Niech cieśninę Ormuz odblokowują kraje, które z niej korzystają - powiedział we wtorek gazecie „New York Post” prezydent USA Donald Trump. Wyraził też przekonanie, że szlak wodny „otworzy się automatycznie”, gdy Amerykanie zakończą operację.


- Nie będziemy tam już zbyt długo. Cholernie ich unicestwiamy, to jest całkowite unicestwienie - oświadczył Trump. - Nie musimy być tam już zbyt długo, ale mamy jeszcze zadanie do wykonania dotyczące zniszczenia ich ofensywy, zdolności ofensywnych, jakie jeszcze im zostały - dodał.
Prezydent USA ocenił, że cieśnina Ormuz, blokowana przez Iran na tle amerykańsko-izraelskich ataków, „otworzy się automatycznie”. W normalnych warunkach przez cieśninę transportuje się około 20 proc. światowej ropy.
Cóż myślę, że się automatycznie otworzy, ale mam takie podejście, że ja unicestwiłem ten kraj. Nie mają już żadnej siły i niech kraje, które korzystają z cieśniny, niech ją otwierają (...), bo wydaje mi się, że ci, którzy kontrolują ropę, będą bardzo chętni do tego, by otworzyć cieśninę - dodał.
Prezydent został też zapytany o doniesienia „Wall Street Journal”, który napisał, że Trump powiedział doradcom, iż jest gotowy zakończyć wojnę z Iranem, nawet jeśli cieśnina Ormuz pozostanie w dużej mierze zamknięta.
- Szczerze mówiąc, nie myślę o tym. Moją wyłączną rolą było to, by zapewnić, że nie będą mieli broni jądrowej. Nie będą mieć broni jądrowej. Kiedy odejdziemy, cieśnina się automatycznie otworzy - przekonywał.

Armia USA przeprowadziła w nocy z poniedziałku na wtorek atak z użyciem bomb przeciwbunkrowych na skład amunicji w irańskim Isfahanie. Trump powiedział, że był zaskoczony skalą eksplozji.
- To było większe, niż myśleliśmy, co znaczy, że mieli tam tego dużo. Pozbywamy się ich zdolności nuklearnych i osiągnęliśmy zmianę reżimu. Teraz mamy do czynienia z całkiem inną grupą ludzi i są dużo bardziej rozsądni niż poprzedni, dużo bardziej rozsądni - utrzymywał Trump.
USA: nadchodzące dni będą decydujące dla wojny w Iranie. Biały Dom rozgoryczony postawą państw NATO
Nadchodzące dni będą decydujące dla operacji w Iranie – oświadczył we wtorek szef Pentagonu Pete Hegseth. Przedstawiciele władz USA wyrazili też niezadowolenie z powodu postawy krajów NATO wobec wojny. Rosnące ceny paliw powodują, że kolejne kraje wprowadzają reglamentację ich sprzedaży.
Na konferencji prasowej w Waszyngtonie Hegseth nie rozwinął wypowiedzi o tym, że nadchodzące dni „będą decydujące” dla wojny, którą od 28 lutego Izrael i USA prowadzą przeciwko Iranowi. Nie sprecyzował też, jak długo jeszcze potrwa wojna oraz zapewnił, że celem Waszyngtonu jest zawarcie porozumienia z Iranem.
Szef resortu, który od września 2025 r. jest równoprawnie nazywany ministerstwem wojny, powtórzył, że celem izraelsko-amerykańskich działań jest m.in. „zniszczenie irańskich pocisków, dronów i marynarki wojennej”.
W wywiadzie dla telewizji Al-Dżazira szef dyplomacji USA Marco Rubio potwierdził, że Waszyngton poprzez pośredników prowadzi rozmowy z Teheranem. Zapewnił, że USA „osiągną cele w wojnie w ciągu tygodni, a nie miesięcy”.
W opiniach zarówno sekretarza stanu USA, jak i szefa Pentagonu wprowadzona przez Iran blokada cieśniny Ormuz, która powoduje szybki wzrost cen paliw na całym świecie, jest sprawą wszystkich państw, których to dotyka.
Hegseth stwierdził, że „są na świecie kraje, które powinny się przygotować do tego, by również zaangażować się w sprawę tego krytycznego szlaku wodnego”. Rubio wyraził natomiast opinię, że szlak zostanie „w jakiś sposób otwarty”.
Obaj politycy ponownie skrytykowali też kraje NATO, że nie udzielają większego wsparcia w wojnie z Iranem. Hegseth oświadczył, że Biały Dom przygląda się postawie poszczególnych państw Sojuszu wobec amerykańskich próśb o zaangażowanie w działania wokół Ormuzu.
Prezydent Donald Trump zasugerował we wpisie na platformie Truth Social, że państwa, które nie chciały udzielić wsparcia w wojnie z Iranem, a obecnie borykają się z niedoborami ropy naftowej, powinny kupować surowiec od USA lub „wziąć go same z cieśniny Ormuz”.
W osobnym wpisie prezydent USA skrytykował decyzję francuskich władz, które nie zgodziły się na przelot nad swoim terytorium samolotów zmierzających do Izraela, które przewoziły sprzęt wojskowy przeznaczony na wojnę przeciwko Iranowi. Reuters poinformował we wtorek, powołując się na dobrze poinformowane źródła, że Paryż podjął taką decyzję w weekend.
Rząd Włoch przekazał natomiast, że relacje z USA „są mocne i charakteryzuje je pełna i lojalna współpraca, przy poszanowaniu obowiązujących porozumień w sprawie wykorzystania baz wojskowych”. Włoskie media przekazały, że minister obrony Guido Crosetto odmówił lotnictwu USA wykorzystania bazy Sigonella na Sycylii w drodze na Bliski Wschód.
„Włochy działają przy pełnym poszanowaniu obowiązujących porozumień międzynarodowych i zasad przedstawionych przez rząd izbom parlamentu” - napisano w komunikacie gabinetu premier Giorgii Meloni.
O zaprzestanie ataków na kraje regionu i podjęcie konstruktywnych działań dyplomatycznych, w tym o odblokowanie cieśniny Ormuz, zaapelował we wtorek do prezydenta Iranu Masuda Pezeszkiana szef Rady Europejskiej Antonio Costa. We wpisie na platformie X Costa poinformował, że w rozmowie telefonicznej zaapelował też do irańskich władz o „zachowanie powściągliwości”.
Costa przekazał, że wezwał wszystkie strony konfliktu, by chroniły ludność i infrastrukturę cywilną oraz w pełni przestrzegały prawo międzynarodowe. Wyraził także „żal z powodu śmierci niewinnych osób”, w tym ofiar ataku na szkołę dla dziewcząt w miejscowości Minab, w którym 28 lutego zginęło 175 osób, głównie uczennice.
Rosnące ceny paliw i nawozów sztucznych, spowodowane blokadą cieśniny Ormuz, powodują, że kolejne kraje wprowadzają reglamentację sprzedaży paliw. We wtorek decyzję taką podjął czwarty najludniejszy kraj świata, Indonezja. Etiopia zapowiedziała „priorytetowe traktowanie” niektórych pojazdów na stacjach benzynowych, a rząd RPA obniżył na miesiąc niektóre podatki paliwowe. Również w Europie większość krajów, w tym Polska, podejmuje działania administracyjne, których celem jest obniżenie cen paliw.
Jak dowiedziała się we wtorek PAP, z powodu m.in. blokady Ormuzu Francja i Włochy domagają się od Komisji Europejskiej pilnego zawieszenia podatku węglowego CBAM na nawozy sprowadzane z zagranicy lub rekompensat dla rolników. Polska sprzeciwia się takiemu rozwiązaniu w trosce o krajowych producentów nawozów.
CBAM (Carbon Border Adjustment Mechanism) służy m.in. ustaleniu ceny dwutlenku węgla emitowanego podczas produkcji towarów wysokoemisyjnych, wprowadzanych do UE. Wiąże się to z raportowaniem emisji CO2 podczas produkcji m.in. stali, aluminium, cementu, nawozów i energii elektrycznej, a także ma ścisły związek z wykupem stosownych certyfikatów emisji CO2 w ramach systemu ETS. (PAP)
piu/ kar/
Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska (PAP)
ndz/ kar/




























































