GUS nie sprawdza osobiście czy ktoś jest aktywny zawodowo lub nie). W związku z tym jest ona obarczona mniejszym lub większym błędem.
GUS podał, że w styczniu stopa bezrobocia wyniosła 12%. Resort pracy twierdzi, że stopa bezrobocia w styczniu wyniosła 12,1%. Sprawa w zasadzie jest prosta - wg resortu pracy w urzędach pracy w styczniu zarejestrowanych było 1919,5 tys. osób. Z kolei wg GUS bezrobotnych było o 900 mniej. GUS zwykle podaje dokładniej zweryfikowane dane, bo ma na to prawie 2 tygodnie więcej czasu (ktoś czegoś nie dosłał, ktoś się pomylił, itd).
Mała różnica, wielki procent
Tak mała różnica czasem ma wpływ na kierunek zaokrąglenia procentów - nikt nie poda, że stopa bezrobocia to dokładnie 12,0568% lub 12,0489% tylko zgodnie ze sztuką zaokrągli w górę lub w dół. Oczywiście istnieje ryzyko, że obydwa urzędy biorą do obliczeń różne dane dotyczące liczby aktywnych zawodowo Polaków, ale tutaj też różnice byłyby znikome i w zasadzie nie zmieniłyby nic w odbiorze faktu, że zarejestrowana liczba bezrobotnych jest przerażająco dużym problemem.
Przy tej okazji warto wspomnieć o ciekawostkach statystycznych. Otóż liczba pracujących Polaków oscyluje przy granicy 16 mln osób. W wieku produkcyjnym mamy 24,6 mln Polaków, ale od tej liczby trzeba odjąć 1 mln rencistów i 1,5 mln studentów (oczywiście spory odsetek z tych dwóch grup pracuje, część na czarno).
W sumie wskaźnik zatrudnienia w naszym kraju oscyluje w granicy 64%, a przy uwzględnieniu pewnych "nieścisłości" i szarej strefy to raczej jest on bliższy 70%. Celem wyznaczonym przez Komisję Europejską dla Polski jest podniesienie wskaźnika zatrudnienia właśnie do 70% w 2020 roku - statystycznie jest to możliwe do pokazania nawet teraz, ale tak naprawdę chodzi nie o to by bawić się statystką, ale zwiększyć liczbę zatrudnionych o ok. 1,5 mln osób.
Niestety w dalszym ciągu mam ponad 3 mln ludzi (uwzględniając zarejestrowanych bezrobotnych), którzy nie pracują, nie szukają pracy, nie figurują w żadnym rejestrze i nie mają najmniejszego zamiaru zatrudniać się legalnie... no chyba, że ktoś zaproponuje im dobre pieniądze.


























































