Ukraina musi wprowadzać system “inteligentnej mobilizacji” z uwzględnieniem postępu naukowo-technicznego - powiedział w czwartek ambasador Ukrainy w Wielkiej Brytanii, generał Wałerij Załużny podczas warszawskiej konferencji Defence24 Days.


Według byłego naczelnego dowódcy Sił Zbrojnych Ukrainy, który zabrał głos podczas jednego z paneli, demobilizacja w Ukrainie jest możliwa, ale jedynie jako wynik podjętych działań, a nie cel sam w sobie.
Załużny dodał, że pojawienie się systemów bezzałogowych doprowadziło do „impasu”, w którym stare metody prowadzenia wojny przestały działać w realizacji zadań strategicznych.
- Dopóki dowódca sił zbrojnych nie zrozumie, że współczesna wojna to wojna dronów, że artyleria nie jest już bogiem wojny, a czołgi należą do przeszłości, podobnie jak konie i szable, armia będzie nadal ponosić ogromne straty w ludziach, a wojna będzie trwała tak długo, jak długo wystarczy ludzi do tradycyjnej mobilizacji - oświadczył ambasador, który jest uważany za potencjalnego rywala prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego w ewentualnych wyborach szefa państwa.
Według Załużnego duże straty wśród żołnierzy są jedną z przyczyn konieczności przeglądu systemu mobilizacji w Ukrainie. Kolejnym powodem jest narastające „zmęczenie wojną” wśród ludności cywilnej, co przekłada się na niską motywację do służby i walki wśród wielu zmobilizowanych.
Zdaniem ambasadora Rosja wychodzi z tej sytuacji poprzez wykorzystywanie ogromnej liczby ludzi na froncie, co zmusza Ukrainę do podobnej reakcji, ale kosztem bardzo dużych strat.

Jak miałaby wyglądać mobilizacja po nowemu?
- To wszystko wskazuje na potrzebę wprowadzenia tak zwanej inteligentnej mobilizacji z uwzględnieniem rozwoju naukowo-technicznego i konieczności prowadzenia długotrwałej wojny na całym terytorium państwa w warunkach oczywistego kryzysu demograficznego — dodał Załużny, wymieniając trzy modele „inteligentnej mobilizacji”.
Pierwszy zakładałby finansowe motywowanie ochotników oraz przekazanie części obowiązków prywatnym firmom wojskowym.
Drugi model oznaczałby ogólnokrajową mobilizację z jasno określonym czasem służby wojskowej i rotacji. Obecnie służba wojskowa po mobilizacji trwa tak długo, jak obowiązuje stan wojenny, który jest przedłużany co kilka miesięcy.
- Najbardziej kontrowersyjną kwestią w tym przypadku jest właśnie limit wiekowy, w ramach którego pierwszeństwo przyznaje się młodszym i bardziej wykwalifikowanym kandydatom — dodał.
Trzeci model, według Załużnego, miałby charakter tymczasowy. - Jest to częściowe przekazanie odrębnych funkcji firmom prywatnym i kontynuacja ulepszania obecnego systemu poprzez otwarty dialog ze społeczeństwem, a zwłaszcza z młodzieżą — zaznaczył. Dodał przy tym, że takie rozmowy obejmowałyby m.in. jasno określone terminy służby wojskowej.
Jak podkreślił generał, jakiekolwiek zmiany będą niemożliwe bez gruntownej reformy sił zbrojnych, systemu przygotowania rezerwistów oraz kompleksu wojskowo-przemysłowego. - Potrzebna jest absolutnie nowa, inteligentna doktryna — dodał.
Generał Załużny dowodził Siłami Zbrojnymi Ukrainy w latach 2021-2024. Jego następcą na tym stanowisku jest generał Ołeksandr Syrski.
Yana Bzot (PAP)
yb/ ap/
































































