75 proc. głosujących w poniedziałkowym referendum w Albercie opowiedziało się za pozostaniem prowincji w Kanadzie – wynika z danych Elections Alberta, biura wyborczego prowincji, dostępnych w piątek na stronie biura po przeliczeniu wszystkich głosów.


Thomas Lukaszuk, pochodzący z Polski były wicepremier Alberty i organizator kampanii Forever Canadian (na zawsze Kanadyjka/ Kanadyjczyk), która mobilizowała wyborców do zagłosowania za pozostaniem Alberty w Kanadzie, powiedział PAP, że mieszkańców prowincji zmobilizowało to, że chodziło o suwerenność Kanady.
„Zdali też sobie sprawę z tego, jak bardzo oczywiste są wpływy USA i Rosji, a to ich bardzo zbulwersowało. Właściwie powinniśmy wysłać laurkę prezydentowi Donaldowi Trumpowi. Kanada się zmieniła przez ostatnich kilka lat, a Kanadyjczycy się obudzili” – podkreślił Lukaszuk.
Dodał, że w skutecznej kampanii pomogła dobra organizacja.
„Czyli 18 tys. wolontariuszy, którzy po półtora roku kampanii w istocie stworzyli ruch społeczny, dobrze zorganizowany sztab wyborczy, złożony z ludzi o różnych poglądach i doświadczonych w prowadzeniu kampanii” – podsumował Lukaszuk.

Za pozostaniem w kanadyjskej konfederacji opowiedziało się prawie 1,545 mln osób, czyli 75 proc. głosujących, secesję wybrało ponad 514 tys., czyli 25 proc. głosujących.
Uczestnicy refererendum mogli wybrać jedną z dwóch opcji na karcie z pytaniem o losy prowincji: „Alberta powinna pozostać prowincją Kanady oraz „rząd Alberty powinien rozpocząć prawny proces wymagany przez kanadyjską konstytucję, by zorganizować referendum w prowincji, czy Alberta powinna czy też nie oddzielić się od Kanady”.
W referendum zadano też dziewięć innych pytań, każde na odrębnej karcie, z odpowiedziami „tak” lub „nie”. Pięć dotyczyło m.in. zwiększonej kontroli rządu prowincji nad imigracją i ograniczenia niektórych świadczeń dla imigrantów; były też cztery pytania dotyczące zmian w konstytucji.
Wyniki głosowania wskazują, że mieszkańcy Alberty chcą większej kontroli nad imigracją i uprawnieniami imigrantów na terenie prowincji. Nie chcą natomiast zmian konstytucyjnych, np. takich, by sędziów sądów wyższych instancji zaczął nominować rząd prowincji, a nie jak obecnie – rząd federalny.
Nie chcą też, by prowincja mogła się wycofać z programów federalnych takich jak publiczna służba zdrowia, pozostawiając sobie prawo do korzystania z pieniędzy przekazywanych przez budżet federalny. Nie zgodzili się, by prowincja mogła uchwalać ustawy dające priorytet prawu prowincji nad prawem federalnym i nie zgodzili się na zniesienie Senatu.
Poprawki do kanadyjskiej konstytucji mogą być wniesione tylko wtedy, jeśli Izba Gmin, Senat oraz przynajmniej siedem prowincji reprezentujących przynajmniej 50 proc. ludności Kanady na to się zgodzą.
Do głosowania było uprawnionych ok. 3,1 mln z ponad 5 mln mieszkańców Alberty, przy czym we wcześniejszym terminie oraz korespondencyjnie głosowało już ponad 1,3 mln osób - podało Elections Alberta. Łącznie w głosowaniu wzięło udział prawie 2,1 mln osób.
Publiczny nadawca CBC poinformował w piątek, że Elections Alberta nie zakończyła obliczania głosów do środy, jak wcześniej planowano, ponieważ 47 tys. osób liczących głosy nie wystarczyło. Wiedząc o potencjalnym problemie najpierw policzono głosy oddane na pytanie dotyczące pozostania prowincji w Kanadzie.
Z Toronto Anna Lach(PAP)
lach/




























































