REKLAMA
PIT 2023

Gra o NBP

Maciej Kalwasiński2015-07-29 06:00analityk Bankier.pl
publikacja
2015-07-29 06:00

Manifest niezadowolenia milionów Polaków nie tylko wstrząsnął polską sceną polityczną, ale dotarł również do Narodowego Banku Polskiego. Kopernikański przewrót wspierają główne partie polityczne, a przykład stanowią inne banki centralne. Najbliższy rok może przynieść fundamentalną zmianę w działaniach NBP - a co za tym idzie - całej polskiej gospodarce.

Gra o NBP
Gra o NBP
/ Flickr/Wicker Paradise

Za sprawą przedwyborczego wzmożenia wspieranego oczekiwaniami niezadowolonych Polaków, problemów Grecji i stanowczych wypowiedzi prezesa NBP Marka Belki wraca dyskusja na temat roli Narodowego Banku Polskiego w kształtowaniu polskiej polityki gospodarczej.

Ustawa o NBP zaznacza, że "Podstawowym celem działalności NBP jest utrzymanie stabilnego poziomu cen, przy jednoczesnym wspieraniu polityki gospodarczej Rządu, o ile nie ogranicza to podstawowego celu NBP." Od roku za sprawą niskich cen surowców mamy jednak do czynienia z deflacją, a celu inflacyjnego w wysokości 2,5% nie widać nawet na horyzoncie.

Coraz częściej pojawiają się wątpliwości, czy nie nadszedł czas, by odejść od polityki celu inflacyjnego. Od 2004 cel inflacyjny wynosi 2,5 proc. z możliwością odchylenia do 1 punktu procentowego w górę lub w dół. W czerwcu mówiła o tym członkini RPP Elżbieta Chojna-Duch: "Nowa RPP stanie przed pytaniem, czy polityka celu inflacyjnego ma sens w obliczu długookresowych tendencji w gospodarce światowej i polskiej." Inny członek Rady, Andrzej Kaźmierczak, podkreślał, że "na politykę pieniężną nie można patrzeć wyłącznie przez pryzmat celu inflacyjnego".

fot. / / Bankier.pl

Polacy nie boją się inflacji, ale bezrobocia i niskich zarobków. Dlatego zwiększa się nacisk na NBP, by aktywnie zaangażował się we wspieranie wzrostu PKB, który ma się przełożyć na zwiększenie zamożności przeciętnego Kowalskiego.

O tej kwestii wspomina w ostatnim wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" prezes Marek Belka. Główny strażnik stabilności finansów państwa nawołuje do reformy rynku pracy i piętnuje "uprawiany od 25 lat wyczynowy kapitalizm". Szefowie banków centralnych na całym świecie coraz chętniej wychodzą z gabinetów i komentują aktualne wydarzenia. Korzystając ze swojej pozycji dodającej im ekonomicznego autorytetu, są w zależności od potrzeb suflerami rządu lub ostatnią linią oporu, od której odbijają się populiści. Kolejny szef NBP będzie mógł prawdopodobnie pójść krok dalej, bo największe partie chcą dać Bankowi szersze kompetencje.

Gra o NBP
Źródło: Flickr/Wicker Paradise

NBP dostanie "finansową bazookę"?

PiS, ustami europosła Kuźmiuka, proponuje m.in. by NBP był bardziej aktywny w zapewnianiu płynności bankom komercyjnych, a te z kolei kierowały tę płynność do małych i średnich przedsiębiorstw - wzorem mają być uruchomiane przez EBC programy LTRO i luzowania ilościowego (QE). Rząd Platformy Obywatelski przyjął nowelizację Ustawy o NBP, która umożliwi bankowi centralnemu kupno i sprzedaż dłużnych papierów wartościowych poza operacjami otwartego rynku. Sejm nie zdąży przyjąć zmian w tej kadencji, ale w przypadku sukcesu wyborczego PO zrobi to w kolejnej.

Tłumacząc te postulaty na język polski, NBP będzie miał otwartą ścieżkę do "drukowania" pieniędzy, by finansować deficyt budżetowy i wspierać rząd w realizacji celów populistycznych. Istnieje zagrożenie, że słaby i upolityczniony bank centralny może nieodpowiedzialnie korzystać z tych narzędzi i w efekcie doprowadzić do destabilizacji rynku.

Główne światowe banki centralne od kilku lat stosują tego typu nieortodoksyjne narzędzia polityki pieniężnej. W niektórych przypadkach udaje się pobudzić wzrost PKB, w innych nie. Gwarancji skuteczności nie ma, a konsekwencje mogą być bardzo poważne - na czele z powstaniem baniek spekulacyjnych, których pęknięcie jest zawsze bardzo bolesne.

Amerykańska Rezerwa Federalna, Europejski Bank Centralny, Bank Anglii, Japoński Bank Centralny i Ludowy Bank Chin bezkompromisowo ingerują w gospodarkę w celu pobudzenia wzrostu. Ujemne stopy procentowe, luzowanie ilościowe, skupowanie akcji na giełdzie czy wspieranie akcji kredytowej skierowanej do określonych branż to chleb powszedni największych kreatorów pieniądza na świecie.

Być może nadszedł czas, by i NBP mógł w sytuacji kryzysowej posłużyć się tego typu narzędziami?  -Proponowana zmiana w ustawie o NBP jest potrzebna, bo doświadczenia z kryzysu finansowego i stagnacji gospodarczej na świecie pokazują, że bywają okoliczności, w których nie wystarczą zwykłe instrumenty banków centralnych - uważa minister finansów Mateusz Szczurek.

Niestety przedstawiciele różnych szkół ekonomicznych rzadko potrafią dojść do porozumienia w kwestii potrzeby użycia "finansowej bazooki". Decyzję podejmują ekonomiści powoływani do banków centralnych przez określone frakcje polityczne i niestety nierzadko realizują potrzeby głównie tych frakcji. Co gorsza, zdarza się, że najważniejsze stanowiska obejmują osoby niezbyt kompetentne.

Czytaj dalej: NBP silny siłą prezesa

NBP silny siłą prezesa

W Polsce prezes jest powoływany przez Sejm na wniosek Prezydenta RP. W naszej krótkiej dwudziestopięcioletniej historii wolności mieliśmy czterech prezesów NBP, którzy zajmowali fotel przez kilka lat: Hannę Gronkiewicz-Waltz, Leszka Balcerowicza, Sławomira Skrzypka i Marka Belkę.

fot. Marek Wiśniewski / / Puls Biznesu

Obecna prezydent Warszawy została powołana na stanowisko za sprawą stanowczego poparcia Lecha Wałęsy. Zdaniem przeciwników nie miała odpowiedniego doświadczenia i kompetencji. Podobnie sytuacja wyglądała w przypadku Sławomira Skrzypka powołanego przez Lecha Kaczyńskiego. O ile Gronkiewicz-Waltz posiadała tytuł doktora nauk prawnych, to Skrzypek nie wyróżniał się w żaden sposób.

Z kolei Balcerowicz i Belka w momencie powołania mogli się już pochwalić sukcesami i doświadczeniem. Pierwszy był twórcą polskiej transformacji, drugi pracował m.in. w ONZ i Banku Światowym. Obaj zasiadali w pierwszych łamach rządowych - Balcerowicz był wicepremierem i ministrem finansów, a Belka premierem polskiego rządu.

Rządowe doświadczenie, wiedza ekonomiczna i siła charakteru pozwalały prezesom Balcerowiczowi i Belce zachować niezależność NBP. Pierwszy nie pozwolił na rozwiązanie części rezerwy rewaluacyjnej i finansowanie deficytu budżetowego przez bank centralny. Za kadencji drugiego Polsce udało się przejść suchą stopą przez globalny kryzys finansowy. Belka posunął się nawet tak daleko, że w prywatnych rozmowach naciskał na zmianę ministra finansów Jacka Rostowskiego, do czego w końcu doszło. Obaj nie krępują się pouczać polityków i stanowczo krytykować ich propozycji, a nawet przedstawiają własne recepty na bieżące bolączki polskiej gospodarki.

Idzie nowe

W przyszłym roku kończy się sześcioletnia kadencja prezesa Belki (czerwiec) i 8 z 9 członków RPP (styczeń i luty). Prezydent elekt Andrzej Duda nie ujawnił jeszcze swojego kandydata na szefa NBP. Pozostanie Belki na stanowisku jest bardzo mało prawdopodobne.

Media szukają nowego prezesa NBP i członków Rady wśród parlamentarzystów PiS (Jerzy Żyżyński, Gabriela Masłowska), byłych doradców Lecha Kaczyńskiego (Ryszard Bugaj) i Sławomira Skrzypka (Cezary Mech) czy osób związanych ze SKOK-ami (Janusz Szewczak). Krótką listę dopełniają ekonomiści z pokolenia Andrzeja Dudy - Stanisław Kluza i Krzysztof Rybiński. Postacią związaną zarówno ze światem finansów, jak i Prawem i Sprawiedliwością, jest też oczywiście Grzegorz Bierecki, jednak jego kandydatura byłaby bardzo kontrowersyjna.

Nowy układ sił w Radzie będzie zależał od konfiguracji politycznej po jesiennych wyborach parlamentarnych. Wyborcze sondaże wskazują, że będą to również kandydaci PiS-u, czyli partii stawiającej na aktywną rolę państwa w gospodarce i przychylnej łagodnej polityce monetarnej. Gołębie mogą więc przejąć dominującą rolę w RPP, gdzie po 3 członków mianuje prezydent, Sejm i Senat.

Nowa Rada prawdopodobnie nie będzie bała się wspierać ekspansywnej polityki gospodarczej rządu. Szczególnie, że tak działa dziś większość najważniejszych gospodarek świata. Wysokiej inflacji nie widać na horyzoncie, a wzrost PKB nie nadąża za rosnącymi aspiracjami obywateli. Tani pieniądz to tani kredyt. Tani kredyt to zadowolony kredytobiorca. I o to jest dużo łatwiej niż o zwiększenie zarobków Polaków, które marzy się prezesowi Belce.

Źródło:
Tematy
Kredyt hipoteczny własny kąt 0% prowizji (RRSO: 9,83%)

Kredyt hipoteczny własny kąt 0% prowizji (RRSO: 9,83%)

Komentarze (77)

dodaj komentarz
~Aja
Szef NBP Marek Belka kłamie. Niedawno mówił ,że kredyty denominowane do franka szwajcarskiego to tykająca bomba i jak najszybciej trzeba ją rozbroić . Teraz twierdzi co innego i lobbuje bankom. Taka posada powinna się opierać na zaufaniu publicznym a nie mówieniu raz tak raz tak i trzymania strony korzystnej NBP bez względu na wszystko.
~Ryszard
kto jest faktycznym włascicielem NBP- tylko nie wg definicji ustawowewej oraz gdzie sa zastowione
~juman
Czyli chcą dać NBP jeszcze większe możliwości pompowania kasy. Jakoś nie dziwię się, że politycy to wspierają. Większość tej kasy tak naprawdę idzie na finansowanie "projektów" rządowych wymyślonych przez urzędników. Generalnie docelowo jeszcze większa ilość pieniędzy będzie przechodziła przez łapy polityków/urzędników,Czyli chcą dać NBP jeszcze większe możliwości pompowania kasy. Jakoś nie dziwię się, że politycy to wspierają. Większość tej kasy tak naprawdę idzie na finansowanie "projektów" rządowych wymyślonych przez urzędników. Generalnie docelowo jeszcze większa ilość pieniędzy będzie przechodziła przez łapy polityków/urzędników, a mniejsza przez wolny rynek, czyli rozrost aparatu państwowego względem i kosztem wolnej działalności ludzkiej.
~WON
No jak bolszewicy z PiS dorwa sie NBP to drukarka rozgrzeje sie do czerwoności, swoja droga Belka twierdzac ze wynagrodzenia sa niskie podstępem chce wprowadzic inflacje dodrukiem , beda wtedy wypasione wyplaty , tylko nic za nie nie kupisz. Ilosc kretynów na km kwadratowy stolicy a szczegolnie wśród ludzi ktorzy , rządzą Polska No jak bolszewicy z PiS dorwa sie NBP to drukarka rozgrzeje sie do czerwoności, swoja droga Belka twierdzac ze wynagrodzenia sa niskie podstępem chce wprowadzic inflacje dodrukiem , beda wtedy wypasione wyplaty , tylko nic za nie nie kupisz. Ilosc kretynów na km kwadratowy stolicy a szczegolnie wśród ludzi ktorzy , rządzą Polska sa porażające. Belka to półgłówek profesora chyba zrobil w Moskwie. Obciążyl inwestorow i ciulaczy 20 procentowym podatkiem, zich wlasnych pieniedzy, ratowanymi przed inflacja na gieldzie czy w lokatach, na sszczęście mamy deflacje wiec Belka nie zdola nas tak dokumentnie okrasc jak planował. Sypie sie system, jak znamienna jest smierc Kulczyka, tego beniaminka systemu i musza zadzialac na razie maj apomysl zeby okrasc podatkiem inflacyjnym Polakow , byle stare lajno sie krecilo. A won z nimi wszystkimi. PiS i PO to ta sama banda złodziei w zależności od dostepu do koryta a Polska dryfuje w niemocy
~taktak_ty_jestes_naj
http://kontrowersje.net/po_nie_pomo_e_1000_p_atnych_skurwysyn_w
~spoko
GRA, czy SPISEK!!! Oto jest pytanie

Podatek Bankowy.

Sprzedany LUDOWI jako UDOMOWIENIE banków.
Od tego jest: KNF, ZBP, i Urząd Ochrony Konsumentów. Represyjne (podatkiem bankowym) sprzedanie tego tematu, może spowodować:
- działania skutkujące ograniczaniem działalności kredytowej,
- wymuszony „ techniczny
GRA, czy SPISEK!!! Oto jest pytanie

Podatek Bankowy.

Sprzedany LUDOWI jako UDOMOWIENIE banków.
Od tego jest: KNF, ZBP, i Urząd Ochrony Konsumentów. Represyjne (podatkiem bankowym) sprzedanie tego tematu, może spowodować:
- działania skutkujące ograniczaniem działalności kredytowej,
- wymuszony „ techniczny ” wzrost kosztów kapitału, ze względu na „ techniczną ” zmianę środowiska w jakim funkcjonują banki,
- pogorszyć sprawność działania mechanizmu, powodujący „ przejściowy ” okres adaptacyjny, do momentu zrównoważenia ryzyk, także ryzyk w całym SYSTEMIE BANKOWYM

Propozycja PIS
Przychody:
ok. 6 mld PLN = 0,39% * 1.600 mld PLN/rocznie
Koszty:
- w pierwszym roku (2015):
ok.150 mld PLN - straty na wartościach aktywów w OFE + PZU + inwestorzy indywidualni + koszty spadku PKB w stosunku do tego jaki można by było osiągną bez tego REPRESYJNEGO Podatku( związane z zachowaniem konsumentów, banków i kosztu kapitału).
10-12 mld PLN/rocznie – urocznowiony spadek wzrostu PKB2015
-w drugim (od 2016 r.) i kolejnych latach, Corocznie:
10-12 mld PLN/rocznie*multiplikatywnie( współczynnik różnic wzrostu( PKB(bez podatku)-PKB(z podatkiem))
10-12 mld PLN/rocznie – urocznowiony spadek wzrostu PKB2015

Podsumowanie:
To co PIS proponuje to jest zamęt na rynku kapitałowym, zubożenie społeczeństwa, trwałe świadome obniżanie długoterminowego PKB, w stosunku do PKB bez obciążeń podatkowych.
Nie dla IDIOTÓW !!! Podatek jest liczony od 1.600 mld PLN*0,39%=6 mld PLN, aktywa własne banków to tylko ok. 200 mldPLN, reszta to NASZE pieniądze !!! ( 1.200 mld/PLN depozyty obywateli i przedsiębiorców)
Nie ma co się SPINAĆ !!!
Ludzi rozumiejących to zagadnienie jest góra 10.000-20.000 osób.
SPOŁECZEŃSTWO liczy 38 mln osób, oczywiście WYBORCÓW jest znacznie mniej.
Chodzi tylko i wyłącznie o GŁOSY!!!, a POLITYK powinien być ODPOWIEDZIALNY, SZCZERY i ponosić tego konsekwencje PRAWNE za SKUTKI swoich WYPOWIEDZI,!

Propozycja PIS, w skrócie i obrazowo:
„ Karta członkowska wejścia do „ BIEDRONKI ” jednorazowo 75 PLN i mleko 5 PLN/litr ”
– lub tak jak obecnie mleko 2,5 PLN/litr i wejście NIEODPŁATNE ”

Propozycja KUKIZ

PODATEK BANKOWY nawet: 3,9% rocznie wartości naszych aktywów
ok. 60 mld PLN = 3,9% * 1.600 mld PLN/rocznie

źródło:http://stooq.pl/n/?f=977619&search=przecinek
sprostowań późniejszych brak

Podsumowanie propozycji:
ODLOT !!!
Kiedyś było takie Hasło „pij mleko będziesz większy”
Dzisiaj „pij PLATONA, a zostaniesz PITAGORASEM lub ARYSTOTELESEM”,
Polak potrafi, jest lepszy do GREKA
Tylko nie zapomnijcie zmienić USTAW, co by można było napić się w spokoju na ławeczce !!!

CO doprowadziło do takich populistycznych propozycji. Zbliżające się WYBORY Niezadowolenie społeczne(liczba potencjalnych WYBORCÓW !!!),
Kto jest ODPOWIEDZIALNY: INSTYTUCJE państwowe (pośrednio banki i czynnik ludzki) !!! Jakie ?:
Gdzie był KNF w latach 2005-2009 oraz Urząd Ochrony Konsumentów!!!.
Politycy CHEŁPILI się wtedy wzrostami gospodarczymi wywołanymi takimi produktami jak:

1. Kredyty hipoteczne w CHF
2. Ubezpieczenia na Życie ze składkami regularnymi

Przecież Państwo zbierało podatki: od branży budowlanej, finansowej, ubezpieczeniowej i rynku kapitałowego !!!. Chyba tylko po to by żyło „wam” się lepiej !!!. Teraz chcecie PODATKIEM BANKOWYM pozyskać głosy „nieświadomych wyborców”. Dlaczego nikt z was nie zaproponuje rozwiązania lub złagodzenia tego problemu przy wykorzystaniu 15-25 mld USD z naszych, społeczeństwa pieniędzy zgromadzonych w NBP( łącznie 105 mld USD). Rozłożonych np. w pięcioletnim wehikule transferowym. Jeśli jako dobrzy gospodarze DBACIE o dobro społeczeństwa, to dlaczego nie chcecie wykorzystać do tego tych środków . Oczywiście obsłużyć proporcjonalnie kredyty hipoteczne denominowane w CHF, USD, EURO i PLN
Na początku 2006 r. Związek Banków Polskich - głównie pod naciskiem dużych banków - zwrócił się do Generalnego Inspektora Nadzoru Bankowego z prośbą o wprowadzenie zakazu udzielania kredytów walutowych. - Zadłużać trzeba się w tej walucie, w której się zarabia - mówili zgodnie ówczesny prezes Banku Pekao Jan Krzysztof Bielecki i szefujący ING Bankowi Śląskiemu Brunon Bartkiewicz. - Nie chcę patrzeć, jak moi klienci bankrutują, bo zmienił się kurs waluty - grzmiał Bielecki.
Inicjatywę wielkich banków oprotestowały jednak mniejsze, które zarabiały głównie na kredytach walutowych (miały one wyższą marżę). Ostrzegały, że taki zakaz zamknąłby drogę do kredytu hipotecznego nawet co czwartemu chętnemu. W spór zaangażowali się rządzący w tym czasie Polską politycy PiS. - Nie rozumiem polityki utrudniania dostępu do kredytów i nie zgadzam się z nią - mówił premier Kazimierz Marcinkiewicz.

oto jak Duda i PIS pomogli frankowiczom i jak pomogą na jesieni
Komunikat KP PiS dotyczący zalecenia Komisji Nadzoru Bankowego z 2006r.
http://www.pis.org.pl/article.php?id=4415

Im chodzi tylko o NASZE głosy !!! Teraz coś handlują. Nie jestem przeciwnikiem PIS, ale jak to rozwiązanie wprowadzi to się sam POGRĄŻY( a nie wprowadzi, bo to pod publiczkę) i tyle w temacie !!!

ODPOWIEDZIALNOŚĆ !!! - nie świadome matactwo !!!
~spoko
Proszę PIS i KUKIZA o przedstawienie symulacji wpływu PODATKU BANKOWEGO na PKB Polski w roku 2015 i kolejnych latach, łącznie symulacjami wariantów oraz analizą wrażliwości z uwzględnieniem oczekiwanych zachowań parametrów sektora bankowego i rozkładem ich zmian .
Prawo gwarantuje mi PRAWO, do uczestnictwa w WYBORACH. Nigdzie
Proszę PIS i KUKIZA o przedstawienie symulacji wpływu PODATKU BANKOWEGO na PKB Polski w roku 2015 i kolejnych latach, łącznie symulacjami wariantów oraz analizą wrażliwości z uwzględnieniem oczekiwanych zachowań parametrów sektora bankowego i rozkładem ich zmian .
Prawo gwarantuje mi PRAWO, do uczestnictwa w WYBORACH. Nigdzie nie jest napisane, że mam oddać GŁOS nie będąc świadomym tego co czynię, czyli daje mi prawo do pełnej ŚWIADOMOŚCI, a to jest zagwarantowane KONSTYTUCJĄ RP. Te INFORMACJE nie mają prawa być POUFNE !!!!!
była propozycja PODATKU BANKOWEGO, to i była RZETELNA kalkulacja !!!

- tak, czy nie !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
~Woźny
Panie Macieju,skoro się pisze że Hanna GW miała tytuły a Sławomir Skrzypek to co był po podstawówce? w takim razie uzupełnię ten celowy błąd z Pana strony:
Sławomir Stanisław Skrzypek (ur. 10 maja 1963 w Katowicach, zm. 10 kwietnia 2010 w Smoleńsku) – polski inżynier, ekonomista, od 2007 do 2010 prezes Narodowego Banku Polskiego.
Panie Macieju,skoro się pisze że Hanna GW miała tytuły a Sławomir Skrzypek to co był po podstawówce? w takim razie uzupełnię ten celowy błąd z Pana strony:
Sławomir Stanisław Skrzypek (ur. 10 maja 1963 w Katowicach, zm. 10 kwietnia 2010 w Smoleńsku) – polski inżynier, ekonomista, od 2007 do 2010 prezes Narodowego Banku Polskiego.Wykształcenie

Sławomir Skrzypek ukończył VIII Liceum Ogólnokształcące im. Wilhelma Piecka w Katowicach[3]. Był absolwentem studiów w zakresie inżynierii lądowej na Wydziale Budownictwa Politechniki Śląskiej w Gliwicach (obronił pracę magisterską zatytułowaną Budowa mostów kolejowych z betonu sprężonego[4]).

W 1997 uzyskał dyplom MBA na University of Wisconsin-La Crosse w La Crosse z rozszerzonym programem w zakresie finansów oraz dyplom Business Management na Uniwersytecie Georgetown. Do Stanów Zjednoczonych wysłał go w 1995 odchodzący z urzędu prezes NIK, Lech Kaczyński. Swój dyplom nostryfikował jako równoważny z magisterskim w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie. W trakcie pobytu w USA odbył również praktyki w biurze kongresmena w Kongresie Stanów Zjednoczonych w Waszyngtonie (praca legislacyjna w zakresie bankowości i finansów) oraz w Misji Polskiej przy ONZ w Nowym Jorku.
Ponadto ukończył studia podyplomowe na Akademii Ekonomicznej w Krakowie w zakresie zarządzania aktywami i pasywami w polskim systemie bankowym oraz na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach a także kurs doradców inwestycyjnych[5].
~Andrzej
Niech bank centralny pozycza i pompuje kase, pod warunkiem, ze caly jego zysk przekazywany bedzie po rowno kazdemu polskiemu obywatelowi.
~hard
raczej rządzącym politykom, ty dziecko jesteś że tak bajdurzysz???

Powiązane: Gospodarka i dane makroekonomiczne

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki