REKLAMA
FORUM FINANSÓW

Wybory w USA utoną w kłamstwach? AI, fałszywe kliniki i rosyjskie boty

2026-10-21 07:11
publikacja
2026-10-21 07:11
Dodaj Bankier.pl w Google

W trakcie tegorocznej kampanii przed wyborami uzupełniającymi w USA najwięcej fałszywych informacji pojawia się w stanach, gdzie toczą się najbardziej zacięte pojedynki – mówią PAP amerykańscy eksperci specjalizujący się w analizie dezinformacji.

Wybory w USA utoną w kłamstwach? AI, fałszywe kliniki i rosyjskie boty
Wybory w USA utoną w kłamstwach? AI, fałszywe kliniki i rosyjskie boty
fot. Pool/ABACA / /  Abaca Press

W zaplanowanych na 3 listopada wyborach uzupełniających (ang. midterms) sprawujący obecnie władzę w USA Republikanie będą bronić większości w obu izbach Kongresu.

Z powodu trudnej sytuacji gospodarczej spowodowanej m.in. rosnącymi cenami paliw, walka wyborcza może być wyrównana nawet w republikańskich bastionach, gdzie w 2024 roku Donald Trump wygrywał z dwucyfrową przewagą.

Jak donoszą amerykańskie media, np. w Ohio, Michigan, Alasce, Kansas czy w Teksasie już toczą się niezwykle zacięte pojedynki.

– I właśnie tam pojawia się najwięcej fałszywych narracji – ocenił w rozmowie z PAP Samuel Howard, analityk z NewsGuard, amerykańskiej firmy specjalizującej się w ocenie wiarygodności serwisów informacyjnych.

Ekspert zaznaczył, że w tegorocznej kampanii NewsGuard odnotował 27 fałszywych narracji, rozpowszechnianych w sieci zarówno przez środowiska związane z Republikanami, jak i z Partią Demokratyczną.

Scammingout

W ocenie prof. Darrena Linvilla, badacza współczesnej dezinformacji z Clemson University w USA, najpoważniejsze fałszywe twierdzenie pojawiło się na razie w związku z kampanią prowadzoną w Teksasie.

To tam według dziennika „New York Times” trwa jeden z najbardziej zaciętych wyścigów w tegorocznych wyborach połówkowych.

Jak wyjaśnił PAP Linvill, w Teksasie ofiarą kampanii dezinformacyjnej padł James Talarico, który z ramienia Partii Demokratycznej kandyduje do senatu USA.

– Wielu politycznych influencerów rozpowszechniało w sieci twierdzenie, że Talarico miał rzekomo przejść załamanie nerwowe i potajemnie przebywał w klinice psychiatrycznej – wyjaśnił Linvill. Dodał, że w rzeczywistości Talarico miał grypę i na kilka dni zawiesił swój udział w kampanii.

Fałszywą informację powtórzył nawet jego rywal Ken Paxton, a także uczestnicy programu „War Room” Steve’a Bannona, byłego głównego stratega prezydenta Trumpa.

Podobne, nieuczciwe próby dyskredytowania rywali - m.in. za pomocą zmanipulowanych zdjęć i podszywania się pod niezależne media - miały miejsce w Iowa, gdzie trwa wyrównana walka o miejsce w Senacie USA i urząd gubernatora.

Jak zaznaczył Howard z NewsGuard, w sieci pojawiły się zdjęcia, które przedstawiały centrystę Roba Sanda, kandydata na gubernatora z ramienia Partii Demokratycznej, u boku znanych z progresywnych poglądów polityków: Ilhany Omar oraz Tima Walza. Jak ustalił NewsGuard, obraz ten został wygenerowany za pomocą sztucznej inteligencji.

Howard zwrócił także uwagę na wykorzystanie w kampanii tzw. „pink slime websites” czyli portali udających niezależne serwisy, które w rzeczywistości są sponsorowane przez polityków.

Republikankę Ashley Hinson startującą z Iowa do Senatu USA zaatakowano reklamą wyborczą powołującą się według Howarda na informacje pozornie bezstronnego portalu IowaStartingLine.com, który w rzeczywistości jest powiązany finansowo z Demokratami.

Jak podkreślił Howard, NewsGuard zidentyfikował już 22 nowych stron typu „pink slime”, które uruchomiono pod szyldem niezależnych lokalnych serwisów informacyjnych. W skali całego kraju jest ich 1180.

W tegorocznej kampanii chętnie wykorzystywane są także możliwości, które daje rozwój sztucznej inteligencji.

Jak zaznaczył prof. Linvill, nowością jest np. eksperymentowanie z zamieszczaniem komentarzy pod treściami politycznymi z wykorzystaniem farm botów opartych na AI.

Sieć zalewają spoty wyborcze wygenerowane przez AI

Jak wynika z analizy danych reklamowych przeprowadzonej przez stację CNN, od stycznia do połowy września br. sztaby kandydatów oraz grupy z nimi powiązane wydały na takie reklamy ponad 16 mln dolarów.

W sieci krążą również zmanipulowane za pomocą AI zdjęcia uderzające w najważniejszych polityków obu opcji.

We wrześniu pojawiło się np. zdjęcie Donalda Trumpa rzekomo całującego swoją współpracowniczkę Natalie Harp. Jak sprawdził wówczas dziennik „The Washington Post”, fotografia została wygenerowana przez sztuczną inteligencję.

PAP zapytała ekspertów o ewentualną ingerencję państw trzecich w amerykańską kampanię przed wyborami 3 listopada.

W ocenie prof. Linvilla tegoroczna kampania nie jest jak dotąd celem specjalnie intensywnej kampanii dezinformacyjnej. Więcej fałszywych narracji, podkreślił, towarzyszy zazwyczaj wyborom w latach elekcji prezydenta.

Zaznaczył jednak, że miała już miejsce próba rosyjskiej ingerencji w wybory w USA. Kreml posłużył się farmą botów „Matrioszka”, które miały sztucznie zawyżać liczbę wyświetleń sfabrykowanych filmów wymierzonych w kandydatów Partii Demokratycznej. Jak ocenił ekspert, kampania okazała się mało skuteczna i spotyka się ze znikomym zaangażowaniem użytkowników sieci.

Z kolei Howard przypomniał ujawnioną w październiku przez NewsGuard fałszywą narrację rozpowszechnianą przez sprzyjające Iranowi konta w mediach społecznościowych. Według tych nieprawdziwych informacji istnieją rzekomo taśmy, na których prezydent Trump miałby błagać Iran o ponowne otwarcie Cieśniny Ormuz.

Na pytanie PAP czy krążące w sieci fałszywe narracje będą miały wpływ na wynik listopadowych wyborów prof. Linvill ocenił, że biorąc pod uwagę liczbę wyrównanych pojedynków „wszystko jest możliwe”.

– Jest całkiem prawdopodobne, że o wyniku walki wyborczej może zdecydować nawet niewielka liczba wyborców zmanipulowana dezinformacją w sieci. Wystarczy, że nie pójdą głosować – podsumował ekspert.

Amerykańskie wybory uzupełniające są powszechne i odbywają się w połowie czteroletniej kadencji urzędującego prezydenta.

Kongresmeni w Izbie Reprezentantów sprawują dwuletnie kadencje, 3 listopada Amerykanie wybiorą więc całą izbę liczącą 435 miejsc.

Senatorowie sprawują sześcioletnie kadencje, które rozpoczynają się w różnych terminach, dlatego w czasie wyborów połówkowych zostanie wybrana mniej więcej jedna trzecia składu izby - od 33 do 35 senatorów.

Listopadowe wybory rozstrzygną także losy wielu władz stanowych: Amerykanie będą wybierać 36 spośród 50 stanowych gubernatorów i tysiące stanowych ustawodawców, prokuratorów generalnych oraz lokalne władze samorządowe.

W listopadzie będzie więc wiadomo, jaki jest zakres władzy prezydenta Trumpa do końca jego kadencji, czyli do 20 stycznia 2029 roku.

Anna Gwozdowska (PAP)

agw/ pś/

Najlepsze produkty finansowe znajdziesz w naszej porównywarce - SPRAWDŹ
Źródło:PAP
Tematy
W którym banku niskie koszty i spora premia na start? Ranking kont firmowych z ofertą walutową
W którym banku niskie koszty i spora premia na start? Ranking kont firmowych z ofertą walutową

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Wybory w USA

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki