Ostatnia dekada przyniosła inwestycyjny boom na złoto u naszych zachodnich sąsiadów. Tylko w 2016 roku Niemcy wymienili 6 mld euro na królewski metal, chroniąc swoje oszczędności przed ekspansywną polityką Europejskiego Banku Centralnego.


Raport na temat największego europejskiego rynku złota opublikowała Światowa Rada Złota. Przed 2008 rokiem niemiecki rynek złota był relatywnie niewielki. W latach 1995-2007 Niemcy średniorocznie kupowali skromne 17 ton, a w roku 2000 zaobserwowano nawet silną deinwestycję. Wszystko zmieniło się w roku 2008. Eskalacja kryzysu finansowego zbiegła się w czasie z uruchomieniem pierwszych funduszy ETF pozwalających w łatwy, tani i szybki sposób zamienić papierowy pieniądz na papierowy ekwiwalent złota.
W efekcie już w 2009 roku Niemcy stały się jednym z największych rynków na świecie, dominując wszystkie pozostałe kraje europejskie poza Szwajcarią i rok w rok kupując ponad sto ton złota. Kolejna rewolucja zaszła w ubiegłym roku. Przed 2016 niemiecki inwestor kupował przede wszystkim złoto fizyczne w postaci sztabek i monet. Ale w zeszłym roku eksplodowała moda na inwestycje w fundusze inwestujące w złoto (ETC/ETF), co można wiązać z rozpowszechnieniem się ujemnych rentowności niemieckich obligacji skarbowych. Aktywa niemieckich złotych funduszy na koniec III kw. 2017 roku sięgnęły rekordowych 252,1 ton, przy bieżącym kursie wartych 9,8 mld euro.
Dlaczego Niemcy kupują złoto?
Eksplozja niemieckiego popytu na złoto nieprzypadkowo zbiegła się w czasie z upadkiem amerykańskich banków inwestycyjnych (Bear Stearns, Lehman Brothers, Merryll Lynch – ten ostatni został w awaryjnym trybie przejęty przez Bank of America). Padały także banki w Europie – kilka dużych grup finansowych istnieje dziś tylko dlatego, że dostały wsparcie z publicznych pieniędzy. Nagle pojawiła się obawa, że oszczędności ulokowane w bankach nie są tak do końca bezpieczne.
Wbrew zapewnieniom polityków, bankierów i większości ekonomistów bailouty banków przeprowadzone w latach 2008-10 nie naprawiły europejskiego sektora bankowego. Aby utrzymać go przy życiu, EBC ściął stopy procentowe do zera (a stopę depozytową nawet poniżej zera) i rozpoczął nadzwyczajne działania zasilające system finansowy w świeżą gotówkę (SMP, LTRO, TLTRO i wreszcie QE). Gdyby nie wsparcie niemieckich i francuskich podatników, niewypłacalność musiałyby ogłosić Grecja, Irlandia, Portugalia a być może także Hiszpania. „Antykryzysowe” działania EBC rujnowały oszczędzających i przyczyniały się do osłabienia euro wobec pozostałych głównych walut.
Przeczytaj także
Niemcy po II wojnie światowej byli przywiązani do idei mocnej waluty, niebezzasadnie wiążąc siłę marki niemieckiej z powojennym sukcesem gospodarczym. Stąd też desperackie działania EBC pod wodzą Mario Draghiego w Niemczech wzbudzają lęk przed powrotem inflacji lub wręcz hiperinflacji, która zrujnowała naszych zachodnich sąsiadów dwukrotnie w XX wieku. Zresztą, jaki jest sens utrzymywania bankowego depozytu płacącego zero procent odsetek i w dodatku obciążonego ryzykiem upadku banku? A jaki sens ma trzymanie niemieckich obligacji skarbowych o ujemnej rentowności? Tak oto podstawową alternatywą obok nieruchomości stało się złoto.
Świt złotych ETF-ów
Niemcy mają długą tradycję detalicznego rynku złota inwestycyjnego. Do początku XXI wieku złote sztabki i monety można było nabyć w wielu bankowych oddziałach. Ale pod koniec wieloletniej bessy na rynku złota część niemieckich banków wycofała się z tego biznesu. Ich miejsce zaczęły zajmować prywatni dilerzy, jak na przykład znana dziś ale uruchomiona dopiero w roku 2003 sieć ProAurum. Źródła branżowe mówią o istnieniu 100-150 niebankowych sprzedawców złota na terenie RFN. Dostęp do złota ułatwiła też rewolucja internetowa – dziś standardem jest opcja zakupu online.
W XXI wieku drugim źródłem zaopatrzenia w złoto stały się fundusze ETF. Pierwsze jednostki ETF-ów inwestujących w złoto zadebiutowały na giełdzie we Frankfurcie dopiero w 2007 roku – kilka lat później niż w Nowym Jorku. Dzięki temu każdy niemiecki inwestor mógł w prosty, elastyczny i tani sposób zająć pozycję w złocie przy pomocy standardowego rachunku maklerskiego. Co więcej, niektóre ETF-y umożliwiają rozliczenie kontraktu poprzez fizyczną dostawę złota. Taka opcja buduje zaufanie do całej konstrukcji „papierowego” ETF-a.
Do inwestowania w „złote” ETF-y zachęca także specyficzna ulga podatkowa. Inwestycje w Xetra-Gold zwolnione są z podatku od zysków kapitałowych, jeśli tylko pozycja była utrzymywana przez co najmniej 12 miesięcy. W ten sposób niemiecki rząd zrównał opodatkowanie inwestycji przez ETF z inwestycją w fizyczny metal. Warunkiem uzyskania ulgi jest jednak zainwestowanie w fundusz, który stosuje replikację fizyczną i umożliwia umorzenie jednostek poprzez dostawę fizycznego metalu.
Co wybiera niemiecki inwestor
W 2016 roku firma badawcza Kantar przeprowadziła badanie na próbie ponad dwóch tysięcy niemieckich inwestorów. Aż 59 proc. respondentów zgodziło się ze stwierdzeniem, że „w długiej perspektywie złoto nigdy nie traci swojej wartości”. 42 proc. przepytanych inwestorów podpisało się pod zdaniem, że „ufam złotu bardziej niż walutom innych krajów”. 57 proc. ankietowanych za powód posiadania złota podało chęć ochrony majątku. 28 proc. wskazało na wysokie stopy zwrotu osiągane w długim terminie. To tłumaczy, dlaczego ilość kupowanego złota przypadającego na jednego Niemca jest ponad dwukrotnie większa niż w przypadku Chińczyka czy Amerykanina.
Ponadto popularność złota jako inwestycji rośnie wraz z osiąganym dochodem. W grupie inwestorów o niskich dochodach w ciągu ostatnich 12 miesięcy w żółty metal zainwestowało 16 proc. ankietowanych. W grupie osiągających średnie dochody było ich 23 proc., a wśród najlepiej zarabiających już 27 proc. Jeszcze mocniej wraz z dochodem wzrasta popularność inwestowania w akcje: od 15 proc. wśród inwestorów o najniższych zarobkach do 47 proc. wśród najbogatszych. Wart odnotowania jest też fakt, że wśród inwestujących w złoto bardziej niż w przypadku innych aktywów dominują mężczyźni, którzy stanowią 70 proc. inwestujących w królewski metal (ale nie pytano tu o złotą biżuterię).
Autorzy raportu Światowej Rady Złota zwracają uwagę, że niemieckiemu boomowi na złoto inwestycyjne towarzyszy bardzo dobra sytuacja gospodarcza. Stopa bezrobocia spadła do najniższego poziomu od zjednoczenia Niemiec i problemem stał się brak rąk do pracy, a nie brak pracy. Wzrost wynagrodzeń sięga ok. 4,4 proc. przy wieloletniej średniej na poziomie 2,6 proc. Gospodarka Niemiec rośnie w stabilnym tempie zbliżonym do 2 proc. rocznie. Na giełdzie trwa hossa, a DAX ustanawia historyczne rekordy. Wśród Niemców dominuje optymistyczne nastawienie względem przyszłości i to w skali niespotykanej od przynajmniej 32 lat.
A jednak Niemcy masowo kupują złoto dość powszechnie uważane za dobrą inwestycję na ciężkie czasy. Aż strach pomyśleć, co się zacznie dziać, gdy Niemcy zaczną się bać o swoją finansową przyszłość. Z drugiej strony popyt na złoto zapewnie stopnieje, gdy (jeśli?) Europejski Bank Centralny zacznie wreszcie prowadzić normalną politykę pieniężną, porzucając szaleństwa QE i ujemnych stóp procentowych. Jednakże na to w najbliższym czasie się nie zanosi.




























































