Październik skończył się największą przeceną indeksu S&P500 od września 2011 roku. Indeks małych spółek sWIG80 nawet po korekcie o dywidendy wciąż pogłębia kilkuletnie dołki. Czy ta dekoniunktura ma szanse ulec zahamowaniu?


W debacie „Pulsu Biznesu”, prowadzonej przez Marka Wierciszewskiego, wzięli udział Jarosław Leśniczak – dyrektor w TFI PZU, Adam Dakowicz – prezes zarządu Agio Funds TFI oraz Tomasz Hońdo – analityk w Quercus TFI. Debata odbyła się w dniu 8 listopada 2018 r.
„Z historycznego punktu widzenia, wybory połówkowe to jest bardzo ważny punkt w kalendarzu politycznym w USA. W okresie od tych wyborów połówkowych, w ciągu następnego roku po nich, nigdy nie zdarzyło się, aby indeks S&P500 spadł” – opisuje Tomasz Hońdo. „Przyjrzałem się okresowi od lat 80-tych i ciekawostka statystyczna jest taka, że w okresie trzech kwartałów od wyborów połówkowych hossa była kontynuowana we wszystkich przypadkach. Jeśli jakieś większe problemy dla rynku akcji miały się pojawić, to raczej później, na przestrzeni kilku ostatnich miesięcy kadencji prezydenta – dodaje Tomasz Hońdo.
„Charakter rynków, na skutek działań stymulacyjnych, jakie miały miejsce, doprowadził do zmiany charakteru cyklu, który nie jest tak jednoznaczny i prosty w identyfikacji. I w tym sensie prędzej możemy operować cyklicznością krótka, powiedzmy 3-letnią, 4-letnią, która się stosunkowo często powtarza, ale te kolejne cykle są stosunkowo krótkie” – twierdzi Adam Dakowicz.
Sytuacja płynnościowa w sektorze małych spółek jest bardzo zła, związana z odpływami. Wiemy, że małe spółki nie rozpieszczały dynamiką zysków. Dały im się we znaki dość mocno wzrost kosztów pracy. Straszą także inne koszty, jak np. ceny energii. Wskaźnik C/Z jest dużo poniżej 10, więc te spółki są bardzo tanie. Tam gdzie krew się leje, najbardziej się boimy, ale zwykle jest to najlepszy moment do zakupów – twierdzi Jarosław Leśniczak – dyrektor w TFI PZU.





























































