Wczoraj Wall Street ugięła się po presją nawału złych informacji, ale skala spadków była wręcz zaskakująco niska. Dow Jones stracił ledwie 0,4%, S&P500 niespełna 1%, zaś Nasdaq 1,3%. Ale te wyniki nie oddają strat, jakie ponieśli akcjonariusze spółek prezentujących słabe wyniki kwartalne lub obniżające prognozy. Walory Aloca Inc. czy Electronic Arts właśnie z tych powodów przeceniono odpowiednio o 11% i 6%.
Jednak dziś nadal najwięcej mówi się o wczorajszej decyzji Ludowego Banku Chin, który zdecydował się na niespodziewanie szybkie zaostrzenie polityki pieniężnej, przykręcając kurek z tanią gotówką napędzającą chiński boom gospodarczy. Mimo to gospodarka Chin może doznać przegrzania, zanim Stany Zjednoczone czy Europa podniosą się po recesji. A to nie wróży dobrej przyszłości globalnym rynkom akcji.
Również za sprawą Chin w centrum uwagi mogą się znaleźć walory Google Inc. Właściciel najpopularniejszej przeglądarki internetowej zagroził wyjściem z Państwa Środka, zirytowany „wyrafinowanymi” atakami hakerskimi na własne strony. Przedstawiciele Google niemal wprost przyznają, że za tymi aktami stoją chińskie władze, wykorzystujące usługi świadczone przez firmę (chodzi głównie o pocztę gmail) do inwigilowania obrońców praw człowieka.
Niepewne nastroje może poprawić za to informacja z koncernu spożywczego Kraft Foods, który podwyższył szacunki wyników za ubiegły rok. Zysk na akcję ma sięgnąć „przynajmniej 2$” wobec zapowiadanych wcześniej 1,97$ i oczekiwanych przez analityków 1,99$.
Niemniej jednak wielu inwestorów może dziś stanąć obok rynku, czekając na nowe informacje. Do końca tygodnia wyniki za czwarty kwartał opublikują m.in. Intel oraz JP Morgan. Dodatkowo czeka nas publikacja danych o sprzedaży detalicznej, inflacji, produkcji przemysłowej i nastrojach konsumentów. Taka porcja wiadomości może zupełnie zmienić obraz stanu amerykańskiej gospodarki.
K.K.

































































