REKLAMA
Początek gorący, a to dopiero rozgrzewka! Ruszyły Wakacje na giełdzie

    Wybuch w kopalni JSW. Są ofiary śmiertelne

    2022-04-20 07:04, akt.2022-04-21 16:25
    publikacja
    2022-04-20 07:04
    aktualizacja
    2022-04-21 16:25

    Po dwóch wybuchach metanu w należącej do Jastrzębskiej Spółki Węglowej kopalni Pniówek w Pawłowicach (Śląskie) w środę rano podjęto akcję ratunkową. 

    Wybuch w kopalni JSW. Są ofiary śmiertelne
    Wybuch w kopalni JSW. Są ofiary śmiertelne
    / materiały dla mediów

    Gliwicka prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie katastrofy w kopalni Pniówek

    Gliwicka prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie katastrofy w kopalni Pniówek w Pawłowicach, gdzie minionej nocy doszło prawdopodobnie do dwóch wybuchów metanu. Według dotychczasowych informacji, w wyniku wypadku zginęło pięć osób.

    Karina Spruś z Prokuratury Okręgowej w Gliwicach powiedziała PAP, że wszczęte w środę postępowanie będzie prowadzone pod kątem art. 163 i 220 Kodeksu karnego.

    Jak wynika z przyjętej przy wszczęciu śledztwa kwalifikacji chodzi o nieumyślne sprowadzenie zdarzenia zagrażającego życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach w postaci wybuchu, które skutkowało śmiercią. Art. 220 kk mówi natomiast o niedopełnieniu obowiązków w zakresie bhp i narażeniu w ten sposób pracowników na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

    "Na miejscu są wykonywane czynności pod nadzorem prokuratora. Już na tym etapie zabezpieczana jest dokumentacja. Te prace są oczywiście warunkowane trwającą akcją ratunkową - nie możemy oczywiście wykonywać czynności, które by ją w jakikolwiek sposób zakłócały" - zaznaczyła w rozmowie z PAP rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gliwicach Joanna Smorczewska.

    Niezależnie od prokuratury, przyczyny i okoliczności wypadku będzie wyjaśniał Wyższy Urząd Górniczy. Śledczy będą korzystali z dokumentacji i ustaleń nadzoru górniczego w prowadzonym przez siebie postępowaniu.

    Trwa akcja ratunkowa w kopalni Pniówek

    [Aktualizacja 16:23] Problemem akcji ratowniczej w kopalni Pniówek jest skład kopalnianej atmosfery w rejonie katastrofy, zawierającej metan, ale też inne gazy – powiedział PAP wiceminister aktywów państwowych, pełnomocnik rządu ds. transformacji spółek energetycznych i górnictwa Piotr Pyzik.

    Pytany w czwartek po południu o główne przeszkody w prowadzeniu akcji ratowniczej wiceminister aktywów państwowych powiedział PAP, że jest to kwestia środowiska, kopalnianej atmosfery w zagrożonym rejonie. "Tam doszło do wybuchu, czyli reakcji egzotermicznej, czyli musiało być spalanie. To nie jest już teraz kwestia metanu, jego stężenia. To kwestia tego, że po tym wybuchu tam nie było tlenu, a na teraz to powietrze powybuchowe tam stoi" - zaznaczył.

    Wiceminister zrelacjonował, że ratownicy prowadzący działania najpierw wietrzą atmosferę przed sobą, potem idą po kilkanaście, dwadzieścia metrów i następnie znów badają skład atmosfery oraz rozkładają lutnie, czyli przewody doprowadzające powietrze.

    "Poszli 45 metrów do przodu w tym ponad 300-metrowym korytarzu, ale musieli się cofać, ponieważ nastąpiło cofnięcie się powietrza powybuchowego. W tej sytuacji zdecydowano o zabudowie dodatkowego napowietrzania" - zobrazował.

    [Aktualizcja 07:35]  Zastępy ratownicze, które już drugą dobę starają się dotrzeć do siedmiu osób - górników i ratowników - zaginionych po wybuchach metanu w kopalni Pniówek koncentrują się teraz na budowie lutniociągu, czyli rurociągu doprowadzającego powietrze.

    Na penetrację rejonu, gdzie znajdują się poszkodowani nadal nie pozwala skład kopalnianej atmosfery. Sztab akcji liczy, że dzięki lutniociągowi uda się stosunkowo szybko przewietrzyć wyrobiska, w których znajdują się zaginieni, co umożliwi kontynuację poszukiwań.

    Kolejne zabiegi chirurgiczne przejdą w czwartek górnicy z kopalni Pniówek w Pawłowicach, przebywający w Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich po środowych wybuchach metanu w ich zakładzie.

    "Na Oddziale Anestezjologii i Intensywnej Terapii Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śl. przebywa obecnie 5 górników. Kolejnych 5 pacjentów przebywa na innych oddziałach szpitala" – poinformowała w czwartek rano ta placówka.

    Ranni górnicy przeszli zabiegi, m.in. oczyszczenia ran, aplikacji specjalistycznych opatrunków, w tym opatrunków z owodni, a także sesje w komorze hiperbarycznej. Jednemu z pacjentów założono hodowlę komórek skóry.

    Dyrektor szpitala dr Mariusz Nowak poinformował w środę, że rokowania są poważne. "Mogę zapewnić, że cała załoga – oddana, doświadczona, dobrze wyszkolona - zrobi wszystko, by uratować poszkodowanych" - powiedział. Rannych odwiedzili w środę premier Mateusz Morawiecki i minister zdrowia Adam Niedzielski.

    [Aktualizcja 23:18] Ratownicy poszukujący siedmiu osób - górników i ratowników - zaginionych po wybuchach metanu w należącej do Jastrzębskiej Spółki Węglowej kopalni Pniówek w dalszym ciągu nie mogą penetrować wyrobisk, w których są poszkodowani. Nadal nie pozwala na to skład kopalnianej atmosfery w rejonie wypadku.

    Ratownicy prowadzący akcję przerwali poszukiwania w środę po południu. W ostatnich godzinach rozkładali tzw. linię chromatograficzną, umożliwiającą stały, zdalny pomiar stanu atmosfery.

    Z odczytów wynika, że w wyrobiskach, gdzie znajdują się poszkodowani, stężenia niebezpiecznych gazów nadal kilkakrotnie przekraczają dopuszczalne normy - przekazali wieczorem dziennikarzom przedstawiciele Jastrzębskiej Spółki Węglowej, do której należy kopalnia Pniówek.

    Sztab akcji nie spodziewa się, by ta sytuacja mogła się zmienić w najbliższych godzinach. Informacje na temat ewentualnych postępów akcji ratowniczej mają być przekazane w czwartek rano.

    Na popołudniowym briefingu przed kopalnią dyrektor biura ds. produkcji w JSW Waldemar Stachura relacjonował, że we wcześniejszych godzinach ratownicy koncentrowali się na odtworzeniu bezpiecznych warunków w rejonie zagrożenia; chodziło głównie o budowę zapory przeciwwybuchowej. Następnie, po pomiarach atmosfery, ratownicy wznowili poszukiwania, podejmując jednego ratownika – dotychczas piątą śmiertelną ofiarę katastrofy.

    Przy próbach dalszego penetrowania rejonu poszukiwań okazało się, że atmosfera stała się tam na tyle niesprzyjająca, że ratownicy – posługujący się ręcznym sprzętem pomiarowym - musieli zostać wycofani. W takiej sytuacji zaczęto rozkładanie linii chromatograficznej. Kiedy odczytywane za jej pomocą parametry staną się sprzyjające, ratownicy powrócą do poszukiwań. Jak wyjaśniali przedstawiciele kopalni, na razie w wyrobiskach jest „stagnacja” powietrza i chodzi o to, by je „przepchać”. Trzeba to robić rozważnie, ze świadomością, że pod ziemią może być zarzewie ognia i może dojść do ponownego wybuchu.

    Dotąd potwierdzono zgon pięciu pracowników: czterech zmarło na miejscu, jeden w Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich, gdzie trafiło dziewięć osób. Rodziny poszkodowanych osób zostały powiadomione; dla tych, którzy potrzebują opieki psychologicznej, zapewniono ją. Kopalnia zorganizowała też miejsce do oczekiwania na dalsze informacje z akcji dla bliskich poszukiwanych pracowników. Jedna ściana wydobywcza w kopalni jest wyłączona z eksploatacji; trzy pozostałe prowadzą ograniczone wydobycie.

    [Aktualizcja 17:40] O wznowieniu działań poszukiwawczych w kopalni Pniówek zdecydował w środę po południu, po zapewnieniu ratownikom warunków bezpieczeństwa, sztab akcji ratowniczej – poinformował rzecznik Jastrzębskiej Spółki Węglowej, do której należy kopalnia, Sławomir Starzyński.

    [Aktualizacja 16:25] Dalszy sposób prowadzenia akcji ratowniczej po najprawdopodobniej wybuchach metanu w kopalni Pniówek zależy od zapewnienia bezpieczeństwa ratownikom - powiedział w środę dziennikarzom JSW Tomasz Cudny. Wyjaśnił, że chodzi m.in. o stabilność składu atmosfery i zapewnienie odpowiedniego przewietrzania.

    Prezes Jastrzębskiej Spółki Węglowej, do której należy kopalnia, poinformował, że decyzja o ponownym wejściu do rejonu zagrożenia "to nie będzie decyzja tylko na podstawie analizy atmosfery, jeszcze musimy sprawdzić dodatkowe warunki".

    "Mówimy o trójkącie wybuchowości (określonym stężeniu metanu w powietrzu, w którym powstaje mieszanina wybuchowa), rozciągnięciu linii chromatograficznej (czujników). Wtedy będą podjęte decyzje" - zapowiedział.

    Jak zaznaczył, ogólnie wiadomo, gdzie znajdują się poszkodowani, problemem nie są też kwestie odległości czy stanu wyrobisk po wybuchu. "Musimy znaleźć takie rozwiązanie, aby wejście ratowników w strefę zagrożenia nie było obarczone ryzykiem kolejnego wybuchu i zagrożenia pracy tego zespołu, który tam będzie" - stwierdził.

    Pytany przez PAP o obecnie wykonywane prace w ramach akcji ratowniczej Cudny odpowiedział, że są to pomiary (składu atmosfery), przygotowywanie wentylatorów i lutni (przewodów powietrznych), aby wchodzić w ten rejon przy sukcesywnym przewietrzaniu wyrobiska.

    [Aktualizacja 14:30] Premier o katastrofie w kopalni Pniówek: 5 osób nie żyje; 20 osób z poparzeniami w szpitalu. Ofiarą jest także ratownik. Sytuacja jest bardzo ciężka. Siedmiu górników jest jeszcze uwięzionych w chodnikach kopalni.

    Premier zapewnił też, że "państwo nie pozostawi rodzin osób, które zmarły lub które są skrajnie poszkodowane bez pomocy, bądź to pomocy psychologicznej czy finansowej".

    [Aktualizacja 11:55]  Warunki akcji ratowniczej po wybuchach metanu w kopalni Pniówek w Pawłowicach są trudne – przekazał rzecznik Jastrzębskiej Spółki Węglowej, do której należy zakład, Sławomir Starzyński. Przed południem ratownicy koncentrowali się na pracach przy tamie przeciwwybuchowej.

    "Akcja ratownicza trwa. Obecnie ratownicy górniczy pracują przy tamie, która ma zabezpieczyć rejon akcji. Są to prace uzupełniające tę tamę" – powiedział na briefingu przed kopalnią ok. godz. 11 Starzyński uściślając, że chodzi o tamę przeciwwybuchową.

    Pytany o perspektywy dalszego przebiegu akcji zastrzegł, że zależy to od warunków pod ziemią. "One są ekstremalnie trudne" – podkreślił. Przyznał, że stężenie metanu w kopalnianej atmosferze w rejonie akcji ostatnio spadało. Zastrzegł, że ratownicy pracują w warunkach po zakończeniu pożaru, który miał tam miejsce.

    [Aktualizacja 10:42] Zmarło 4 górników w wyniku wybuchu w kopalni Pniówek – poinformował w środę na Twitterze wicepremier i minister aktywów państwowych Jacek Sasin.

    [Aktualizacja 9:55] Do trzech ofiar wzrósł tragiczny bilans prawdopodobnych wybuchów metanu w kopalni Pniówek w Pawłowicach – podała w środę rano Jastrzębska Spółka Węglowa, do której należy zakład. W tym czasie wstrzymano akcję ratowniczą, do czasu odbudowy koniecznych zabezpieczeń.

    Jak poinformował kierownik zespołu komunikacji JSW Tomasz Siemieniec, po północy w kopalni Pniówek w Pawłowicach doszło prawdopodobnie do zapalenia metanu w ścianie N-6 na poziomie 1000 metrów, w wyniku czego 15 pracowników zostało poszkodowanych.

    W rejonie ściany N-6 było 42 pracowników. 21 z nich zostało przetransportowanych do szpitali. Większość poszkodowanych jest poparzonych. W czasie, gdy w rejonie prowadzonej akcji przebywały dwa zastępy ratowników, które poszukiwały trzech pracowników, doszło prawdopodobnie do kolejnego wybuchu.

    "Sztab akcji stracił kontakt z siedmioma ratownikami. W dalszym ciągu nieznany jest także los trzech poszukiwanych górników" – podał Siemieniec.

    Jak zaznaczył, w akcji bierze udział 13 zastępów ratowniczych. W sztabie akcji są przedstawiciele zarządu JSW oraz Wyższego i Okręgowego Urzędu Górniczego. Rodziny poszkodowanych górników zostały objęte opieką psychologów.

    CLO: u większości pacjentów przewiezionych z kopalni Pniówek potwierdzono oparzenia dróg oddechowych

    Obrażenia górników z kopalni Pniówek, którzy do środy rano trafili do Centrum Leczenia Oparzeń (CLO) w Siemianowicach Śląskich są ciężkie, a rokowania poważne – poinformowali lekarze tej placówki podczas konferencji prasowej.

    W sumie do CLO trafiło dotychczas – bezpośrednio lub po wstępnym zaopatrzeniu w innych szpitalach – 10 górników. Jeden z nich - najciężej oparzony - zmarł. "Nie miał najmniejszych szans na przeżycie, patrząc na rozmiar obrażeń" – przyznał wicedyrektor ds. medycznych siemianowickiego szpitala Przemysław Strzelec.

    Hospitalizowani w Siemianowicach górnicy mają poważne oparzenia drugiego, trzeciego, a niektórzy także czwartego stopnia, u większości potwierdzono też oparzenia dróg oddechowych. "Po diagnostyce i zaplanowaniu leczenia trafili do komory hiperbarycznej, kolejni będą do komory kierowani, u najciężej oparzonych, z największymi powierzchniami oparzeń będziemy zakładać hodowle komórek skóry. Rokowania są poważne. (…) Minęło dopiero kilka godzin od urazu, choroba oparzeniowa dopiero się rozwija" – powiedział Przemysław Strzelec.

    Wyjaśnił, że choroba oparzeniowa rozwija się w czasie; w pierwszej dobie może się pojawić wstrząs oparzeniowy. "Tutaj bardzo ważne jest prowadzenie odpowiedniej płynoterapii od pierwszych godzin, wczesne leczenie chirurgiczne, diagnostyka oparzenia dróg oddechowych. Jeśli są to ciężkie oparzenia, zajmujące duże powierzchnie, to pobranie skóry własnej pacjenta do hodowli komórkowej" – dodał. Chorzy wymagają wielokrotnych zabiegów operacyjnych, drobiazgowej diagnostyki i leczenia w komorze hiperbarycznej. Leczenie w takiej komorze zmniejsza obrzęk i ryzyko pogłębienia oparzenia, poprawia ukrwienie tkanek, gojenie i rokowanie, przyśpiesza też gojenie dróg oddechowych, ograniczając powikłania.

    Dyrektor Centrum Leczenia Oparzeń dr Mariusz Nowak poinformował, że większość przewiezionych tam górników z Pniówka to ludzie młodzi, dwudziestokilkuletni, są wśród nich też osoby ok. 40 roku życia. "Leczenie ciężkich oparzeń to długi proces, trwający od kilku do kilkunastu tygodni. Najpierw długi okres rekonwalescencji, potem rehabilitacji" – podkreślił.

    Jastrzębska Spółka Węglowa: jeden z wybuchów został stwierdzony w czasie prowadzenia akcji ratowniczej

    Doszło do dwóch wybuchów, jeden z nich został stwierdzony już w czasie prowadzenia akcji ratowniczej i to on był najbardziej niebezpieczny - poinformował w środę podczas briefingu prezes zarządu Jastrzębskiej Spółki Węglowej Tomasz Cudny.

    Zastępca prezesa ds. technicznych i operacyjnych Edward Paździorko poinformował, że akcja ratownicza trwa. Na bieżąco są analizowane zagrożenia dotyczące możliwości pracy zastępów ratowniczych w rejonie.

    Dyrektor produkcji JSW zaznaczył natomiast, że "doszło do uszkodzenia pewnych zabezpieczeń, które zabezpieczają ratowników". "Obecnie w strefie zagrożenia nie prowadzimy żadnych działań. Te działania oczywiście będą wznowione" - podkreślił. Dodał, że zebrał się obecnie zespół doradców i fachowców, którzy będą pomagali w podjęciu stosownych decyzji co do dalszego prowadzenia akcji" - mówił.

    (PAP)

    Autorzy: Daria Kania, Mateusz Babak, Marcin Chomiuk, Anna Gumułka

    mtb/ mark/

    Źródło:PAP
    Tematy
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.

    Komentarze (2)

    dodaj komentarz
    -marcin
    Zaniechanie produkcji energii z OZE, wstrzymanie inwestycji OZE przez ten Rząd skutkuje takimi tragediami niestety... Zwiększanie produkcji energii z węgla zamiast przechodzenie na OZE to zupełny brak rozumienia przyszłości energetycznej na Ziemi...
    anty12
    Przyleci soltysowa i da kazdemu po milion, bo jak gornik umiera to jest cos metafizycznego, a jak umiera ojciec biednej rodziny, ktory jest np. kierowca to jest tylko zwykla smierc. Zobacycie ze dostane po milionie. W tym chorym kraju jest lepszy i gorszy sort.

    Powiązane: Górnictwo

    Polecane

    Najnowsze

    Popularne

    Ważne linki