We Włoszech również dobiega końca kampania przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. Nie miała ona wiele wspólnego z Europą, a głównym tematem w ostatnich dniach jest możliwość dojścia do władzy Ruchu 5 gwiazd byłego komika Beppe Grillo
Grillo zapowiada, że wygra te wybory, a w konsekwencji zażąda ustąpienia szefa państwa i rozwiązania parlamentu. Premier Matteo Renzi uspokaja, mówiąc, że wynik eurowyborów nie będzie miał żadnego wpływu na dalsze losy jego rządu. Przerażony możliwością dojścia do władzy Ruchu 5 gwiazd jest Silvio Berlusconi. Były premier kilkakrotnie już porównał byłego komika do krwawych dyktatorów, nie wyłączając Hitlera. W polemice z nim pięciogwiazdkowcy zapewniają, że są o krok od zwycięstwa i za swoim liderem przypominają, że mają w planach masowe procesy dotychczasowej klasy politycznej, jak również przedsiębiorców i dziennikarzy, którzy ich zdaniem rozgrabili Italię. Na nic nie zdały się apele prezydenta Giorgio Napolitano ani wielu ekspertów i publicystów, by mówić o Europie. Kampania wyborcza robi wrażenie ostatniego balu na Titanicu.
IAR/Marek Lehnert/Rzym/sk



























































