Pojawiające się w ostatnich latach nowe tendencje w inwestowaniu, wynikające zarówno z innowacji technologicznych, jak i ze zmian w zasadach funkcjonowania rynków, mogą być przełomowe, ale na razie są źródłem dodatkowych zagrożeń i ryzyka.
Od kilku lat można zaobserwować pojawianie się coraz większej liczby innowacji w świecie finansów, w tym także w sferze inwestowania. Wynika to z trzech głównych tendencji. Pierwszą jest cyfryzacja rosnącej liczby procesów oraz związane z tym pojawianie się fintechów, czyli firm spoza systemu bankowego, oferujących różnego rodzaju usługi finansowe lub ułatwiających korzystanie z nich. Drugą jest pojawienie się nowych technologii, np. blockchain, mogących w istotny sposób wpłynąć na dokonywanie transakcji i ich ewidencjonowanie. Nie należy także zapominać o coraz szerszym wykorzystywaniu mediów społecznościowych i platform mobilnych w sferze finansów oraz inwestycji.
Wiele z tych zmian może mieć poważne konsekwencje nie tylko ilościowe (np. w postaci usprawnienia i przyspieszenia różnych procesów), ale także jakościowe, mogące znacząco zmienić m.in. zasady funkcjonowania giełd czy nawet rynków finansowych – w tym transfer kapitału od inwestorów do podmiotów poszukujących finansowania.
Szanse i zagrożenia
Każda nowa technologia oraz związane z nią zastosowania, w tym dotyczące nowych możliwości inwestycyjnych, wiążą się zarówno z szansami, jak i zagrożeniami. Obecnie wydaje się, że zdecydowanie przeważają zagrożenia, które są najbardziej widoczne w odniesieniu do zyskujących na popularności kryptowalut oraz różnych form crowfundingu, czyli inwestowania społecznościowego.
Zobacz także
W przypadku kryptowalut, w tym najbardziej znanego przedstawiciela tej grupy, czyli bitcoina, zagrożenia wynikają w szczególności z ich wiarygodności – czemu dodatkowo nie sprzyja ich mnogość – ponad trzy tysiące. Jeśli miałyby one pełnić funkcję quasi-pieniądza, czyli środka płatniczego służącego rozliczaniu transakcji wymiany dóbr i usług, tak duża ich liczba nie ma żadnego racjonalnego uzasadnienia. Ponadto zaprzecza to idei powszechnie akceptowalnej waluty, jeżeli uznano by, że kryptowaluta jest umowną, przyjętą przez ogół jej użytkowników i akceptowaną cyfrową reprezentacją wartości.
Popularność bitcoina wynika z tego, że z czasem zaczął być akceptowany jako środek płatniczy przez rosnącą liczbę sprzedawców towarów i usług, choć daleko jeszcze do powszechności jego wykorzystania. Co więcej, z czasem ujawnia się coraz więcej wad i ograniczeń dla jego zastosowania natury zarówno technicznej, jak i organizacyjnej. Zwiększają się czas i koszty rozliczeń, a więc cechy, które miały stanowić o przewadze tej kryptowaluty. Inny problem wiąże się ze znacznymi, nawet kilkusetprocentowymi, zmianami wartości bitcoina w stosunkowo krótkim czasie. To dyskwalifikuje bitcoina jako walutę, a jako przedmiot inwestycji czyni go instrumentem wysoce spekulacyjnym i obarczonym bardzo dużym ryzykiem.
Czynników ryzyka w przypadku kryptowalut jest znacznie więcej – są nimi także zagrożenia zupełnie prozaiczne, takie jak możliwość kradzieży i oszustwa. Jednym z najnowszych przykładów jest ogłoszenie upadłości najstarszej w Polsce giełdy kryptowalut, w wyniku czego poszkodowanych zostało kilka tysięcy osób, a ich straty są szacowane na 60-100 mln zł. Bitcoiny zniknęły z kont klientów tej giełdy, a mechanizm przestępstwa ma wyjaśnić śledztwo prowadzone przez prokuraturę. W innych krajach również nie brakowało przypadków, w których pieniądze klientów giełd były defraudowane lub padały łupem ataków hakerskich. Należy przy tym zauważyć, że tego typu ryzyko nie istnieje w przypadku giełd tradycyjnych, głównie ze względu na istnienie precyzyjnych regulacji i ścisły nadzór oraz odpowiednią organizację działalności, m.in. rozdzielenie funkcji dokonywania transakcji instrumentami finansowymi od ich rozliczeń i ewidencji.
Zagrożenia wynikające z braku odpowiednich regulacji nad rynkiem kryptowalut skłaniają rządy wielu krajów do opracowania zasad jego działania i poddania go nadzorowi. Warto zauważyć, że Komisja Nadzoru Finansowego już wcześniej wpisała na listę ostrzeżeń publicznych inną polską giełdę kryptowalut, a wspólnie z Narodowym Bankiem Polskim utworzyła specjalną stronę internetową www.uwazajnakryptowaluty.pl mającą na celu uświadomienie rodzajów ryzyka i niebezpieczeństw wiążących się z tego typu instrumentami.
Crowdfunding, czyli zbiórka kapitału przez media społecznościowe
Inną formą innowacji inwestycyjnej, zyskującą popularność wśród części inwestorów, jest crowdfunding, czyli angażowanie pieniędzy w zbiórki prowadzone poprzez media społecznościowe, a coraz częściej także przez wyspecjalizowane platformy. Celem jest finansowanie podmiotów poszukujących kapitału potrzebnego do realizacji różnego rodzaju inicjatyw i przedsięwzięć, w tym także komercyjnych.
Crowdfunding przybiera różne formy i dość trudno poddaje się tradycyjnym klasyfikacjom, typowym dla instrumentów finansowych. W niektórych przypadkach można mówić o zwykłych zbiórkach pieniędzy, w innych występują pewne analogie do kryptowalut, w jeszcze innych istnieje bardzo duża zbieżność z rynkiem instrumentów udziałowych lub pożyczkowych, a więc akcji i obligacji.
Procedura pozyskiwania kapitału sprowadza się do przeprowadzenia Initial Coin Offering (ICO), czyli pierwotnej emisji kryptowaluty lub tokena, uprawniających w zamian za udostępniony kapitał do określonych świadczeń ze strony emitenta. W procesie ICO często używane są klasyczne kryptowaluty, takie jak bitcoin czy ethereum.
Tokeny dzielą się na dające prawa użytkowe oraz udziałowe. Nabywca tokena może go użyć do zakupu produktu lub skorzystania z usługi oferowanej przez podmiot, który określonego rodzaju token wyemitował. W tym sensie jest to instrument podobny do kryptowaluty, która jest akceptowana tylko przez podmiot, który się do tego zobowiązał w ściśle określony sposób. Tokeny udziałowe dają najczęściej ich posiadaczom prawo do udziału w zyskach podmiotu, który jest ich emitentem. Czasem także wiążą się z prawem głosu w określonych kwestiach dotyczących działalności emitenta, co czyni je instrumentami przypominającymi akcje.
Obserwować z dużą ostrożnością
W przypadku ICO i tokenów występuje podwójne ryzyko. Z jednej strony jest ono związane z podmiotami organizującymi zbiórki pieniędzy, które nie podlegają regulacjom ani nadzorowi finansowemu, a z drugiej – z ryzykiem związanym z powodzeniem biznesowym samego przedsięwzięcia, na którego finansowanie mają być przeznaczone zbierane fundusze. Zazwyczaj zbiórki dotyczą finansowania ryzykownych pomysłów i projektów znajdujących się w bardzo wstępnej fazie realizacji, zwłaszcza start-upów. Zarówno na etapie zbierania funduszy (ICO), jak i ich wykorzystania przez podmioty będące ich beneficjentami inwestor jest narażony nie tylko na zwykłe ryzyko biznesowe, lecz także łatwo może paść ofiarą oszustwa. Według raportu firmy doradczej Ernst & Young spośród firm, które w 2018 r. przeprowadziły ICO, aż 86 proc. przyniosło straty.
Warto obserwować zachodzące na rynkach finansowych zmiany związane z innowacjami technologicznymi, jak również pojawiające się instrumenty oraz możliwości inwestycyjne, jednak należy podchodzić nad wyraz ostrożnie do decyzji o angażowaniu w nie kapitału. W szczególności z dużą rezerwą należy się poruszać w tych obszarach, które nie są objęte regulacjami ani nadzorem lub podlegają jurysdykcji innych, często egzotycznych krajów, mogących stosować liberalne zasady w zakresie licencjonowania i kontroli.
Projekt realizowany z Narodowym Bankiem Polskim w ramach programu edukacji ekonomicznej.





















































