PGE otrzymała decyzję środowiskową dla Złoczewa. Grupa chce w województwie łódzkim wybudować nową odkrywkę węgla brunatnego, która mogłaby w przyszłości zastąpić topniejące zasoby ze złóż w okolicach Bełchatowa.
Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska (RDOŚ) w Łodzi wydała 28 marca 2018 roku decyzję środowiskową dla odkrywkowej kopalni węgla brunatnego pod Złoczewem. Decyzja daje PGE zielone światło na ubieganie się o koncesję wydobywczą.
- Opracowanie raportu środowiskowego to proces złożony i wielowątkowy. W procesie przygotowania całej dokumentacji brali udział eksperci branżowi, niezależne podmioty, jednostki naukowe i instytucje, ale przede wszystkim pracownicy Kopalni Bełchatów i centrali PGE GiEK. Wymagało to dużego nakładu pracy oraz czasochłonnych i wielokierunkowych uzgodnień i analiz – mówi Marian Rainczuk, dyrektor Kopalni Węgla Brunatnego Bełchatów.
Odpowiedni wniosek dotyczący koncesji do Ministerstwa Środowiska PGE GiEK planuje złożyć w połowie 2018 r., po zakończeniu prac związanych z dostosowaniem dokumentów planistycznych gmin. Uzyskanie koncesji planowane jest w trzecim kwartale 2018 r. Kolejnym etapem będzie pozyskanie zgód korporacyjnych dla realizacji inwestycji.
Wsparcie dla Bełchatowa
Tamtejsze przemysłowe zasoby węgla brunatnego szacowane są na 530 mln ton. To mniej więcej połowa tego, co do tej pory wydobyto w złożach bełchatowskich. Koncepcję złoczewskiej kopalni szeroko opisywaliśmy już w lipcu 2016 roku w artykule "Odkrywkowy raj. Tam PGE zbuduje nowe kopalnie". Jednym z atutów Złoczewa jest względna bliskość do Bełchatowa. Miasta te dzieli 60 km, co stwarza możliwość spalania w starej elektrowni węgla z nowego złoża. Węgiel mógłby zostać dowieziony do starej elektrowni np. koleją, wymagałoby to jednak budowy nowej linii. Wcześniej brano jeszcze pod uwagę koncepcję budowy nowych bloków przy odkrywce, obecnie jednak zdecydowanym faworytem wydaje się opcja bełchatowska.
- Decyzja środowiskowa to dobra wiadomość dla Elektrowni Bełchatów, największej w Europie elektrowni zasilanej węglem brunatnym o strategicznym znaczeniu dla bezpieczeństwa energetycznego kraju, ponieważ zasoby istniejącej kopalni będą się wyczerpywać – tłumaczy Sławomir Zawada, prezes PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna, spółki z Grupy PGE.
Projekt pełen kontrowersji
Projekt budzi jednak spore kontrowersje. Węgiel brunatny jest mniej efektywny od kamiennego. Dodatkowo Elektrownia Bełchatów to największy europejski truciciel powietrza, który już teraz musi wykładać olbrzymie pieniądze z powodu ogromnej emisji CO2. To w połączeniu z faktem, że polityka UE w tej kwestii staje się coraz bardziej rygorystyczna, rodzi pytanie o sens całego przedsięwzięcia.
Protestują także ekolodzy zwracający uwagę, że budowa nowej odkrywki będzie katastrofą dla środowiska i mieszkańców. W listopadzie 2017 roku środowiska te odniosły nawet małe zwycięstwo, sąd przyznał im rację w sporze dotyczącym uchybień w przyjętym przez gminę Ostrówek (powiat wieluński) studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego. Ostrówek jest jedną z czterech gmin, na której terenie ma powstać planowana kopalnia.
- To dla nas niezwykle ważna decyzja. Wielokrotnie staraliśmy się o uwzględnienie naszych uwag w studium, które dotyczy również ziemi, na której żyjemy i gospodarujemy od wielu pokoleń. Planowana kopalnia zniszczy życie wszystkim mieszkańcom jej okolicy, dlatego sprzeciwiamy się jej budowie. – mówił wówczas Stanisław Skibiński, prezes stowarzyszenia “Nie dla odkrywki Złoczew”.
Zwolenników też nie brakuje
Są jednak i zwolennicy, którzy zwracają uwagę, że kopalnia to szansa dla regionu rozciągającego się pomiędzy Sieradzem a Wieluniem. Burmistrz tego ostatniego wielokrotnie podkreślał, że miasto z otwartymi rękami przyjmie pracowników nowej kopalni. Do zwolenników projektu należy także Wiktor Płóciennik, koordynator projektu "Złoczewski obszar funkcjonalny".
- Jest to taka szansa, która długo się nie pojawi. Inwestycje tej skali generują zawsze bardzo duży popyt na usługi, na pracę, w związku z czym należy się spodziewać wielu nowych etatów. W naszej dokumentacji strategicznej szacujemy to na około 2,5 tysiąca. To są same etaty bezpośrednie, które będą potrzebne do obsługi tych inwestycji. Oczywiście występuje tak zwany efekt mnożnikowy, czyli tego typu zakłady generują zapotrzebowanie na kolejne firmy, które świadczą rozmaite usługi. Można to pomnożyć razy cztery, więc docelowo, w perspektywie kilkunastu lat jest szansa nawet dla 10 tys. miejsc pracy dla całego regionu - tłumaczył Płóciennik na antenie Radia Ziemi Wieluńskiej.
































































