

Na pozór amerykańscy konsumenci spłacają zobowiązania znacznie lepiej niż kilka lat temu. Zaledwie 2,5 proc. rachunków kart kredytowych notuje opóźnienia. Jednak prawdziwy problem stanowią zobowiązania z tytułu pożyczek studenckich, nieuregulowanych należności za usługi medyczne i kredytów-chwilówek.
Ponad 35 procent Amerykanów posiadających historię kredytową ma do czynienia z firmami windykacyjnymi – takie dane prezentuje opublikowany we wtorek raport The Urban Instute, omawiany przez „The Financial Post”. Odsetek obywateli borykających będących na celowniku firm windykacyjnych nie zmniejszył się w ostatnich latach, mimo że banki raportują o poprawiającej się kondycji kredytobiorców. Winę za ten stan rzeczy ponoszą zaległe rachunki za usługi medyczne, szkoły, usługi telekomunikacyjne i zobowiązana wobec firm pożyczkowych.
Windykacja – prężny sektor
Agencje odzyskujące przeterminowane zadłużenie zatrudniają ponad 140 tys. pracowników, a ich roczny urobek to ponad 50 mld dolarów rocznie. Zgodnie z danymi zebranymi przez oddział Fed w Filadelfii, windykatorzy koncentrują się przede wszystkim w południowych i zachodnich Stanach USA.
W niektórych miejscowościach, np. w Las Vegas, niemal połowa mieszkańców ma niespłacone długi będące w trakcie windykacji. Niechlubny rekord dzierży miasto McAllen w Teksasie, gdzie 51,4 proc. mieszkańców to „klienci” agencji odzyskujących zadłużenie.
Sytuacja najsłabiej zarabiających Amerykanów po kryzysie 2008 roku nie poprawia się. Część z nich to osoby wykluczone z rynku finansowego, korzystające z usług firm pożyczkowych i nierzadko wpadające w pętlę zadłużenia. O problemach amerykańskich gospodarstw domowych traktuje wart obejrzenia dokument, który w serwisie YouTube zebrał już niemal 10 mln odsłon – „Spent: Looking for change”.
Michał Kisiel




























































