10 maja, podczas Impact’23 w Poznaniu, zostanie opublikowany raport „Edukacja finansowa w Polsce: analiza stanu umiejętności finansowych i możliwości ich rozwoju”. O rezultatach badań przeprowadzonych przez Evidence Institute i wnioskach, które płyną z nich dla nas na przyszłość opowiedział Ignacy Morawski, ekonomista i szef zespołu SpotData.
Już wkrótce premiera wspólnego raportu SpotDaty i Providenta. Jaki poziom wiedzy finansowej, zwłaszcza u dorosłych Polaków, się z niego wyłania?
Na początku chciałbym podkreślić, że uważam, ten raport za jedną z najlepszych analiz dotyczących edukacji finansowej, które zostały przeprowadzone w Polsce. Udało się go zrealizować dzięki współpracy z fundacją naukową Evidence Institute, która zajmuje się m.in. badaniami w zakresie edukacji i wpływu systemu edukacyjnego na gospodarkę. Dzięki temu nad naszym raportem pracowali naukowcy, którym temat jest bliski, rozumieją dane i znają badania z innych krajów. Dlatego polecam raport jako jedno z ciekawszych i głębszych źródeł wiedzy na temat edukacji finansowej.
Ignacy Morawski, ekonomista i szef zespołu SpotData
O ile sama wiedza jest na poziomie średniej OECD, co oznacza, że dobrze rozumiemy działanie różnych mechanizmów związanych z obrotem pieniędzmi, inwestowaniem, oprocentowaniem kredytów czy inflacją, to gorzej niż mieszkańcy innych krajów rozwiniętych wypadamy, gdy trzeba tę teorię przełożyć na praktykę.
Jeżeli chodzi o stan wiedzy dotyczącej finansów w Polsce, prezentuje się on całkiem nieźle. Polskie dzieci są wyedukowane lepiej niż w innych krajach najbardziej rozwiniętych gospodarczo, a wiedza finansowa dorosłych jest na poziomie średniej dla krajów OECD. Z danych wyraźnie wyłaniają się jednak pewne luki w systemie edukacji finansowej, nad którymi należy pracować, jeżeli chcemy, żeby Polacy w swoich decyzjach finansowych unikali popełniania błędów, takich jak choćby inwestowanie w piramidy finansowe czy korzystanie ze zbyt drogich kredytów na nieokreślone cele. Takie błędy są kosztowne zarówno z perspektywy indywidualnej, jak i społecznej. Nasz raport identyfikuje tego rodzaju braki i podaje rekomendacje, które pomogą je zniwelować.
Czy można powiedzieć, że z zebranych danych wynika, że ryzykowne zachowania finansowe są charakterystyczne dla polskiego społeczeństwa?
Niestety, nie umiem odpowiedzieć na pytanie, czy częstotliwość podejmowania przez Polaków decyzji finansowych obarczonych ryzykiem jest wyższa niż w innych krajach – chociaż ze zgromadzonych danych wynika, że podatność na oszustwa w tym zakresie jest w Polsce mniejsza niż w innych krajach OECD.
Natomiast z raportu wyłania się jeden ciekawy wniosek na temat zachowań finansowych dorosłych Polaków. O ile sama wiedza jest na poziomie średniej OECD, co oznacza, że dobrze rozumiemy działanie różnych mechanizmów związanych z obrotem pieniędzmi, inwestowaniem, oprocentowaniem kredytów czy inflacją, to gorzej niż mieszkańcy innych krajów rozwiniętych wypadamy, gdy trzeba tę teorię przełożyć na praktykę. Uwidacznia to struktura oszczędzania i inwestowania, którą Polska różni się od innych krajów OECD, gdzie świadomość zróżnicowania dostępnych instrumentów finansowych jest zdecydowanie większa. Jeśli spojrzymy na przekrój posiadania przez społeczeństwo różnego rodzaju produktów finansowych, takich jak: kredyt, oszczędności, inwestycje, produkt ubezpieczeniowy, produkt płatniczy, to w Polsce produkty ubezpieczeniowe ma taki sam odsetek osób jak w krajach OECD. Trochę niższy odsetek ludzi korzysta z produktów kredytowych, ale już znacznie niższy odsetek mieszkańców dysponuje produktami inwestycyjnymi. Polacy przywiązani są do tradycyjnych sposobów akumulacji majątku, takich jak gotówka czy depozyt bankowy, z kolei niepewność wzbudzają w nich inwestycje giełdowe. 52 proc. Polaków przyznaje, że dysponuje małą wiedzą na temat zasad funkcjonowania giełdy papierów wartościowych, a ponad 1/4 w ogóle nie dysponuje tego typu wiedzą. Wyzwaniem jest zatem zaangażowanie większej części obywateli w inwestycje, które dają większy zwrot, a przy odpowiedniej dywersyfikacji mogą dać ten zwrot bez wyraźnego ryzyka.
Co ciekawe, z raportu wynika także, że wiedza finansowa i zdolność jej aplikowania na co dzień nie zależy od zasobów majątkowych, ale jest kwestią umiejętnego zdobywania i wykorzystywania informacji praktycznych.
Na co warto zwrócić uwagę, jeśli chodzi o wiedzę jaką posiadają młodsi Polacy?
Raport ukazuje kilka bardzo ciekawych zjawisk. Przede wszystkim zdolność rozumienia finansów wśród dzieci jest w Polsce jedną z najwyższych na tle innych krajów OECD - średni wynik kompetencji finansowych w młodszej grupie wiekowej to 505 pkt., w Polsce jest to 520 pkt, a w Estonii i Finlandii, gdzie wskaźnik jest najwyższy wynosi 540, 550 pkt. Widać, że jesteśmy blisko topu. Jednocześnie można zauważyć wyraźne różnice między Polską, a innymi państwami, pod względem źródeł edukacji finansowej. W Polsce dwukrotnie rzadziej niż w innych krajach OECD dzieci czerpią wiedzę finansową ze szkoły – deklaruje tak zaledwie około 25 proc. badanych. Informacji dostarcza im głównie rodzina, przyjaciele, telewizja, radio i internet. Rodzice są najważniejszym źródłem edukacji finansowej dla dzieci w Polsce – co z jednej strony jest naturalne, ale stwarza też pewne wyzwania. Oznacza bowiem, że jeżeli w jakichś grupach społecznych istnieje problem braku tej wiedzy, to on się momentalnie przenosi z pokolenia na pokolenie, a my jako społeczeństwo nie za bardzo możemy temu zapobiec. Wyzwaniem dla polityki publicznej jest wypracowanie sposobu nie tylko na edukowanie finansowe dorosłych, ale też umiejętności przekazania tej wiedzy przez rodziców swoim dzieciom. Takich programów w Polsce brakuje, szczególnie skierowanych do rodzin uboższych.
W raporcie opisujecie też w jaki sposób możemy tę sytuację poprawić. Na kim powinna spoczywać odpowiedzialność edukacji finansowej Polaków?
W raporcie prezentujemy przegląd dobrych praktyk z bardzo wielu krajów. Pierwszy wniosek, który się nasuwa po ich analizie jest taki, że przede wszystkim powinniśmy mieć w Polsce długoterminową strategię budowania wiedzy finansowej i ewaluacji instrumentów służących edukowaniu obywateli. Strategię angażującą szeroki zasób podmiotów i instytucji. Dobrym przykładem kraju, w którym taki system działa jest Kanada. Po drugie, należy wspierać rodziców w kształceniu finansowym swoich dzieci poprzez dostarczanie im odpowiednich materiałów dydaktycznych. Na pewno warto zwiększać edukacyjny wpływ szkoły - dzieci spędzają w niej dużą część czasu i zdobywają w niej różnorodne informacje, mogą więc czerpać stamtąd także wiedzę finansową. Należałoby tworzyć pewne wystandaryzowane źródła wiedzy np. strony internetowe, do których ludzie, którzy chcą uczyć innych o finansach, mogą się odnosić. Na pewno państwo, czy też instytucje publiczne, powinny poszerzać współpracę z instytucjami pozarządowymi w zakresie kształcenia finansowego. Brakuje nam też w Polsce badań pilotażowych, weryfikujących skuteczność różnych programów.
Znaczenie edukacji finansowej z punktu widzenia pojedynczego człowieka wydaje się oczywiste, ale dlaczego jest ona ważna także z perspektywy makroekonomicznej?
Myślę, że nawet patrząc z indywidualnej perspektywy, nie dla wszystkich jest oczywiste, że wiedza finansowa ma przełożenie na standard życia, a brak odpowiedniej edukacji finansowej niesie ze sobą wysokie koszty i może doprowadzić do ubóstwa. Oczywiście nie jest tak, że osoby lepiej wyedukowane zawsze będą żyły na dużo większym poziomie, niż te, którym wiedzy brakuje, bo na stopę życiową wpływa wiele różnych czynników. Bez wątpienia jednak rozumienie tych aspektów rzeczywistości jest jednym z warunków, które oddziałują na zdolność wiązania końca z końcem. Co ciekawe, jest wiele badań, które pokazują, że brak wiedzy finansowej niesie koszty nie tylko finansowe, ale też psychiczne – dyskomfort, związany z brakiem zrozumienia pewnych podstawowych zjawisk generuje stres.
Natomiast jeśli chodzi o aspekt makroekonomiczny, to niewątpliwie wiedza finansowa przekłada się na rozwój gospodarczy, poprzez fakt, że im bardziej rozsądne i efektywne są decyzje oszczędnościowe, inwestycyjne i kredytowe obywateli, tym większa i szybsza jest akumulacja kapitału, a tym samym wzrost gospodarczy.
Wyobraźmy sobie na przykład, że mieszkańcy Polski zaczynają nagle wszystkie swoje oszczędności lokować tylko w złoto. W takiej sytuacji firmom byłoby ciężko pozyskać finansowanie inwestycji i powiększać majątek produkcyjny, a państwu trudniej byłoby rozwijać gospodarkę.
Wybory inwestycyjne przedsiębiorstw, które przekładają się na akumulację kapitału, wiedzy, technologii - i tym samym na wzrost gospodarczy - są powiązane z decyzjami oszczędnościowymi gospodarstw domowych. To powiązanie nie jest oczywiście bezpośrednie, ono przechodzi przez wiele skomplikowanych kanałów systemu finansowego, ale bez wątpienia istnieje.
POZNAJ CAŁY RAPORT
Wszystkich czytelników zapraszamy 10 maja do odwiedzenia strony https://edukacjafinansowawpolsce.pl/, gdzie będzie dostępna pełna treść raportu. Warto sprawdzić w których obszarach nasza wiedza jest niewystarczająca i wyciągnąć wnioski, które pozwolą skutecznie ją budować u siebie i u swoich dzieci.























































