

W środę premier Ewa Kopacz poinformowała o dymisjach ministrów skarbu, sportu i zdrowia. Odejdzie też marszałek Sejmu. Jak mówiła, nie pozwoli na grę taśmami; przeprosiła wyborców za to, co usłyszeli na nagranych i upublicznionych rozmowach polityków Platformy.

- Dzisiaj Platforma Obywatelska nie może być tylko i wyłącznie obciążana tym, co się dzieje wokół taśm. My mamy co robić. 1 października złożyłam bardzo poważne zobowiązanie Polakom - powiedziała Ewa Kopacz.
Rezygnację z pełnionych funkcji w rządzie złożyli ministrowie: Bartosz Arłukowicz - minister zdrowia, Andrzej Biernat - minister sportu i turystyki oraz Włodzimierz Karpiński - minister skarbu państwa. Dymisje złożyli też wiceminister skarbu Rafał Baniak, wiceminister gospodarki Tomasz Tomczykiewicz i wiceminister środowiska Stanisław Gawłowski. Z funkcji szefa doradców premiera złożył rezygnację prof. Jacek Rostowski. Radosław Sikorski zadeklarował gotowość ustąpienia z funkcji marszałka Sejmu - powiedziała premier Ewa Kopacz.
Minister Jacek Cichocki złożył rezygnację z funkcji koordynatora służb specjalnych. Pozostaje szefem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów
— Kancelaria Premiera (@PremierRP) czerwiec 10, 2015
"Rozmawiałam z osobami, które pojawiają się na taśmach. Wspólnie uznaliśmy, że nie możemy czekać" - powiedziała Kopacz na briefingu prasowym. Jak zaznaczyła, w okresie wyborczym Polacy czekają na programy i propozycję partii i PO ma dzisiaj "bardzo konkretną propozycję". "Nigdy, dopóki jestem premierem, nie pozwolę na grę taśmami w tej kampanii" - podkreśliła szefowa rządu.
"Dzisiaj po tych rozmowach mogę powiedzieć z satysfakcją, że ci, którzy są ofiarami tych nielegalnych podsłuchów, osoby o których wspomniałam, dzisiaj wykazały się szczególną odpowiedzialnością za państwo, a nie przywiązaniem do swoich stanowisk" - powiedziała Kopacz.
- Ja dzisiaj, w imieniu Platformy Obywatelskiej, bardzo serdecznie przepraszam - zakończyła briefing szefowa rządu.
Rzecznik rządu Małgorzata Kidawa-Błońska dodała, że wszystkie środowe dymisje mają związek z tzw. aferą podsłuchową, również Arłukowicza i Biernata, których nazwiska nie pojawiały się wcześniej w kontekście tej sprawy. Według niej Arłukowicz i Biernat złożyli rezygnacje po to, by informacje o ewentualnych nagraniach z ich udziałem nie służyły do szantażu.
Komentarz eksperta
Dymisje w rządzie - kosmetyka czy coś więcej?
Ewa Kopacz podjęła decyzę o dymisjach w rządzie. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że mają one kosmetyczny charakter, ale tak nie jest. Minister Skarbu obsadza prezesów państwowych spółek, więc jest możliwe, że wraz z nowym szefem resortu pojawią się też nowi szefowie najważniejszych państwowych przedsiębiorstw, również tych będących w WIG20. Przed wyborami raczej nie dojdzie do rewolucji, ale trudno przewidzieć reakcje rynku. Uwaga inwestorów powinna skupić się na sektorze bankowym.
Dymisja ministra zdrowia była długo oczekiwana. Bartosz Arłukowicz nie osiągnął tego co obiecywał, a od kilku miesięcy wewnątrz resortu zdrowia dochodziło do konfliktów, które paraliżowały jego pracę. Bardzo możliwe, że ministra Arłukowicza zastąpi posłanka Beata Libera. Dla pacjentów nie ma to wielkiego znaczenia, bo to nie personalia ministra decydują o jakości usług publicznych w zakresie ochrony zdrowia, ale sposób i skuteczność wydawania pieniędzy na leczenie - na to większy wpływ ma prezes NFZ. Minister zdrowia wydaje rozporządzenia, różne decyzje wykonawcze, które mają wpływ na szereg różnych branż, m.in. branżę tytoniową, która nie może się doczekać przepisów implementacyjnych dyrektywy UE w zakresie produkcji wyrobów papierosowych.
Czytaj więcejSikorski rezygnuje z funkcji marszałka
Radosław Sikorski zrezygnował z funkcji marszałka Sejmu. Polityk powiedział, że podjął tę decyzję kierując się interesem Platformy Obywatelskiej - jedynej partii, która jest w stanie utrzymać to, co osiągnęła Polska. Dodał, że stawia interes i szanse wyborcze Platformy wyżej niż własne ambicje.
Sikorski zapowiedział, że będzie dalej pracował na rzecz partii. Będzie też kandydował do Sejmu jako lider listy PO w województwie kujawsko-pomorskim. Radosław Sikorski dodał, że będzie pełnił funkcję marszałka Sejmu do wyboru jego następcy, co ma nastąpić niebawem.
Prokurator generalny do wymiany
Premier Ewa Kopacz poinformowała, że nie podpisze sprawozdania za 2014 r. Prokuratora Generalnego Andrzeja Seremeta. Decyzja Kopacz ma związek z publikacją w internecie materiałów ze śledztwa z tzw. afery podsłuchowej.
"Od dwóch dni opinia publiczna żyje sprawą nielegalnych podsłuchów. Ma ona negatywny wpływ na funkcje państwa" - oświadczyła Kopacz na środowej konferencji prasowej.
Jak oceniła, "jedynym efektem długotrwałego ponad rocznego śledztwa prowadzonego przez prokuraturę jest gigantyczny wyciek akt śledztwa". "To podważa w sposób szczególny zaufanie do takiej instytucji, jaką jest instytucja zaufania publicznego, jaką jest prokuratura. W związku z tym chciałam poinformować, że nie przyjmę sprawozdania prokuratora generalnego" - poinformowała premier.
"Jedyną instytucją, która powinna wyjaśnić tę sprawę, jest dobrze i sprawnie działająca prokuratura z nowym prokuratorem generalnym" - dodała.
Politycy o dymisjach
Sprzeczne opinie o dymisjach z wysokich stanowisk. Politycy koalicji uważają je za uzasadnione, politycy opozycji mówią, że to spóźniona próba ratowania rządu. W związku z aferą taśmową zrezygnował ze stanowiska marszałek Sejmu, ministrowie skarbu, zdrowia i sportu oraz koordynator służb specjalnych.
Premier postanowiła oczyścić krew głębiej, niż wcześniej sądzono - powiedział PAP wicepremier, szef PSL Janusz Piechociński komentując zmiany rządzie. Pytany, czy wiedział o tych decyzjach, wicepremier odparł, że koalicjanci sami decydują o obsadzie podlegających im resortów.
"Nad część rządu nadciągnął tajfun i wymiótł kilku ludzi w obozie PO" - powiedział PAP w środę Piechociński. Być może - dodał - "nie tylko z rządu, ale także i z list wyborczych". "Nazbierało się w różnych obszarach i pani premier postanowiła głębiej, niż wcześniej sądzono, oczyścić krew" - dodał szef PSL. Pytany, czy wiedział o planach zmian w rządzie, Piechociński odparł, że od czasów poprzedniego premiera Donalda Tuska w koalicji obowiązuje uzgodnienie, że szefowie obu partii podejmują "rozstrzygające decyzje" o obsadzie ministerstw im podlegających.
Ewa Kopacz pokazała się jako twardy premier - tak zmiany w rządzie komentuje poseł Platformy Obywatelskiej Mariusz Witczak. Jego zdaniem, premier postąpiła słusznie, nakłaniając polityków do rezygnacji. Poseł podkreślił, że osoby zamieszane w aferę taśmową mogłyby być przedmiotem problemów politycznych, a z drugiej strony stały się podmiotem procederu przestępczego. Z punktu widzenia ładu państwowego, ta sytuacja wydaje się oczywista - dodał Witczak. W jego opinii, nazwiska nowych ministrów poznamy już wkrótce, a dopóki nie zostaną powołani, resortami będą kierować wiceministrowie. Komentując wystąpienie prokuratora generalnego w Sejmie, poseł Witczak powiedział, że nie wniosło ono nic nowego, a jedynie utwierdziło w przekonaniu, iż prokuratura nie radzi sobie z aferą podsłuchową.
Społeczeństwo oczekiwało zmian - twierdzi poseł Platformy Andrzej Orzechowski. Powiedział on w radiowej Trójce, że obywatele oczekiwali szybkiego wyjaśnienia afery taśmowej przez prokuraturę. Stało się jednak inaczej i trzeba było podjąć decyzje polityczne. Orzechowski podkreślił, że prokuratura nie radzi sobie nie tylko ze śledztwem w sprawie afery podsłuchowej, ale też ze sprawą Amber Gold czy SKOK-ów. Komentując rezygnację marszałka Sejmu Radosława Sikorskiego, gość Trójki powiedział, że jego następcą zostanie członek największego klubu w Sejmie, a więc klubu PO. Poseł podkreślił, że premier przeprosiła dziś wyborców za aferę taśmową.
Decyzja słuszna. Refleksja przyszła może za późno, ale przyszła. Tak Piotr Zgorzelski z Polskiego Stronnictwa Ludowego komentuje dymisje w rządzie. Poseł zauważył, że odchodzą ludzie, którzy znaleźli się na nagraniach z nielegalnych podsłuchów.
Natomiast zdaniem Prawa i Sprawiedliwości, zmiany w rządzie to klasyczna ucieczka do przodu, która nic Platformie nie da. Szef Klubu Parlamentarnego PiS Mariusz Błaszczak powiedział, że decyzje o dymisjach w związku z aferą podsłuchową nie są zaskakujące. "Mamy do czynienia z rozpadem partii, która od ośmiu lat Polską rządzi" - oświadczył Błaszczak dodając, że premier Ewie Kopacz nic nie zostało poza własną dymisją. Na to jednak nie było jej znać. Zdaniem polityka PiS, w praktyce nic się nie zmieni, "bo ci, którzy trzymają władzę w Polsce, nadal będą ją trzymać do wyborów". Błaszczak zwrócił uwagę, że na liście zdymisjonowanych znaleźli się ministrowie zdrowia i sportu, których nazwisk dotąd nie kojarzono z aferą taśmową. Brak na niej za to szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego, który został nagrany w rozmowie z byłą wicepremier Elżbietą Bieńkowską. Szef Klubu PiS podkreślił, że konsekwencje afery podsłuchowej są spóźnione o rok. Świadczy to o złych intencjach koalicji rządowej, która próbowała "zamieść aferę pod dywan". Z kolei dążenie do odwołania prokuratora generalnego jest, zdaniem Błaszczaka, próbą zablokowania wyjaśnienia afery. Zmiana na tym stanowisku niczego nie zmieni, a jego miejsce może zająć człowiek uległy koalicji rządzącej. Polityk PiS dodał, że wyborcy nie zaakceptują działań Ewy Kopacz.
Zdaniem posła PiS Marka Opioły, który zasiada w sejmowej komisji do spraw służb specjalnych, PO chce się oczyścić po aferze podsłuchowej. Nie ucieknie jednak od komisji śledczej, która w jego opinii, musi zostać powołana. Zdaniem posła, nazwiska zdymisjonowanych wskazują, że naprawdę chodzi o rozwiązanie problemu walk frakcyjnych w Platformie i przygotowanie się do wyborów parlamentarnych. Dodał, że na liście winowajców brakuje szefów służb i policji, którzy nie zapewnili ochrony członkom rządu.
Stanisław Wziątek z Sojuszu Lewicy Demokratycznej jest zdania, że to co się dziś wydarzyło to próba odbudowania wizerunku, która jednak nie przyniesie efektu. To bardziej gra PR-owska i narzędzie rozgrywania, a nie poprawienie systemu działania państwa - powiedział. Według niego, zmiany personalne nie zamykają sprawy. Trzeba bowiem wyjaśnić wszystkie afery i wskazać winnych, także w sensie odpowiedzialności karnej, jeśli okaże się, że naruszono prawo - podkreślił poseł SLD.
"To, co się stało, co możemy zaobserwować, to wręczanie wyborcom nieświeżej wyborczej kiełbasy" - ocenił w rozmowie z PAP Gawkowski. Według niego dobrze się stało, że premier "nareszcie przyznała, że było coś takiego jak afera podsłuchowa, że ona naprawdę się wydarzyła i nikt tego nie wymyślił, że przestała udawać, i przeprosiła".
Dobrze, że premier Ewa Kopacz przyznała, że afera podsłuchowa naprawdę się wydarzyła i przeprosiła za nią; to jednak nie wystarczy - ocenił w środę sekretarz generalny SLD Krzysztof Gawkowski. Według niego wiarygodność władzy mogłaby naprawić tylko dymisja Kopacz.
Zdaniem polityka szefowa rządu musiała jednak wiedzieć, jaka jest waga sprawy podsłuchów o wiele wcześniej, a jednak nie zareagowała. "To był błąd, który ją drogo kosztował" - podkreślił.
Zmiany w rządzie nastąpiły zbyt późno, by odbudować wiarygodność ekipy premier Ewy Kopacz i całej Platformy Obywatelskiej; są jak malowanie trupa w nadziei, że nikt nie zauważy różnicy - ocenił w środę szef klubu Zjednoczona Prawica Jarosław Gowin.
"Działanie pani Kopacz jest oczywistą próbą "ucieczki do przodu", ale jest to ucieczka zdecydowanie spóźniona" - powiedział PAP Gowin. Według niego, gdyby wymiana osób, które pojawiły się w kontekście ujawnionych nagrań w tzw. aferze podsłuchowej nastąpiła natychmiast, to Bronisław Komorowski byłby nadal prezydentem, a Platforma miałaby "niezagrożoną pozycję" na scenie politycznej.
"Teraz zaś pani premier robi coś, co przypomina malowanie trupa, w nadziei, że ludzie nie zauważą różnicy" - podkreślił Gowin. Według polityka, szefowa rządu próbowała też "wyprzedzić zagrożenia". "Bo przecież jest rzeczą powszechnie wiadomo, że CBA przygląda się coraz uważniej panu Biernatowi w związku z jego oświadczeniem majątkowym. Z kolei minister Arłukowicz przyciąga merytoryczną krytykę" - mówił Gowin. Jego zdaniem minister zdrowia "już od dawna był na celowniku pani premier".
Gowin uważa, że wysiłki szefowej rządu nie przyniosą różnicy. "Ruszyła fala niezadowolenia społecznego; jest zbyt wielka, by parę dymisji mogło ją powstrzymać" - ocenił.
Zjednoczona Prawica nie wierzy w dobre intencje Ewy Kopacz. Mamy do czynienia z rozpaczliwym ratowaniem tonącego okrętu - mówi rzecznik klubu Patryk Jaki. Dodaje, że rezygnacje ministrów są posunięciem nieszczerym, gdyż afera taśmowa trwa od wielu miesięcy.
To dopiero początek zmian?
Zmiany personalne w rządzie to dopiero początek dalszych zmian - uważa dr hab. Ewa Marciniak z Instytutu Nauk Politycznych UW. Jej zdaniem potrzebna jest dyskusja na temat funkcjonowania służb specjalnych, prokuratora generalnego i prokuratury.
"Dymisje są lekarstwem na bolączki rządu i lekarstwem na niewłaściwe funkcjonowanie poszczególnych resortów i ludzi, co do zasady. Natomiast podejrzewam, że dzisiaj to lekarstwo jest już zbyt późno zaaplikowane" - oceniła w rozmowie z PAP Marciniak.
Jej zdaniem fakt, że premier Ewa Kopacz przyjmuje dymisję członków rządu uwikłanych w tzw. aferę podsłuchową, to dobry krok, ale powinien on nastąpić rok temu.
"Widocznie materiały, które wyszły na jaw, są totalnie obciążające te m.in. zdymisjonowane osoby. Choć nie wszystkie oczywiście, bo w niektórych przypadkach to są honorowe dymisje, bo z tego co pamiętam pan Jacek Cichocki nie jadł obiadu w niewłaściwej restauracji" - zauważyła ekspertka.
Podsumować ruch premier Ewy Kopacz będzie można, gdy poznamy następców zdymisjonowanych ministrów i nowego marszałka Sejmu - tak oceniła ogłoszone w środę dymisje w rządzie dr Ewa Pietrzyk-Zieniewicz z Instytutu Nauk Politycznych UW.
IAR/MZ/PAP


































































