Kurs euro po raz kolejny bez powodzenia zaatakował poziom 4,25 zł. Na rynku walutowym panuje stabilizacja w oczekiwaniu na rozstrzygnięcie sytuacji na Bliskim Wschodzie. Teraz inwestorzy pozycjonują się pod zbliżające się posiedzenia najważniejszych banków centralnych.


We wtorek o 9:34 kurs euro kształtował się na poziomie 4,2478 zł. Wcześniej para euro-złoty po raz kolejny w ostatnich dniach atakowała poziom 4,25 zł, jednak ponownie bez większego powodzenia. Na rynku złotego od kilku dni niewiele się dzieje, pomimo wciąż zablokowanej Cieśniny Ormuz i ropy naftowej kosztującej przeszło sto dolarów za baryłkę.
- Pomimo utrzymywania się ceny ropy Brent powyżej 100 USD za baryłkę, rynki nadal zakładają możliwość dyplomatycznego rozwiązania konfliktu, co ogranicza skalę wzrostu awersji do ryzyka – ocenili ekonomiści PKO BP. - W efekcie obserwowane przez nas pary złotowe pozostawały w lokalnych konsolidacjach, ograniczonych przedziałami 4,24–4,25 na EURPLN oraz 3,61–3,64 na USDPLN – dodali.
Teraz do gry wchodzą najważniejsze banki centralne świata. We wtorek Bank Japonii zgodnie z oczekiwaniami zdecydował się utrzymać stopy procentowe bez zmian, ale 3 z 9 decydentów optowało za ich podwyższeniem. W środę taką samą decyzję ma podjąć Rezerwa Federalna. W czwartek decydować będą Bank Anglii i Europejski Bank Centralny, po których także spodziewany jest brak zmian poziomu stóp procentowych. Tak samo jak w przypadku Narodowego Banku Węgier (decyzja we wtorek).
Tymczasem na świecie znów dało o sobie znać umocnienie dolara amerykańskiego. Nad ranem kurs EUR/USD ponownie spadł poniżej 1,17 USD. Na polskim rynku skutkowało to wzrostem notowań dolara o 0,7 grosza, do poziomu 3,6309 zł. Taki ruch nie zmienia jednak sytuacji na parze dolar-złoty.

Frank szwajcarski wyceniany był na 4,6044 zł, a więc o grosz niżej niż dzień wcześniej. To pokłosie zdecydowanego wzrostu kursu EUR/CHF, czyli osłabienia helweckiej waluty w relacji do euro. W rezultacie kurs CHF/PLN zbliżył się do dwumiesięcznego minimum (4,5823 zł) z połowy kwietnia.
Lokalny mini-trend wzrostowy utrzymywał się za to na parze funt-złoty. O poranku za szterlinga płacono 4,9069 zł. Od przed poprzedniego piątku funt podrożał o przeszło 5 groszy.
KK




























































