REKLAMA

KNF jedynym bastionem rozsądku

Piotr Lonczak2012-02-17 11:30
publikacja
2012-02-17 11:30

Komisja Nadzoru Finansowego pozostała jedynym bastionem rozsądku w kwestii oceny perspektyw polskiego rynku nieruchomości. Tymczasem Narodowy Bank Polski kosztem inflacji funduje tani kredyt, a rząd zachęca do zakupów Rodziną na Swoim.


kredyt hipoteczny

Wartość kredytu mieszkaniowego osiągnęła olbrzymie rozmiary, gdyż w trzecim kwartale minionego roku przekroczyła 300 mld złotych. Część wzrostu wynika z deprecjacji złotego, lecz nie zmniejsza to powagi problemu, ponieważ kwota odpowiada około jednej piątek polskiego produktu krajowego brutto.

Taka sytuacja sprawia, że położenie polskich banków jest ściśle powiązane z sytuacją panującą na rynku nieruchomości, gdyż kredyt mieszkaniowy stanowi około jednej trzeciej aktywów kredytowych. Jednocześnie na rynku nieruchomości od dłuższego czasu nasilają się tendencje, które stanowią zagrożenie, zarówno dla kredytobiorców, jak i banków.

Taniejące mieszkania zagrażają bankom


Jarosław Ryba: Nie warto kupować mieszkania w 2012 r. Za rok będzie taniej

Nadchodzące lata przyniosą dalszy spadek cen nieruchomości, za czym przemawia wiele czynników, w szczególności pogorszenie sytuacji gospodarczej i utrudniony dostęp do kredytu wynikający z działań Komisji Nadzoru Finansowego. Ponadto wciąż rośnie liczba nieruchomości oferowanych do sprzedaży, lecz powoli zaczyna brakować chętnych do kupowania.

KNF w ostatnim raporcie dotyczącym sektora bankowego wyraziła zaniepokojenie wzrostem przeciętnego wskaźnika LTV (ang. loan to value, czyli stosunek wartości kredytu do wartości zabezpieczenia). Wskaźnik LTV przekroczył 100 proc. dla około 300 tys. kredytów o wartości 100 mld złotych. Problem dotyczy zatem jednej trzeciej wartości kredytów.

Taka sytuacja sprawia, że kredytobiorcy spłacają kredyty, których wartość przekracza wartość nieruchomości. Stąd bierze się zaobserwowany w trzecim kwartale minionego roku wzrost odsetka kredytów zagrożonych.

Walutowe nie takie dobre


W raporcie KNF wskazuje, że potoczne przekonanie o wyższej jakości kredytów walutowych nad kredytami złotowymi jest błędne. Mimo umocnienia na początku roku złoty pozostaje na niskim poziomie w stosunku do okresu największego zainteresowania kredytami denominowanymi. Ponadto udział kredytów walutowych w nowo udzielanych kredytach pozostaje znaczący.

Pogłębienie europejskiego kryzysu będzie oznaczało osłabienie euro i złotego, który jest mocno skorelowany ze wspólną walutą. Postawa polskiej waluty stanowi zatem kolejny czynnik ryzyka dla sektora bankowego.

Tylko KNF widzi problem


Odpowiedzialność za stabilność sektora bankowego ponosi nie tylko KNF, lecz także Narodowy Bank Polski i w mniejszym stopniu rząd. Tymczasem NBP mimo inflacji przekraczającej dopuszczalny poziom, a także potencjalnego zagrożenia na rynku nieruchomości, funduje zaniżone stopy procentowe i beztrosko podsyca akcję kredytową.

Piotr Lonczak:
5 powodów spadku cen nieruchomości

Także rząd utrwala niepożądane trendy, gdyż funduje program Rodzina na Swoim, przez co podtrzymuje ceny mieszkań na sztucznie zawyżonym poziomie. Można zaryzykować stwierdzenie, że gdyby nie europejski kryzys i zagrożenie pogorszeniem sytuacji finansów publicznych rząd wciąż pompowałby pieniądze na rynek nieruchomości. Stopniowe wygaszenie RnS było konsekwencją przypadku, a nie roztropności polskich władz.

Kto zapłaci za ewentualny kryzys?


Dalszy spadek cen nieruchomości jest nieunikniony. Tym samym ryzyko wystąpienia poważniejszych problemów w sektorze bankowym będzie coraz większe. Poza Komisją Nadzoru Finansowego żadne państwowe instytucje nie podejmują działań zmierzających do zabezpieczenia sektora bankowego przed nadchodzącymi problemami. Jednak za ewentualny kryzys bankowy zapłacimy wszyscy inflacją lub utratą pieniędzy.

Piotr Lonczak
Bankier.pl
p.lonczak@bankier.pl

Źródło:
Tematy

Komentarze (10)

dodaj komentarz
~w.fudali
krótkofalowo około 2 lata spadek
jeden argument na wzrost cen
wzrost płac czym wyższa płace tem wyższe ceny
w tym roku wzrost płac ostatnie dane +8% nominalnie
to jest tylka jeden rok w skali np. 7lat można się spodziewać wzrostu 50-70% cen nominalnie
zgadza się że w najbliższych dwóch latach będzie niewielki spadek
krótkofalowo około 2 lata spadek
jeden argument na wzrost cen
wzrost płac czym wyższa płace tem wyższe ceny
w tym roku wzrost płac ostatnie dane +8% nominalnie
to jest tylka jeden rok w skali np. 7lat można się spodziewać wzrostu 50-70% cen nominalnie
zgadza się że w najbliższych dwóch latach będzie niewielki spadek
ale później będzie dużo wieksze wybicie
~Mati
Dlatego ja uciekłem z polandii i już tam nie wrócę. Dom kupiłem w normalnym kraju. W kraju zostali tylko nieliczni uwiązani dożywotnimi kredytami.
~Student
Wiecie dlaczego ceny mieszkań są tak wysokie? Odpowiedź: reglamentacja działalności gospodarczej i zawód pośrednika w obrocie nieruchomościami. Razem przechodzą szkolenia, zadają na nich pytania, zapoznają się z analizą rynku... raczej narzuconą im analizą przez finansjerę, radzą się jeden drugiego, wprowadzają prawie identyczne Wiecie dlaczego ceny mieszkań są tak wysokie? Odpowiedź: reglamentacja działalności gospodarczej i zawód pośrednika w obrocie nieruchomościami. Razem przechodzą szkolenia, zadają na nich pytania, zapoznają się z analizą rynku... raczej narzuconą im analizą przez finansjerę, radzą się jeden drugiego, wprowadzają prawie identyczne prowizje i ceny. W efekcie na mieszkaniach jest bańka, a jak klient się zapyta pośrednika dlaczego tak drogo, to ten odpowie: "takie ceny, pan zobaczy sobie gdzie indziej, wszędzie tyle kosztuje", bo koledzy ustalają tak samo... Na szczęście jest coraz więcej okazji aby w przyzwoitej cenie kupić dobry samochód, dlatego, ze komuna nazywająca siebie prawicą nie wpadła jeszcze na to aby stworzyć zawód "pośrednik w obrocie samochodami".
~Setu
Panie Lonczak, świetny artykuł, zgadza się wszystko z prawdą w 100%. Jutro będzie Hołm broken płakał, że jednak wszystko jest dobre a wysokie ceny też są dobre. JEDNAK WIĘKSZOŚĆ SPOŁECZEŃSTWA JUŻ ROZUMIE, ŻE CENY SĄ O 30% ZA WYSOKIE, a kupno po takiej cenie i wzięcie kredytu prowadzi do ŻYCIOWEJ KATASTROFY!
~Normalny
MASAKRA, jedna trzecia kredytów przewyższa WARTOŚĆ NIERUCHOMOŚCI !!!! Czyli za 4 lata spadków cen będzie to 60% kredytów, MASAKRA.

Banki nieźle wtopiły, oby nie było kryzysu jak w USA czy w GRECJI.

Fajnie problem rozwiązali Węgrzy - pozwolili spłacić kredyty w CHF po kursie w jakim te kredyty były brane - BEZ TEGO
MASAKRA, jedna trzecia kredytów przewyższa WARTOŚĆ NIERUCHOMOŚCI !!!! Czyli za 4 lata spadków cen będzie to 60% kredytów, MASAKRA.

Banki nieźle wtopiły, oby nie było kryzysu jak w USA czy w GRECJI.

Fajnie problem rozwiązali Węgrzy - pozwolili spłacić kredyty w CHF po kursie w jakim te kredyty były brane - BEZ TEGO życie w Polsce będzie baaaaaaaardzo trudne i nieprzyjemne..
~tytek
Nie będzie jak w USA bo tam są prawdziwe kredyty hipoteczne i to banki ponoszą ryzyko zmiany wartości nieruchomości. Jak ktoś nie spłaca to bank przejmuje nieruchomość, a kredytobiorca zostaje czysty. U nas jeżeli po licytacji komorniczej mieszkania (lub gdy bank sprzedaj przez pośrednika - jest to już praktykowane) kredyt nie zostanie Nie będzie jak w USA bo tam są prawdziwe kredyty hipoteczne i to banki ponoszą ryzyko zmiany wartości nieruchomości. Jak ktoś nie spłaca to bank przejmuje nieruchomość, a kredytobiorca zostaje czysty. U nas jeżeli po licytacji komorniczej mieszkania (lub gdy bank sprzedaj przez pośrednika - jest to już praktykowane) kredyt nie zostanie spłacony to kredytobiorca musi jeszcze pokryć różnicę. Czyli zostaje bez mieszkania i z kredytem.

Przykład Węgier to akurat też nie jest najlepszy. Z tego co się orientuję to zamrożenie kursu jest w formie kredytu który i tak będą musieli spłacić. Więc wydłuża się okres spłaty kredytu (oraz zwiększa kwotę kredyt), a zyski banków rosną.
~Antyinflacjonista
Zastanawiam się nad pojęciem „taniejące mieszkania” i przypomina mi się, jak to przed wejściem do UE metr kwadratowy kosztował 3-5tys, a potem ceny szybciutko wzrosły do poziomu 6-8tyś. Czy to, co się dzieje teraz jest zatem „tanieniem”, czy może tylko powrotem do właściwego poziomu? Bo biorąc Zastanawiam się nad pojęciem „taniejące mieszkania” i przypomina mi się, jak to przed wejściem do UE metr kwadratowy kosztował 3-5tys, a potem ceny szybciutko wzrosły do poziomu 6-8tyś. Czy to, co się dzieje teraz jest zatem „tanieniem”, czy może tylko powrotem do właściwego poziomu? Bo biorąc pod uwagę wzrost płac w tym czasie, to wzrost cen z 3000zł na 4500zł/metr byłby akurat uzasadniony – no i właśnie do niego wracamy.
Pozdr.
~M&M
Hehe, ale się uśmiałem. Panie Piotrze z całym szacunkiem, ale "bastionem rozsądku" ??? hehe
~Visioner
ale o tym, że kredytobiorcy CHF pomimo drastycznej zmiany kursu mają nadal niższą ratę kredytu od tych brali w złotówkach to już nie piszecie. dajcie teraz kredyty w CHF na takich samych warunkach jak 3 lata temu to sprzedacie wszystkie zalegające mieszkania w tym kraju.
~OJCIEC KREDYKTOR
A gdzie był ów "BASTION" w 2008r ,jak banki wkęcały dziesiątki tysięcy niemysilących bydlątek w kwadraciki 40 m2, za 500 000tyś, we FRANECZKU po 2PLN ???

Powiązane: Nieruchomości

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki