Chińskie MSZ potępiło w poniedziałek wizytę premiera Tajwanu Cho Jung-taia w Japonii, ostrzegając rząd w Tokio przed konsekwencjami za „pobłażanie prowokacjom”. Chiny uznają wyspę za swoje terytorium i sprzeciwiają się kontaktom zagranicznym jej władz. Według Japonii wizyta miała charakter prywatny.


— Osoba ta (Cho Jung-tai - PAP) żywiła niecne zamiary. Działając ukradkiem, udała się do Japonii, by angażować się w sztuczki mające na celu dążenie do tak zwanej niepodległości (Tajwanu - PAP) – powiedział rzecznik MSZ w Pekinie na briefingu prasowym.
Podkreślił, że Chiny zdecydowanie sprzeciwiają się „haniebnym interesom tego rodzaju”, a „lekkomyślność (władz Japonii - PAP) na pewno będzie miała swoją cenę, którą w całości poniesie strona japońska”.
Cho udał się do Japonii w miniony weekend, aby kibicować tajwańskiej drużynie w turnieju World Baseball Classic. Sekretarz japońskiego rządu Minoru Kihara oświadczył w poniedziałek, że wizyta ta miała charakter prywatny, i zaprzeczył, by doszło do jakichkolwiek kontaktów między przedstawicielami japońskiego rządu a tajwańskim politykiem.
Według mediów w Tajpej była to pierwsza podróż urzędującego premiera do Japonii od czasu zerwania formalnych stosunków dyplomatycznych w 1972 r. W 2022 r. Japonię odwiedził ówczesny wiceprezydent, a obecny prezydent Tajwanu Lai Ching-te.

Chiny potępiają zagraniczną aktywność tajwańskich władz. Mimo uznawania polityki jednych Chin Tokio utrzymuje z Tajwanem bliskie relacje nieformalne.
Napięcie w relacjach Pekin-Tokio jest najwyższe od lat po deklaracji premierki Japonii Sanae Takaichi z listopada ub.r., że atak Chin na Tajwan stanowiłby dla Tokio „zagrożenie egzystencjalne”, co uzasadniałoby reakcję japońskich Sił Samoobrony. Do tych słów w niedzielę odniósł się szef chińskiej dyplomacji Wang Yi podczas dorocznej konferencji prasowej, pytając retorycznie: „Czy tak zwane prawo do zbiorowej samoobrony nie oznacza przypadkiem wymazania pacyfistycznej konstytucji (Japonii - PAP), która nakazuje zrzeczenie się prawa do prowadzenia wojny?”.
Z Pekinu Krzysztof Pawliszak (PAP)
krp/ akl/




























































