Zbiorniki paliw w porcie Salala na południu Omanu zostały w środę zaatakowane przez drony - poinformowały omańskie media. W porcie doszło do pożaru, nie ma doniesień o ofiarach. Od wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie Oman był już atakowany dronami.


Źródło w jednej z instytucji państwowych poinformowało, że kilka dronów zostało zestrzelonych, a inne trafiły w zbiorniki paliwa w porcie - przekazała omańska agencja prasowa.
Brytyjska firma Ambrey, zajmująca się bezpieczeństwem morskim, powiadomiła, że w porcie wybuchł pożar i unoszą się nad nim słupy dymu. Dodano, że wszystkie statki stojące w porcie powinny przygotować się do jego opuszczenia. Nie ma informacji, by w wyniku uderzenia ucierpiała któraś z jednostek.
Inna firma, Vanguard Tech, poinformowała, że działalność portu została zawieszona po ataku.
USA i Izrael od 28 lutego prowadzą naloty na Iran, który w odpowiedzi uderza rakietami i dronami w Izrael i państwa regionu Zatoki Perskiej. W czasie trwającego już 12 dni konfliktu pojedyncze drony atakowały również Oman, w tym port w Salali. Władze Iranu oficjalnie zaprzeczały, by prowadziły naloty na to państwo.

Oman służył jako mediator w amerykańsko-irańskich negocjacjach, które miały doprowadzić do zawarcia umowy nuklearnej, ale zostały przerwane przez amerykański atak.
Ekspert: Kraje regionu wkrótce stracą możliwość obrony
Skala irańskich ataków rakietowych i dronowych może przerosnąć zasoby obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej krajów regionu Zatoki Perskiej – ocenił w środę na łamach magazynu „Forsvarets Forum” wykładowca Norweskiej Akademii Wojskowej Sebastian Langvad.
Ekspert zwrócił uwagę na fakt, że irańska strategia opiera się na masowym użyciu stosunkowo tanich dronów i rakiet. Tego typu ataki mogą „nasycić” systemy obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej przeciwnika, zmuszając te państwa do zużywania dużej liczby bardziej kosztownych pocisków przechwytujących.
„W takiej sytuacji nawet zaawansowane systemy obrony nie będą w stanie zestrzelić wszystkich nadlatujących celów” – przyznał Langvad.
Według danych izraelskiego Institute for National Security Studies (INSS) do końca minionego tygodnia Iran wystrzelił setki rakiet i ponad 2 tys. dronów w odpowiedzi na uderzenia Izraela i Stanów Zjednoczonych. Jednocześnie Izrael miał przeprowadzić ataki na około 3,4 tys. celów w Iranie, a USA - na kolejnych 3 tys.
CSIS: Iran posiada arsenał liczony w tysiącach
Amerykański think tank Center for Strategic and International Studies (CSIS) ocenia, że Iran dysponuje jednym z największych arsenałów rakietowych na Bliskim Wschodzie. Przed wybuchem obecnego konfliktu Teheran miał posiadać kilka tysięcy pocisków balistycznych i manewrujących.
Norweski ekspert ocenił, że tempo zużywania rakiet i dronów przez walczące strony może stać się jednym z kluczowych czynników decydujących o dalszym przebiegu konfliktu. Jeśli państwom regionu zabraknie pocisków przechwytujących, nawet stosunkowo niewielka liczba irańskich uderzeń może skutkować poważnymi konsekwencjami dla bezpieczeństwa infrastruktury i ludności cywilnej. Szczególnie narażone na wyczerpanie zapasów są Kuwejt, Katar, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Bahrajn.
Według eksperta intensywność irańskich ataków zaczęła jednak maleć.
„Widzimy bardzo gwałtowny spadek liczby wystrzeliwanych rakiet. Każdego dnia zmniejsza się to w tempie wykładniczym” – powiedział Langvad.
Izrael i USA rozpoczęły 28 lutego naloty na Iran, zabijając m.in. najwyższego przywódcę tego państwa Alego Chameneia. Teheran w odpowiedzi zaatakował Izrael i kilka państw regionu Zatoki Perskiej, uderzając zarówno w położone tam amerykańskie bazy, jak i w obiekty cywilne.
Z Oslo Mieszko Czarnecki (PAP)
cmm/ rtt/ adj/ rtt/
































































