Jeżeli będę musiał bronić Litwy, nie będę uznawał żadnych ograniczeń - zadeklarował w Studiu PAP minister spraw zagranicznych Litwy Kestutis Budrys. Wyraził też przekonanie, że państwa regionu muszą rozmawiać o odstraszaniu nuklearnym i nie może to być temat tabu.


- Zadaje sobie pytanie, jakie będą moje ograniczenia, jeżeli będę musiał bronić Litwy. Powiem szczerze, że nie będę uznawał żadnych ograniczeń, ponieważ to właśnie w taki sposób powinniśmy się bronić - oznajmił szef litewskiego MSZ.
Zapytany o debatę wokół odstraszania nuklearnego, która w ostatnim czasie powróciła wraz z propozycją prezydenta Francji Emmanuela Macrona o rozszerzeniu odstraszania nuklearnego na europejskich sojuszników, Budrys ocenił, że jest to początek ważnej dyskusji.
- Odstraszanie nuklearne nie powinno być tematem tabu. Nie powinno się bać używania słowa na „n” i mówić, że to jest niegrzeczne i mówmy tylko o sprawach konwencjonalnych. Nie, NATO to też sojusz nuklearny. Mamy wspólną politykę nuklearną i konwencjonalną, co oznacza, że nuklearne środki mogą zostać użyte, gdy będzie trzeba się bronić - zaznaczył. Dodał, że propozycja Francji to dobry przyczynek do debaty, która jest konieczna.
Budrys zwrócił uwagę na zagrożenie ze strony Rosji i Białorusi. - Kolejną rzeczą, która mówi mi, że powinniśmy o tym rozmawiać, jest fakt, że w obwodzie królewieckim są rozmieszone rosyjskie taktyczne siły nuklearne - a teraz też na Białorusi, co nastąpiło po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na pełną skalę na Ukrainę - zaalarmował.

Dodał, że „wszyscy myślą, że mamy siedzieć cicho i nie mówić o tym”. - Oczywiście, że musimy. Te zdolności nuklearne muszą być omawiane w zakresie planowania operacyjnego, co zrobimy. I co będzie potrzebne, żeby zatrzymać rosyjskie siły - dodał Budrys.
W ocenie szefa litewskiej dyplomacji państwom wschodniej flanki NATO potrzebne będą dodatkowe zdolności, aby stawić czoła zagrożeniu ze wschodu. - To powinien być jasny sygnał dla Rosji: jeśli tu przyjdziecie, to nie będziemy bronić się tylko na naszej ziemi. Zabijemy was wszystkich. Jeśli sytuacja będzie tego wymagać, to zrobimy to zdolnościami, jakie mamy - podkreślił.
Minister spraw zagranicznych Litwy zapewnił, że władze w Wilnie nadal są gotowe wysłać swoje siły na Ukrainę w ramach koalicji chętnych. Część państw tworzących tę inicjatywę gotowa jest uczestniczyć w rozmieszczeniu sił na Ukrainie z dala od linii frontu. Byłyby to tzw. siły reasekuracyjne, dyslokowane w przypadku rozejmu w wojnie rozpętanej przez Rosję.
- Dla Litwy to była jasna odpowiedź – tak, będziemy tam. (...) Jesteśmy gotowi zapewnić to na Ukrainie na lądzie, na morzu, gdzie to będzie potrzebne - oznajmił. Jednocześnie Budrys zwrócił uwagę, że wciąż wiele państw nie zadeklarowało się, czy wesprze Kijów w ramach tego formatu.
Minister odniósł się także do niemieckiej brygady na Litwie, która ma osiągnąć gotowość operacyjną w 2027 r. Podkreślił, że zapewnienie najlepszych warunków dla niemieckich żołnierzy jest sporym wyzwaniem.
- To była jedna z najważniejszych decyzji w niemieckiej polityce obronnej ostatnich lat. To pierwszy raz od czasów II wojny światowej, kiedy Niemcy zdecydowali się rozmieścić wojska poza granicami kraju i to w państwie bałtyckim, na Litwie. To ciężka brygada, która nie jest do ćwiczeń, lecz gotowa do walki i obrony NATO - podkreślił. Przyznał też, że przygotowanie infrastruktury dla niemieckich żołnierzy jest dla Litwy „strategicznym przedsięwzięciem, którego koszt wyniesie około 3 mld euro”.
Zapytany o doniesienia o problemach strony niemieckiej ze skompletowaniem brygady, Budrys ocenił, że - owszem - pojawiają się problemy, ale nie przeszkodzą one w realizacji planów. - Oczywiście, słyszymy, że są wyzwania dla jednej i drugiej strony, ale uwierzcie, że nie mam wątpliwości, że Niemcy zrealizują wszystko, co było ustalone. Dla nich to jest bardzo duża polityczna i strategiczna rzecz - zwrócił uwagę rozmówca PAP.
Brygada będzie składała się z pięciu batalionów, w tym czołgów i artylerii. Niemcy zamierzają łącznie rozmieścić na Litwie 4,8 tys. żołnierzy i około 200 osób cywilnych, w tym rodziny żołnierzy - ze względu na długi okres rotacji.
- Nasze zadanie to zbudować odporny front od Finlandii przez Polskę i dalej na południe - podsumował minister, odnosząc się do inwestycji w infrastrukturę i rozmieszczenie niemieckiej brygady.
Antoni Wiśniewski-Mischal (PAP)
awm/ rtt/





























































