Europejski kryzys ponownie nabiera rumieńców. Istnieje duże zagrożenie, że skala problemów gospodarczych i finansowych zmusi Hiszpanię do szukania pomocy z zewnątrz. Pęknięcie bańki na rynku nieruchomości zrujnowało hiszpański sektor bankowy, który pilnie potrzebuje dokapitalizowania.
Rynek traci cierpliwość do Madrytu, co znalazło wyraz we wzroście rentowności obligacji dziesięcioletnich, która przekroczyła dzisiaj 6,7 proc. Nieudany przebieg miała także aukcja włoskiego długu, co zaowocowało wzrostem oprocentowania papierów na rynku wtórnym powyżej 6 proc. Jednocześnie zaniepokojenie zdradzają notowania instrumentów credit default swap (CDS), które stanowią ubezpieczenie przed niewypłacalnością.
Komisja Europejska wyraziła dzisiaj poparcie dla pomysłu dokapitalizowania hiszpańskich kredytodawców środkami pochodzącymi z Europejskiego Mechanizmu Stabilizującego. KE zasugerowała, aby strefa euro poszła w kierunku unii bankowej, co oznaczałoby gwarantowanie depozytów na poziomie międzynarodowym. Ponadto poparła projekt wspólnych obligacji, które miałyby cementować europejską solidarność.
Chociaż takie posunięcia nie dotykają źródeł problemów, gdyż otwierają drogę do dalszego rozrostu zadłużenia, to zostały ciepło przyjęte przez rynek. Euro zareagowało umocnieniem oraz indeksy giełdowe ruszyły na północ. Impuls okazał się jednak krótkotrwały, gdyż sesja zakończyła się ostrymi spadkami.
Na najważniejszych europejskich parkietach w Londynie, Paryżu oraz Frankfurcie skala spadów oscylowała w okolicach dwóch procent. W Mediolanie giełda tracił niemal 2 proc. a w Madrycie ponad 2,6 proc.
Warszawska giełda zaprezentowało się lepiej niż zachodnioeuropejskie rynki. WIG20 stracił tylko 0,9 proc. a WIG ponad 0,8 proc. Najsłabiej w indeksie blue chipów wypadły akcje Grupy Lotos, które zostały przecenione o prawie 6,3 proc.
Z kolei najlepszą spółką w indeksie blue chipów był KGHM. Dzisiaj pojawiły się spekulacje, że rząd naciska na dywidendę wielkości 24 złotych zamiast 17 złotych proponowanych przez zarząd. Akcje miedziowego giganta zdrożały ponad 2 proc., co czyniło z KGHM jedyną spółkę na plusie w indeksie WIG20.
Euro zostało przytłoczone europejskim kryzysem. Wspólna waluta zagościła dzisiaj najniżej od czerwca 2010 roku. Za euro płacono dzisiaj nawet tylko 1,2385 dolara.
Przecena euro wywiera negatywną presję na złotego, który dzisiaj także mocno tracił na fali awersji do ryzyka. Szczególnie kiepsko złoty prezentuje się wobec dolara. Dzisiaj amerykańska waluta kosztowała nawet 3,5493 złotego, co było najwyższym poziomem od marca 2009 roku. Niestety niewiele pozwala oczekiwać odwrócenia niepożądanej tendencji.
Piotr Lonczak
Bankier.pl
p.lonczak@bankier.pl





























































