Prezydent Peru Jose Jeri oświadczył, że poprze strajk pracowników komunikacji miejskiej w stolicy kraju, Limie, zapowiedziany na najbliższą środę. Związki zawodowe organizują protest w związku z „mnożącymi się atakami zbrojnych band na konduktorów autobusów miejskich”.


Sytuacja w Limie pogarsza się dosłownie z dnia na dzień mimo ogłoszonego jeszcze w październiku ubiegłego roku stanu nadzwyczajnego w mieście.
Prezydent Peru odbył w poniedziałek spotkanie z rzecznikami związków zawodowych pracowników komunikacji miejskiej, którzy domagali się powołania przez rząd specjalnej jednostki policyjnej oraz utworzenia „sądów specjalnych do walki ze zbrojnymi organizacjami przestępczymi paraliżującymi życie stolicy kraju”.
To do pracowników komunikacji i transportu miejskiego należy w tej sytuacji ostatnie słowo i jeśli postanowią strajkować mogą liczyć na moje poparcie czy będzie to strajk 24-godzinny, czy inny rodzaj strajku protestacyjnego - oświadczył Jeri.
„Ja również korzystałem z transportu publicznego i czynię to nadal, ilekroć tylko mogę, starając się, by mnie nie rozpoznano” – zapewnił prezydent.
Związki zawodowe pracowników transportu i komunikacji w Limie zapowiedziały na środę nowy strajk generalny, aby zaprotestować „przeciwko nieudolności rządu, który dopuścił do ogromnego wzrostu przestępczości w stolicy kraju, w której niepomiernie wzrosła liczba zabójstw na tle rabunkowym”.

Od sierpnia 2024 roku do grudnia 2025 roku 73 pracowników komunikacji miejskiej w stolicy kraju straciło życie w atakach zbrojnych band zajmujących się wymuszaniem haraczy.(PAP)
ik/ fit/





























































