Prezydent USA Donald Trump odwołał podróż do Pakistanu swojego specjalnego wysłannika Steve'a Witkoffa i swojego zięcia Jareda Kushnera na rozmowy z Iranem - podała w sobotę stacja Fox News, na którą powołuje się agencja Reutera.


Prezydent USA Donald Trump powiedział w sobotę dziennikarzom, że po odwołaniu przez niego wyjazdu amerykańskiej delegacji do Pakistanu na rozmowy z Iranem, władze w Teheranie przedstawiły „dużo lepszą” propozycję.
Nie będziemy spędzać 15 godzin w samolotach i cały czas latać w tę i z powrotem, by dostać dokument, który nie był wystarczająco dobry, więc będziemy to załatwiać przez telefon i mogą do nas zadzwonić, kiedy chcą - powiedział dziennikarzom Trump przed wylotem z Florydy do Waszyngtonu.
- Dali nam dokument, który powinien był być lepszy i, co ciekawe, w ciągu 10 minut od odwołania przeze mnie (wyjazdu delegacji), dostaliśmy nowy dokument, który był dużo lepszy - przekazał Trump.
O planowanej podróży Witkoffa i Kushnera do stolicy Pakistanu Islamabadu w piątek informowała rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt. Trump z kolei twierdził, że Iran chce rozmawiać i zbadać możliwość zawarcia porozumienia oraz że planuje przedstawić ofertę mającą na celu spełnienie żądań Stanów Zjednoczonych.
W Islamabadzie w sobotę przebywała delegacja Iranu z szefem MSZ Abbasem Aragczim na czele, który spotkał się tam m.in. z pakistańskim premierem Shehbazem Sharifem. Irańczycy opuścili już Pakistan, a w planach mają teraz wizyty w Omanie i Rosji.

Prezydent USA Donald Trump w sobotę powiedział serwisowi Axios, że odwołanie wyjazdu jego wysłanników do Pakistanu nie oznacza wznowienia operacji zbrojnej przeciwko Iranowi.
- Nie. To nie oznacza tego. Nie myśleliśmy jeszcze o tym - odpowiedział Trump, pytany o to, czy odwołanie rozmów oznacza wznowienie wojny.
Axios napisał, że Trump odwołał wyjazd Steve'a Witkoffa i Jareda Kushnera w związku ze „stanowiskiem Irańczyków w czasie negocjacji”.
- Nie widzę sensu, by wysyłać ich w 18-godzinny lot w obecnej sytuacji. To zbyt długo. Możemy to równie dobrze zrobić przez telefon. Irańczycy mogą do nas zadzwonić, jeśli chcą. Nie będziemy podróżować tylko po to, żeby tam siedzieć - powiedział Trump.
- Mamy wszystkie karty. Nie będziemy tam lecieć, żeby tylko posiedzieć i porozmawiać o niczym - dodał prezydent.
Prezydent USA Donald Trump oświadczył w sobotę, że „nikt”, włącznie z władzami w Teheranie, nie wie, kto rządzi Iranem. Ocenił też, że ten kraj „nie ma żadnych kart”.
„Właśnie odwołałem wyjazd moich przedstawicieli do Islamabadu w Pakistanie, (gdzie mieli) spotkać się z Irańczykami. Zbyt wiele czasu straconego na podróż, zbyt wiele pracy!” - napisał Trump w serwisie Truth Social.
Jak dodał, we władzach Iranu trwają „olbrzymie walki wewnętrzne” i panuje „dezorientacja”. „Nikt nie wie, kto rządzi, włącznie z nimi” - kontynuował prezydent.
„Co więcej, my mamy wszystkie karty, oni nie mają żadnych! Jeśli chcą rozmawiać, wystarczy, że zadzwonią!!!” - dodał Trump.
Szef MSZ Iranu: Nie wiemy, czy USA poważnie traktują dyplomację
Irański minister spraw zagranicznych Abbas Aragczi napisał w sobotę na platformie X, że nie jest jasne, czy Stany Zjednoczone „naprawdę poważnie” traktują dyplomację.
Odniósł się w ten sposób do decyzji prezydenta USA Donalda Trumpa o odwołaniu podróży jego wysłanników do Islamabadu na rozmowy z Iranem.
Aragczi twierdzi, że „przedstawił stanowisko Iranu dotyczące realnych ram trwałego zakończenia wojny”. „Nadal nie wiem, czy Stany Zjednoczone nadal poważnie traktują dyplomację” - napisał szef irańskiego MSZ.
Delegacja Teheranu opuściła Islamabad
Delegacja Iranu z szefem MSZ tego kraju Abbasem Aragczim na czele opuściła w sobotę stolicę Pakistanu Islamabad - podała agencja Reutera, powołując się na źródła w pakistańskim rządzie. Informację tę potwierdziła stacja BBC za irańską agencją IRNA.
Według irańskich mediów Aragczi w Islamabadzie spotkał się m.in. z premierem Pakistanu Shehbazem Sharifem. Nie doszło natomiast do drugiej rundy rozmów z delegacją USA.
„Odbyliśmy niezwykle serdeczną wymianę poglądów na temat obecnej sytuacji w regionie. Omawialiśmy również kwestie będące przedmiotem wspólnego zainteresowania, w tym dalsze zacieśnienie dwustronnych stosunków” - napisał na platformie X Sharif.
W piątek rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt oświadczyła, że w sobotę rano specjalny wysłannik prezydenta USA Donalda Trumpa Steve Witkoff i zięć szefa państwa Jared Kushner wyruszą do Pakistanu na rozmowy z delegacją władz Iranu. Wcześniej Trump twierdził, że Iran chce rozmawiać i zbadać możliwość zawarcia porozumienia oraz że planuje przedstawić ofertę mającą na celu spełnienie żądań Stanów Zjednoczonych.
Associated Press w sobotę napisała, że nie wiadomo, czy Witkoff i Kushner odlecieli z Waszyngtonu do Islamabadu. Biały Dom odmówił komentarza w tej sprawie. W sobotę po południu Donald Trump powiedział stacji Fox News, że odwołał podróż Witkoffa i Kushnera do Pakistanu na rozmowy z Iranem.
Wbrew komunikatom władz USA rzecznik irańskiego MSZ Esmail Bagei poinformował w piątek, że w Islamabadzie nie dojdzie do bezpośrednich rozmów delegacji obu krajów. „Aragczi - przekazał rzecznik - w Pakistanie spotka się tylko z wysokiej rangi przedstawicielami władz tego kraju. Następnie uda się do Omanu i Rosji, aby koordynować działania z naszymi partnerami, w tym odbyć konsultacje dotyczące wydarzeń w regionie”.
W sobotę Reuters podał, że Aragczi przekazał szefowi Sztabu Generalnego pakistańskich sił zbrojnych marszałkowi polnemu Asimowi Munirowi odpowiedź na propozycje USA w sprawie porozumienia pokojowego, zawierającą żądania Teheranu i zastrzeżenia wobec stanowiska Waszyngtonu.
Także w sobotę, jak przekazała AFP za irańskimi mediami, rzecznik ministerstwa obrony Iranu powiedział, że USA szukają sposobu, by wycofać się z wojny z twarzą. Z kolei pakistańska agencja informacyjna ANI określiła obecną sytuację jako „pogłębiający się pat dyplomatyczny”.
Jak pisze agencja AP, w Islamabadzie przed spodziewanymi rozmowami panował prawie całkowity lockdown. Mieszkańcy miasta mieli trudności z dojazdem nawet na krótkie odległości z powodu poustawianych gęsto punktów kontrolnych, zamkniętych dróg i objazdów. Zazwyczaj ruchliwe arterie prowadzące do lotniska i silnie chronionej rządowej Strefy Czerwonej były w dużej mierze opustoszałe. Siły bezpieczeństwa stacjonowały na kluczowych skrzyżowaniach, a nad miastem krążyły helikoptery.
Według Associated Press w sobotę Iran po raz pierwszy od wybuchu wojny wznowił loty komercyjne z międzynarodowego lotniska w Teheranie. Jak podała irańska telewizja państwowa, loty odbyły się do Stambułu, stolicy Omanu Maskatu i Medyny w Arabii Saudyjskiej.
Pierwsza runda negocjacji pokojowych USA z Iranem odbyła się 11 kwietnia w Islamabadzie, ale zakończyła się fiaskiem.
Od 8 kwietnia w wojnie USA i Izraela z Iranem obowiązuje rozejm, który przerwał toczące się od 28 lutego walki. Zawieszenie broni wygasło po dwóch tygodniach, ale zostało przedłużone przez Trumpa na bliżej nieokreślony czas. (PAP)
zm/ ap/



























































