Ukraina jeszcze nie straciła Doniecka - mówi w rozmowie z IAR analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Piotr Kościński przekonuje, że wiele nadal zależy od pochodzącego z tego regionu oligarchy Rinata Achmetowa.
Nad Donieckiem lata ukraiński samolot myśliwski Su-27. Prorosyjskie bojówki zajęły kolejny rządowy budynek w tym mieście. Na ulicach kontrolowanych przez separatystów - Słowiańska i Kramatorska - pojawiły się wozy bojowe.
Ekspert PISM Piotr Kościński przekonuje, że sytuacji w Doniecku nie można automatycznie porównywać z niedawnymi wydarzeniami na Krymie. Argumentował, że nie znamy nastrojów w rejonie Doniecka, jednak nie muszą być one takie same jak na Krymie, gdzie większość mieszkańców zapewne chciała przyłączenia do Rosji. Dlatego - zdaniem eksperta - tezy, że Donieck jest stracony łatwo postawić nie można.
Analityk przyznaje, że dla wielu Ukraińców interwencja wojskowa kierowana przez władze w Kijowie jest spóźniona. Piotr Kościński twierdzi, że za chaos w Doniecku odpowiada również najbogatszy Ukrainiec Rinat Achmetow, bo miał możliwości, by sytuację uspokoić. Jednak tego nie zrobił, a w chwili obecnej - zdaniem eksperta - sytuacja może się wymknąć spod jego kontroli, a o sytuacji decydowali będą Rosjanie.
Rano grupa uzbrojonych i zamaskowanych ludzi zajęła siedzibę Rady Miejskiej w Doniecku. Wcześniej, mer miasta spotykał się z delegacją Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie. Zaraz potem do budynku weszło około dwudziestu zamaskowanych i uzbrojonych osób z prorosyjskiej organizacji Opłot i nie napotykając żadnego sprzeciwu zajęli budynek. Według napływających informacji, zaczęli wynosić z biur Rady Miasta dokumenty. Bojówka domaga się przeprowadzenia referendum w sprawie suwerenności obwodu Donieckiego.
Tymczasem do kontrolowanych przez separatystów miast w obwodzie donieckim Słowiańska i Kramatorska wjechały rano ukraińskie czołgi i transportery opancerzone. Zostały one jednak otoczone przez grupy prorosyjskiej ludność tych miast. Następnie pojawiły się prorosyjskie uzbrojone bojówki i przejęły część sprzętu. Na niektórych transporterach zawieszono rosyjskie flagi.
IAR/Tomasz Majka i wcześ./vey/dj





















































