Klienci brytyjskich funduszy emerytalnych będą mogli kupić sztabki złota i przechować je w skarbcu Mennicy Królewskiej (Royal Mint). Choć oferta wydaje się niezbyt opłacalna, to sygnalizuje zmianę brytyjskich władz względem – nomen omen - królewskiego metalu.
Zakup fizycznego złota z Royal Mint będzie możliwy w ramach indywidualnych programów emerytalnych SIPPs (Self-Invested Personal Pensions) i SSAS (Small Self-Administered Schemes). Inwestor będzie mógł kupić sztabki stugramowe lub kilogramowe i przechować je walijskim skarbcu królewskiej mennicy. Dochody uzyskane z ewentualnej sprzedaży kruszcu będą zwolnione z podatku od zysków kapitałowych.
„Po raz pierwszy złoto z Royal Mint zostało zaakceptowane przez departament Dochodów i Ceł Jej Królewskiej Mości (HMRC) do gromadzenia funduszy emerytalnych dla obywateli Zjednoczonego Królestwa” – powiedział Chris Howard, dyrektor z Royal Mint.
Oferta nie jest jednak zbyt atrakcyjna. Inwestorzy za przechowanie złota będą musieli uiścić roczną opłatę w wysokości 1% wartości zgromadzonego złota plus podatek VAT. Co więcej, klienci nie będą mogli zażądać fizycznej dostawy swojego złota przechowywanego w skarbcu królewskiej mennicy, co właściwie podważa sensowność całego przedsięwzięcia.
Niemniej jednak fakt, że władze Wielkiej Brytanii umożliwiają swoim poddanym lokowanie oszczędności emerytalnych w złocie, sam w sobie jest znakiem czasu i świadczy o rosnącym zainteresowaniu inwestowaniem w metale szlachetne. Trudno się temu dziwić w sytuacji, gdy depozyty bankowe płacą praktycznie zerowe odsetki, a kolejne banki centralne prowadzą niebezpieczne eksperymenty z ujemnymi stopami procentowymi i masowym skupem aktywów finansowych (QE).

Krzysztof Kolany


























































