Przywódcy ukraińskiej opozycji zostają na Majdanie. Fiaskiem zakończyły się nocne rozmowy z prezydentem, w trakcie których opozycja domagała się wstrzymania ataku milicji na przeciwników władz.
Stoimy na progu bardzo dramatycznych wydarzeń - ostrzega Arsenij Jaceniuk z partii Batkiwszczyna. Zapewnia, że opozycja nie opuści demonstrujących na Majdanie. "Będziemy razem z ludźmi. Nie mamy broni. Ci ludzie mają prawo tu stać. Nie ogłoszono zawieszenia broni, a władza nawet nie ma takiego zamiaru " - mówi Arsenij Jaceniuk.
Prezydent oskarża tymczasem opozycję o próbę przejęcia władzy. W oświadczeniu opublikowanym na stronie internetowej Wiktor Janukowycz wzywa protestujących na ulicach, by odcięli się od - jak to określa - "radykałów, których działania doprowadziły do rozlewu krwi". Prezydent zagroził, że jeśli opozycjoniści nie zerwą z radykałami, to "rozmowy z nią będą wyglądały zupełnie inaczej". Nie sprecyzował jednak, co ma na myśli.
ReklamaZobacz także
Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Paweł Buszko/Kijów/dabr























































