REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Czy wkrótce będziemy mogli korzystać z cash back?

2002-06-03 20:33
publikacja
2002-06-03 20:33
Przed wakacjami wydawcy kart namawiają klientów do zaopatrzenia się w karty płatnicze. Co jednak zrobić, gdy w miejscowości wakacyjnej nie ma bankomatu, a jedyne miejsce, gdzie znajduje się jakakolwiek elektroniczna końcówka łącząca z systemem płatniczym to sklep?

Brak bankomatu może być sporym problemem, bo przecież nie za wszystko i nie wszędzie daje się zapłacić kartą. Tymczasem banki po kolei rezygnują z jedynej do niedawna możliwości pozyskania gotówki w miejscach, gdzie o bankomatach tylko słyszano. Obrót czekowy zamiera, banki wycofują się ze wzajemnego honorowania czeków, ostatnio uczynił to ING Bank Śląski. Mało kto zresztą korzysta dziś z czeków. Toteż nawet ewentualna możliwość zrealizowania czeku na poczcie nie jest pomocna.

Tymczasem w tabelach opłat i prowizji bankowych znaleźć można pozycję określaną jako np. „wypłata gotówki w bankomatach i terminalach innych instytucji” (BZ WBK), czy wypłata w POS (Millennium). W BZ WBK taka „przyjemność” kosztuje 3 proc. wypłacanej kwoty, minimum 5 zł. (w kraju). W Millennium – 6 zł. W ING Banku Śląskim można wypłacać np. na kartę Visa Electron w kasie posługując się „przystawką z PIN Padem”, pisze bank. Czyżby istnienie opłaty za „wypłatę gotówki w terminalach innych instytucji” oznaczało pojawienie się na polskim rynku usługi nazywanej cash advance lub cashback? To możliwość wypłaty gotówki poza bankomatem i bankiem. Europay w swoim słowniku określa cash disbursement jako transakcję, w której posiadacz karty otrzymuje gotówkę z bankomatu lub oddziału instytucji członkowskiej lub w punkcie prowadzonym przez autoryzowanego agenta instytucji członkowskiej. Można więc sobie wyobrazić sytuację, gdy w miejscowości pozbawionej bankomatu, ale – np. ze stacją benzynową – klient potrzebujący gotówki „kupuje” ją podając kasjerowi stosowną kwotę. Kasjer przeciąga kartę przez terminal, a klient dostaje wypłatę, po odjęciu stosownej prowizji. W Danii na przykład – opisuje pan Stanisław T. na internetowej liście dyskusyjnej – wygląda to w ten sposób, że kasjerowi podaje się kwotę, którą ma obciążyć kartę ponad kwotę wynikającą z dokonanych zakupów. Chodzi zwykle o drobne kwoty, kilkudziesięciu koron – precyzuje pan S.T. Oczywiście prowizja jest wyższa, niż w przypadku transakcji w bankomacie, ale w chwilach potrzeby także i ta możliwość się liczy. Warto przypomnieć, że kilkanaście miesięcy temu próby wykorzystania możliwości cash back podejmowali np. klienci PKP. Kupowali bilety, po czym przychodzili ze zwrotem żądając wypłaty gotówki. Kierownictwo PKP próbowało się przed tym bronić, podobnie jak obecnie część supermarketów, dokonując zwrotu wyłącznie przez uznanie rachunku karty. Z punktu widzenia klienta taki cash back był, zwłaszcza przy wyższych kwotach, opłacalnym interesem. Jeśli bowiem w najbliższym sąsiedztwie nie było bankomatu ich banku, musieli płacić całkiem spore prowizje przy wypłacaniu gotówki z „cudzych” bankomatów. Niestety, część takich „transakcji” wykonywali złodzieje kart.

Jednak nie należy się łudzić – wypłata gotówki w POS opisywana w taryfach polskich banków nie jest znaną gdzie indziej wypłatą w sklepie. W Polsce cash back nie jest funkcją odblokowaną. To dotyczy wyłącznie oddziałów banków – precyzuje Agnieszka Zygo z Millennium. W takim razie nic to nowego. Już na początku lat 90. BIG BG i PolCard podpisały umowę z BGŻ i częścią banków spółdzielczych w sprawie wypłacania gotówki przy użyciu kart PolCard. Odbywało się to wówczas praktycznie bez autoryzacji – nie było terminali elektronicznych, a przy niskich kwotach kasjer nie musiał dzwonić po autoryzację. Prawdopodobnie ze względu na bezpieczeństwo obrotu kartowego na ewentualne cashbacki poczekamy w Polsce do czasu przejścia na karty z mikroprocesorem. Ewentualny fałszerz wpadnie na nietrafionej autoryzacji przy użyciu PIN. A Kowalski będzie mógł wypłacać gotówkę w zagubionym w leśnej głuszy sklepie.

Anna Lach
Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Siedem spółek, które wyjdą na prostą w drugim półroczu. „Akcje to nie zakład, który ma się rozstrzygnąć w ciągu miesiąca”
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Sektor bankowy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki