REKLAMA

Bycie katolikiem kosztuje

2011-02-08 07:29
publikacja
2011-02-08 07:29
Wiara kosztuje. To pewne. I każdy z nas jest w stanie określoną cenę zapłacić. Jednak cennik “co łaska” sakramentów w niektórych parafiach jest chyba zbyt wygórowany.

Za ślub, chrzciny czy za wizytę “po kolędzie” zawsze wypadało coś parafii ofiarować. I nie ma w tym nic złego. Kościół z czegoś musi się utrzymać, za coś musi przeprowadzić np. remont elewacji. Irracjonalna potrzeba budowy gigantycznych świątyń jest już kwestią zupełnie oddzielną. Choć podobno to nie wielkość kościoła ma znaczenie...



Księża od zawsze chętnie przyjmują ofiarę, wierni (przeważnie) chętnie tego wsparcia kościołowi udzielają. To zresztą kwestia indywidualna każdego wierzącego i do niego należy decyzja.

Problem jednak dotyczy opłat tzw. “co łaska” za sakramenty, w szczególności za ślub i chrzciny. Te kilkaset złotych (średnio około czterystu, ale bywa też dużo więcej) to nierzadko spory wydatek dla młodej pary. Czasem jednak opłata jest podwójna. A ma to miejsce, gdy państwo młodzi chcą wziąć ślub w innej parafii.

Wtedy za licencję (czyli pozwolenie), powinni ofiarować coś swojej rodzimej parafii, ale również wspomóc datkiem tę, w której będzie odbywała się uroczystość zaślubin. Podobnie jest w przypadku chrzcin. Parafia udziela zgody na “zamiejscowe” przyjęcie sakramentu i w związku z tym oczekuje finansowego wsparcia.





Dodając do tego cotygodniową ofiarę podczas mszy, cegiełki na remonty kościołów i ofiarę podczas wizyty duszpasterskiej, suma robi się całkiem pokaźna. I nie chodzi tu o kwestionowanie intencji duchownych czy posądzanie ich o nierozsądne dysponowanie zbieranymi środkami. Jednak wątpliwości może budzić widok księdza poruszającego się drogim samochodem lub też rosnąca w oczach kolejna monumentalna świątynia.

Może sytuację poprawiłby jasny i czytelny sposób komunikowania z wiernymi w kwestii udokumentowania wydatków. Oczywiście, to sprawa każdego z nas, czy do kościoła chodzimy i czy decydujemy się wspierać swoją parafię finansowo. Czasem jednak ta dobrowolność bywa mocno nadużywana, kiedy “co łaska” coraz częściej znaczy “nie mniej, niż...”. To bezpośrednio wpływa na i tak już coraz mniejsze zaufanie do instytucji, jaką jest Kościół.

Szymon Matuszyński
Bankier.pl
s.matuszynski@bankier.pl


Źródło:
Tematy
Internet Firmowy nawet 12 x 0 zł wraz z usługami bezpiecznego internetu
Internet Firmowy nawet 12 x 0 zł wraz z usługami bezpiecznego internetu
Advertisement

Komentarze (1)

dodaj komentarz
~meg
Mam w pracy widok na olbrzymi kościół. Trzeba przyznać, że robi wrażenie. Zastanawiam się, ile cegieł wykorzystano na jego wybudowanie. Tylko czy naprawdę to jest na chwałę Bożą? Mnie taka "wystawność" razi i nie przyciąga do kościoła. Nie słyszę natomiast nigdzie o tym, by księża sprawowali posługę dla ubogich lub troszczyli Mam w pracy widok na olbrzymi kościół. Trzeba przyznać, że robi wrażenie. Zastanawiam się, ile cegieł wykorzystano na jego wybudowanie. Tylko czy naprawdę to jest na chwałę Bożą? Mnie taka "wystawność" razi i nie przyciąga do kościoła. Nie słyszę natomiast nigdzie o tym, by księża sprawowali posługę dla ubogich lub troszczyli się o chorych. A to przeciez podstawa nauki Chrystusa.
Moim dziadkom ksiądz nie chciał dać ślubu jak nie zapłacą określonej kwoty, wówczas dziadek powiedział do babci: "Chodź, Haniu, będziemy żyli na kocią łapę" - ksiądz jak to usłyszał kazał im się wrócić.

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki