
Źródło: Thinkstock
6 września prezes EBC Mario Draghi przedstawił detale zapowiedzianej miesiąc wcześniej interwencji na rynku długu. Nowy program będzie nosił nazwę „Outright Monetary Transactions” - w wolnym tłumaczeniu: „bezwarunkowe transakcje monetarne”. Nazwa oczywiście nic nikomu nie mówi, ale jej akronim (OMT) chyba nieprzypadkowo kojarzy się z angielskim skrótem ATM oznaczającym bankomat. Interwencja EBC została wymuszona przez polityków i bankierów, którzy wiedzą, że południe Europy lada moment może zostać odcięte od kredytu.
Frankfurcki bankomat dla Włoch i Hiszpanii
EBC będzie mógł rozpocząć nielimitowany skup obligacji każdego państwa strefy euro, które uprzednio poprosi o pomoc EFSF lub ESM – czyli dwa europejskie fundusze, które – korzystając z gwarancji jeszcze wypłacalnych państw eurolandu – pożyczają pieniądze jej zbankrutowanym członkom: Grecji, Irlandii i Portugalii. A także bankom hiszpańskim i słoweńskim.
Ten nielimitowany skup ma być „w pełni sterylizowany”, co oznacza, że EBC nie będzie drukował nowych pieniędzy. Aby cokolwiek kupić, najpierw będzie musiał coś sprzedać albo pożyczyć. Bank z Frankfurtu będzie kupował obligacje o terminie zapadalności od roku do trzech lat i nie będzie przy tym uprzywilejowany wobec prywatnych inwestorów. Decyzja o uruchomieniu OMT zapadła przy sprzeciwie Niemiec, czyli największego kredytodawcy eurobankrutów.
| »EBC będzie kupował obligacje! |
Papiery długoterminowe nie zostaną objęte nowymi interwencjami EBC, co będzie skłaniać rządy Włoch i Hiszpanii (bo to o te kraje chodzi) do pożyczania tylko na krótki termin. Skutkować to będzie coraz krótszym okresem zapadalności długu. EBC zostawił sobie też furtkę do wstrzymania interwencji, gdyby kraj z niej korzystający przestał wdrażać oszczędności i reformy, do których się zobowiązał, otrzymując pożyczki z ESFS/ESM. OTP zastąpi nieaktywny od grudnia 2011 roku SMP, w ramach którego SMP kupował długoterminowe obligacje krajów PIIGS.
O co naprawdę toczy się gra?
Oficjalne stanowisko EBC brzmi: OMT ma na celu wyeliminowanie „dysfunkcyjności” na rynku skarbowych papierów dłużnych i przywrócenie „właściwej transmisji polityki pieniężnej”. Tłumacząc na polski: EBC chce niskich stóp procentowych dla wszystkich rządów strefy euro. Według Mario Draghiego gra idzie o „zachowanie strefy euro”. Euro jest zdaniem szefa EBC „nieodwracalne”. Tak samo jak kiedyś socjalizm w PRL.
Faktycznym skutkiem polityki EBC będzie kolejna nacjonalizacja strat europejskiego sektora bankowego, za które w ostatecznym rozrachunku zapłacą mieszkańcy eurolandu. Bądź w postaci wyższych podatków, bądź wysokiej inflacji. W szczególności chodzi o los banków francuskich, które były głównymi zagranicznymi kredytodawcami rządów Włoch i Hiszpanii. Bankructwo któregokolwiek z tych krajów oznaczałaby plajtę systemu bankowego Francji – drugiej gospodarki eurolandu – i zapewne definitywny koniec unii walutowej. Każdy polityk i każdy bankier chciałby tego uniknąć. Przynajmniej za czasu swojej kadencji.
Europejska piramida finansowa
EBC znów stanie się frajerem oferującym wysokie ceny na papiery, których nikt na rynku nie chce nawet dotknąć. Banki niechybnie skorzystają z takiej okazji i ochoczo pozbędą się obligacji włoskich i hiszpańskich, które okazały się skrajnie nierozsądną inwestycją. Toksyczne papiery znajdą się w bilansie EBC, który w przypadku restrukturyzacji długów tych państw będzie musiał pokryć straty dodrukiem pieniędzy.
| » Euro jak standard złota |
Po trzecie, OMT doprowadzi do wypaczenia mechanizmu rynkowego. Sztucznie zaniżone rentowności obligacji włoskich i hiszpańskich nie będą już odzwierciedlać rzeczywistego ryzyka. Żaden rozsądny i niezależny inwestor (nie mylić z nadzorowanymi przez państwo bankami) nie kupi takiego papieru! Rzym i Madryt nie odzyskają zaufania, dopóki nie zliberalizują swych gospodarek i nie przytną horrendalnie rozdętych wydatków publicznych.
Jak skończy euro?
To paradoks, że interwencja mająca na celu „ochronę” euro może się przyczynić do jego upadku. Interwencje EBC mogą kupić politykom trochę czasu, ale w żaden sposób nie rozwiążą kryzysu. Odwlekanie koniecznych decyzji zemści się tak samo jak w przypadku Grecji. Leczenie kryzysu nadmiernego zadłużenia kolejnymi dawkami długu okaże się równie skuteczne jak podawanie alkoholikowi kroplówki z wódką.
| »EBC buduje piramidę finansową |
Nie wiem, ile jeszcze czasu upłynie, ile kolejnych bail-outów i interwencji nas jeszcze czeka, zanim eurodecydenci dojdą w końcu do rozsądnych wniosków. A jednym z nich jest fakt, że Grecy i Włosi nie są w stanie funkcjonować z tą samą walutą co Niemcy i Finowie. I że podział strefy euro na mniejsze bloki walutowe wydaje się nieunikniony.
Krzysztof Kolany
Główny analityk Bankier.pl





























































