Decyzja w sprawie powstania stałej bazy amerykańskiej w Polsce jest po stronie USA i wolałbym, żeby zapadła przed wyborami połówkowymi w tym kraju, bo wiadomo, że politycy mają większą skłonność do dawania przed wyborami - podkreślił w wywiadzie dla PAP wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski.


PAP zapytała Sikorskiego, czy niepokoi go brak ostatecznej decyzji ze strony USA w sprawie powstania nowej, stałej amerykańskiej bazy w Polsce.
- Decyzja w tej sprawie jest po stronie USA i wolałbym, żeby zapadła przed wyborami połówkowymi, bo wiadomo, że politycy mają większą skłonność do dawania przed wyborami. Żebyśmy nie skończyli jak Karol Rozmarek (prezes Kongresu Polonii Amerykańskiej, za sprawą którego jesienią 1944 r. zdecydowana większość Polaków mieszkających w USA zagłosowała na Roosevelta, zapewniając mu reelekcję. Prezydent, mimo wcześniejszych sugestii, nie odwdzięczył się Polonii i poparł forsowaną przez Stalina zmianę granic przedwojennej Polski – PAP) - powiedział. Szef MSZ ocenił, że historia Karola Rozmarka jest bardzo dobrą przestrogą.
Prezydent USA Donald Trump angażuje się obecnie w kampanię przed wyborami połówkowymi do Kongresu, które są zaplanowane na 3 listopada. Apeluje on do swoich zwolenników, by wyobrażali sobie, że oddając głos na kandydatów Republikanów, w rzeczywistości głosują na niego. Obecnie w obu izbach większość mają Republikanie. Sondaże wskazują, że partia prezydenta może stracić większość w Izbie Reprezentantów.
PAP dopytywała Sikorskiego, czy w związku z rosyjską eskalacją NATO nie powinno uzgodnić, kiedy uruchamiany jest artykuł 5, mówiący o wzajemnej obronie, i czy aby do tego doszło, na terytorium sojuszu musi wlecieć 20 czy 200 dronów.

- To będzie przedmiotem osądu politycznego w zależności od przebiegu wydarzeń. Artykuł 5 został użyty tylko raz, po zamachach 11 września, w których zginęło prawie 3000 osób. Poza tym nie było precedensów - zaznaczył szef dyplomacji.
Sikorski dodał, że dyskusja w gronie sojuszników odbywa się zawsze w świetle tego, co się stanie. - Zakładam zresztą, że Rosjanie nam tej ewentualnej decyzji o uruchomieniu artykułu 5 nie ułatwią. Zrobią bowiem coś, co nie będzie na tyle jasne i co będzie dzieliło sojuszników w Europie, oraz Europę i Stany Zjednoczone. Oni w takich gierkach są bardzo sprawni - powiedział.
Sikorski był też pytany o eskalację wrogich działań ze strony Rosji i własną wypowiedź dla „Financial Times”, że państwa NATO powinny przygotować się na zdecydowaną reakcję w przypadku rosyjskiego ataku hybrydowego, w którym zginą ludzie.
- W zeszłą zimę Rosjanie próbowali zdestabilizować pracę jednego z naszych szpitali. Chcieli też sparaliżować pewną elektrociepłownię, więc nie można wykluczyć, że zrobią to ponownie. Mówiąc „coś dużego” nie mamy na myśli inwazji, bo do tego nie są zdolni. Nie można jednak wykluczyć dalszej eskalacji wojny hybrydowej. Dlatego dziwię się trochę, że pan prezydent bagatelizuje zagrożenie, o którym mówią nam sojusznicy - powiedział szef MSZ.
PAP zapytała też Sikorskiego, czy to nie jest czas, żeby porozumieć się z prezydentem Karolem Nawrockim i skłonić go do tego, żeby w imię bezpieczeństwa Polski użył swoich znajomości z Donaldem Trumpem. Wicepremier ocenił, że „w sytuacji, kiedy rosyjski pocisk eksploduje na naszej ziemi, kiedy drony uderzają kilometr od naszej granicy, a polscy strażnicy graniczni muszą się chować do schronów, prezydent powinien wspierać budowę odporności na takie zagrożenia, również odporność systemu politycznego”.
- Ale pamiętajmy, że kierując się złymi podpowiedziami zawetował SAFE – wielki program wsparcia naszego przemysłu obronnego - wskazał Sikorski.
- Chciałbym przypomnieć, że w przeszłości prezydent zwoływał Rady Bezpieczeństwa w błahych sprawach, typu dopuszczenie do tajemnicy państwowej marszałka Czarzastego. Przecież to nie są kwestie, które decydują ani o przyszłości Polski, ani tym bardziej architekturze bezpieczeństwa na naszym kontynencie. Od tamtego czasu sytuacja się znacznie zmieniła. Mamy do czynienia z eskalacją działań kinetycznych - kolejne drony nad Rumunią, ostrzelanie rumuńskich statków na wodach terytorialnych tego państwa. To są bardzo poważne sprawy - podkreślił.
Sikorski zaznaczył, że od miesięcy apeluje do Nawrockiego, by - jeśli ma takie relacje z prezydentem USA Donaldem Trumpem - to ich użył. - Nastał moment, by to wykorzystać. Chodzi o to, żeby nie było Jałty II wobec Ukrainy i żeby przywrócić obecność amerykańskich wojsk w Polsce - powiedział Sikorski. (PAP)
wni/ jap/ rbk/ mow/































































