– Mamy szkolić ludzi z rzeczy, o których nie mamy pojęcia – mówi były pracownik Ośrodka Rozwoju Edukacji. Tak idzie wdrażanie reformy „Kompas Jutra" Barbary Nowackiej – czytamy w środę w „Gazecie Wyborczej”.


Na pięć miesięcy przed wejściem nowych podstaw programowych i podręczników dla klas I-IV szkół podstawowych, proces przygotowania kadr pedagogicznych wykazuje poważne braki. Jak czytamy w „GW”, za opóźnienia odpowiada głównie ubiegłoroczne weto prezydenta, które zmusiło MEN do zmiany ścieżki legislacyjnej. O ile wydawnictwa deklarują gotowość w zakresie terminowego przygotowania podręczników, o tyle szkolenia prowadzone przez Ośrodek Rozwoju Edukacji (ORE) budzą zastrzeżenia środowiska.
Jak podaje „GW”, mamy do czynienia z kryzysem wewnątrz ORE, pogłębionym przez braki finansowe i odejście dyrekcji. Osoba współpracująca z ośrodkiem, w rozmowie z dziennikiem, zwróciła uwagę na brak obiecanego wsparcia ekspertów Instytutu Badań Edukacyjnych. Relacje z marcowego spotkania doradców metodycznych i nauczycieli-konsultantów w Sulejówku potwierdzają chaos. Uczestnicy skarżą się na brak konkretów i dociekają, jak mają szkolić nauczycieli, skoro sami nie wiedzą, co się kryje pod tą reformą.
Jeden z pracowników ORE w rozmowie z „GW” ocenia sytuację:
To jest robione na chybcika, bez pieniędzy, bez komunikacji.
Wskazuje również na braki kadrowe i niskie płace, które uniemożliwiają rekrutację nowych pracowników. Mimo tych konkretnych zarzutów o „zdekompletowane wydziały”, rzeczniczka MEN ucina temat, zapewniając redakcję, że „wszystkie działania przygotowawcze są realizowane zgodnie z harmonogramem”.

Ministra edukacji Barbara Nowacka 13 marca br. podpisała rozporządzenie w sprawie podstaw programowych. Pierwotnie miały zostać wprowadzone ustawą. Sejm przyjął projekt 21 listopada ub. r., lecz w grudniu został on zawetowany przez prezydenta. (PAP)
gru/wr/





























































