Piątkowa sesja przyniosła niemal zerowe zmiany trzech głównych nowojorskich indeksów. Inwestorzy przyglądają się raportom kwartalnym spółek oraz wyczekują następnych posunięć Rezerwy Federalnej.


W ostatnich tygodniach zmienność na Wall Street co prawda stopniowo zamierała, ale skala zmian indeksów podczas piątkowej sesji to już była przesada. Dow Jones zmienił swą wartość o 0,07%, pozostając praktycznie bez zmian na poziomie 33 809,03 pkt. S&P500 drgnął o 0,09%, a Nasdaq zyskał 0,11%.
W Ameryce od tygodnia trwa sezon publikacji sprawozdań finansowych za I kwartał. Do tej pory wyniki pokazało 88 spółek z indeksu S&P500. Ponad trzy czwarte z nich przewyższyło oczekiwania analityków pod względem zysku netto. To wyraźnie więcej od wynoszącej 66% średniej z ostatnich 29 lat oraz wynik tylko nieco lepszy od średniej z ostatnich czterech kwartałów wynoszącej 74% - wynika z danych Refinitiv. Nie zmienia to faktu, że zyski spółek z indeksu S&P500 miały być o blisko 5% niższe niż przed rokiem.
- Ten sezon wynikowy postrzegam jako dość brzydki. Niespodzianki są całkiem niezłe, ale wzrost jest ujemny. Jest lepiej niż oczekiwano – ale czy to znaczy, że jest dobrze? – pyta retorycznie Jason Pride, główny strateg inwestycyjny w Glenmede cytowany przez Reutersa.
Drugą istotną dla rynku akcji kwestią jest ścieżka stóp procentowych w USA. Rynek terminowy na ponad 85% wycenia szanse kolejnej 25-punktowej podwyżki stopy funduszy federalnych na majowym posiedzeniu FOMC. Według rynkowego konsensusu ma to być ostatnia podwyżka w cyklu, ale z doświadczenia ostatnich miesięcy wiemy, że w tej kwestii nic nie może być uznane za przesądzone.
Na froncie makroekonomicznym od kilku tygodni dochodzą do nas sprzeczne sygnały. Jedne wskaźniki (np. ISM, indeks wskaźników wyprzedzających czy niektóre regionalne indeksy koniunktury) dość jednoznacznie sugerują zbliżającą się recesję. Z kolei w piątek pozytywnie zaskoczyły wstępne odczyty PMI dla Stanów Zjednoczonych.
Indeks dla przemysłu podniósł się z 49,2 pkt. do 50,4 pkt. wobec oczekiwanych 49 pkt. Przejście przez poziom 50 punktów oznaczałoby, że kwiecień przyniósł delikatną ekspansję gospodarczą po marcowej dekoniunkturze. Jeszcze mocniej zaskoczył „usługowy” PMI, który wzrósł z 52,6 pkt. do 53,7 pkt. chociaż oczekiwano jego spadku do 51,5 pkt. Jak widać, dane są mocno niejednoznaczne i zarówno pesymiści jak i optymiści znajdą w nich coś dla siebie.
Wśród poszczególnych spółek wyraźniały się drożejące o 3% walory Amazona oraz Procter&Gamble, które podrożały o 3,5%.





























































