„Choć spodziewamy się, że w trakcie roku ceny ropy mogą przejściowo osiągnąć poziom 140 dolarów za baryłkę, to wierzymy, że dalsze wzrosty okażą się nie do utrzymania i zagrożą gospodarce” – uważają analitycy BofA Merrill Lynch.
Średnioroczna cena ropy Brent ma wynieść w 2012 roku 118 USD za baryłkę przy stawkach w Nowym Jorku sięgających 106 USD w przypadku ropy Crude. Poprzednia prognoza zakładała ceny odpowiednio 110 USD i 103 USD. Podwyżkę uzasadniono spadkiem ryzyka ponownego wystąpienia globalnej recesji oraz ograniczeniem dostaw surowca. W 2013 roku średnia cena ropy Brent ma wzrosnąć do 130 USD.
Źródło: Bankier.pl
„Równocześnie wątpimy, aby ceny ropy mogły jeszcze wzrosnąć, nie wywołując przy tym strat gospodarczych w niektórych wrażliwych krajach-importerach ropy” – dodali eksperci amerykańskiego banku. Ich zdaniem szczególnie narażone na negatywne skutki drogiej ropy są kraje rozwijające się oraz gospodarki Włoch i Hiszpanii.
Tymczasem z najnowszych danych Joint Organization Data Initiative wynika, że w listopadzie Arabia Suadyjska wydobywała najwięcej ropy od 30 lat, dostarczając na rynek 10,05 mln baryłek dziennie. W styczniu saudyjskie wydobycie zmniejszyło się do 9,87 mln bpd, czemu jednak towarzyszył wzrost importu z Iranu.
Sytuacja zaczyna przypominać wydarzenia z wiosny i lata 2008 roku, gdy cena ropy podskoczyła z 60 USD do 147 USD za baryłkę mimo wzrostu dostaw i spadku zapotrzebowania na paliwa w Europie i Stanach Zjednoczonych. Wówczas szczyt cen zbiegł się z astronomicznymi prognozami instytucji finansowych – analitycy Goldman Sachs mówili o ropie po 200 USD za baryłkę.
Krzysztof Kolany
Bankier.pl


































































