RTS – najważniejszy indeks giełdy w Moskwie – na otwarciu poniedziałkowych notowań zanotował spadek o ponad 10%. Bank Rosji zadecydował się nagle podnieść główną stopę procentową z 5,5% do 7%. Rubel osiągnął rekordowo niską wartość względem euro i dolara. O 16:00 polskiego czasu RTS tracił 12,01%, a za dolara płacono 36,59 rubla.
O 8:00 czasu polskiego RTS zniżkował o 10,4%, schodząc do poziomu 1135 pkt. - czyli najniżej od 2009 roku. W ciągu dnia RTS spadał nawet o ponad 13% i osiągał poziom poniżej 1100 punktów. Wraz z giełdą na wartości tracił także rubel. Według agencji Dow Jones Newswires w poniedziałek rano za dolara płacono rekordowe 37,00 rubli. W ten sposób kurs USD/RUB przebił rekord z marca 2009 roku, czyli apogeum globalnej recesji po bankructwie Lehman Brothers.
W reakcji na wydarzenia na rynkach finansowych Bank Rosji podjął desperacką próbę ratowania rubla i zatrzymania odpływu kapitału, nieoczekiwanie podnosząc stopy procentowe aż o 150 punktów bazowych. Banki centralne podejmują takie decyzje tylko wtedy, gdy sytuacja jest bardzo poważna.
Dzisiejszych perturbacji na rosyjskim rynku finansowym nie sposób nie łączyć z działaniami Federacji Rosyjskiej na Krymie. Podczas weekendu prezydent Władymir Putin uzyskał zgodę Rady Federacji na użycie sił zbrojnych na Ukrainie. Wojska rosyjskie praktycznie opanowały Półwysep Krymski, który formalnie należy do Ukrainy.
Rubel gwałtownie traci na wartości
Od rana w Moskwie notowany jest spadek wartości akcji rosyjskich przedsiębiorstw i rosyjskiego rubla. Na razie wartość rubla w stosunku do euro i dolara spadła o kilkadziesiąt kopiejek, ale eksperci twierdzą, że to nie koniec. Podobne komunikaty napływają z rynku akcji rosyjskich przedsiębiorstw.

W opinii specjalistów największy wpływ na spadek ich wartości ma informacja o wstrzymaniu przygotowań do szczytu G-8 przez siedmiu partnerów uczestniczących w tym klubie najbogatszych gospodarek świata. Potwierdziły się również wczorajsze spekulacje, dotyczące reakcji najbogatszych graczy giełdowych, którzy swoimi działaniami mieli spowodować podniesienie na moskiewskiej giełdzie stawek zabezpieczenia ryzyka.
W niedzielę, w Moskwie przy bankomatach wypłacających dolary i euro ustawiały się długie kolejki. Przed północą według czasu obowiązującego w rosyjskiej stolicy za jedno euro płacono w Moskwie prawie 51 rubli, a za jednego dolara 36,5 rubla.
Właściciele kantorów przewidują, że ceny podstawowych walut mogą rano wzrosnąć jeszcze nawet o 2 do 3 rubli. Z kolei, według niezależnych ekspertów, bardzo przykra niespodzianka może czekać właścicieli akcji rosyjskich firm. Analitycy twierdzą, że grupa najbogatszych graczy giełdowych może chcieć ukarać Rosję za agresywną politykę wobec Ukrainy. Z wpisów internetowych można wnioskować, że chodzi o grupę biznesmenów z pierwszych miejsc listy magazynu Forbes.
Bankier.pl/K.K./ MKa /Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/internet/afp/vey/nyg






























































