Zdobywając mistrzostwo świata siatkarze nie tylko zapisali się złotymi zgłoskami w historii polskiego sportu. Dodatkiem do najważniejszego medalu w karierze będą premie finansowe.



Póki co, wysokość nagród za pierwsze miejsce owiana jest tajemnicą. Prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej Mirosław Przedpełski zadeklarował jedynie, że premie będą wyższe niż w 2006 r., kiedy za zdobyte w Japonii srebro siatkarze otrzymali do podziału 3 mln zł. W kwocie tej partycypowali także członkowie sztabu szkoleniowego, technicznego i medycznego, a sposób podziału ustalany jest wewnątrz drużyny.
Premie finansowe świeżo upieczonym mistrzom świata wypłaci także światowa federacja siatkówki FIVB. 150 000 dolarów to przy obecnym kursie równowartość ok. 487 500 zł. Nagrody za drugie i trzecie miejsce to odpowiednio 100 000 i 50 000 dolarów.
Na dodatkowe nagrody liczyć mogą dwaj polscy zawodnicy wyróżnieni indywidualnie. Drugi najlepszy blokujący – Karol Kłos – otrzyma 10 000 dolarów (32,5 tys. zł), a najlepszy atakujący i zarazem najbardziej wartościowy zawodnik całego turnieju zainkasuje dodatkowe 40 000 dolarów (130 tys. zł).
Wysokość dalszych premii zależy od kontraktów, jakie PZPS podpisał ze sponsorami. W grę wchodzić mogą również milionowe sumy podobne do tych, jakie oferuje sam związek. O konkrety zapytaliśmy przedstawicieli Orlenu i Plusa – czekamy na ich odpowiedzi.
Reklama szansą na awans
Złoty medal mistrzostw świata otwiera przed polskimi siatkarzami perspektywę zarobków w reklamach. Nazwiska i twarze, które zna (lub już niebawem pozna) cała Polska mają wymierną wartość na rynku medialnym. Członkowie mistrzowskiego składu są o tyle atrakcyjni, że większość z nich do tej pory nie pojawiała się w spotach – najbardziej doświadczeni w ekipie Paweł Zagumny i Michał Winiarski wystąpili w materiałach sponsorów (Orlenu i PGE), a Mariusz Wlazły związany był z firmą Röben. Co ciekawe, w ekipie Stefana Antigi zabrakło dwóch najbardziej „eksploatowanych” reklamowo siatkarzy – Bartosza Kurka (Monte) oraz Zbigniewa Bartmana (Okocim).
Kontrakty reklamowe mogą być dla siatkarzy jedynym sposobem na awans w nieubłaganie sztywnej hierarchii zarobków polskich sportowców. Michała Winiarskiego, najlepiej zarabiającego członka mistrzowskiej kadry (wg zestawienia „Super Expressu” 1,5 mln zł w 2013 r. za grę w rosyjskim klubie Fakieł Nowy Urengoj) dzielą lata świetlne od Roberta Lewandowskiego (11 mln euro rocznie w Bayernie Monachium) czy Marcina Gortata (gwarantowany 5-letni kontrakt z Washington Wizards opiewający na 60 mln dolarów).
Emerytur nie będzie
Triumf w mistrzostwach świata nie uprawnia polskich siatkarzy do świadczeń emerytalnych. Na takie nasi zawodnicy zapracować będą mogli sobie za dwa lata w Rio de Janeiro, gdyż specjalne świadczenia przysługują tylko medalistom igrzysk olimpijskich. W tym roku wysokość „emerytury olimpijskiej”, którą zagwarantował sobie Kamil Stoch, wynosiła 2483,77 zł.
Siatkarze nie otrzymają także dodatków emerytalnych nawet, jeżeli prezydent Bronisław Komorowski odznaczy ich najwyższymi możliwymi orderami. Praktyka ta nazywana w PRL przyznawaniem „orderów chlebowych” została zniesiona w 1999 r.
/mz



























































